poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział drugi.

 Dodaję trochę wcześniej.  ^^

***



<Hijikata>Mało przytomny uniósł powiekę, gdy usłyszał ruch drzwi.
-Czego?.....-zapytał mało przytomnie i poruszył się na łóżku. Jednak dość szybko trzeźwiał, przyzwyczajony do akcji z alkoholem. Już barman wiedział, co mu podać jako przedostatnie....

<Okita> Podszedł do łóżka Hijikaty i niewyraźnie wymruczał.
- Shinde Hijikata. - po czym rzucił się na łóżko i usiadł na nim okrakiem. Przyłożył dłonie do jego szyi i zaczął podduszać.

<Hijikata>Zaskoczony nagłym atakiem i bliskością obcego ciała w pierwszej chwili nie zareagował. Ale zaraz potem odsunął od swojej szyi upite dłonie Okity. Nie stawał specjalnie oporu, bo był schlany w trupa. Ale taki spity i zaróżowiony Sougo, mało trzeźwemu Hijikacie wydawał się taaaki słodki... Ujął w palce jego podbródek i powiedział
-O co chodzi?... -

<Okita> - Nic.. hik... - czknął zabawnie i poruszył się na jego biodrach. Po kilku takich czknięciach, poczuł, że coś zaczęło go uwierać w dziurę między pośladkami. Przesunął się na łydki kapitana i dotknął pewnie jego krocza.
- A cio to? - spytał zapijaczonym głosem.

<Hijikata>-Acha.-Mruknął i znowu opadł na poduszki. Ale tego, że Okita będzie macał jego kocze, nie przewidział. Na pytanie odpowiedział więc tylko.- Problem. -Pogłaskał go po policzku. Taki Okita był zdecydowanie słoodziaśśśny~Przesunął palcami po jego różowym policzku i rozebrał go niespiesznie.

<Okita> - Problem? - spytał przekrzywiając uroczo główkę. Zastanawiał się o czym mówił Hijikata, położył się obok niego i zrobił coś czego na trzeźwo nigdy by nie zrobił, z ciągnął spodnie z Hijikaty.
- Jak mamy uporać się z tym problemem? -

<Hijikata>-Ta..-mruknął patrząc się na swoje krocze.-Pomożesz mi z tym.-stwierdził-Weź w rękę i pomiziaj palcami.-powiedział. Oby nie zmiażdżył i nie podrapał.... błagał w myślach

<Okita> - Innymi słowy... obciągnąć? - westchnął i wziął męskość Hijikaty w dłoń. Zaczął nią powoli poruszać, a drugą dłonią ugniatał jego jądra.
- Duży jesteś.... - mruknął pod nosem.

<Hijikata> - Yhy... - mruknął i sapnął cicho czując jego rozgrzane dłonie na swoim dużym, twardym, sztywnym i sterczącym penisie.
- Będzie jeszcze większy. - uśmiechnął się połową ust ukazując ząbki.

<Okita> - Yhmm... - mruknął i zerkając na jego przyrodzenie, nieświadomie wyszeptał.
- I jak to się tam zmieści? - westchnął sobie cicho i spojrzał na jego twarz.
- Neee... Shinde Hijikata. - próbował uśmiechnąć się sadystycznie, ale mu nie wyszło.... Grrr... zły alkohol. Wyglądał przez to jak słodziutki mały diabełek i ścisnął jego członka dość mocno.

<Hijikata> Uśmiechnął się lekko, słysząc mamrotanie Okity, a na groźbę odpowiedział.
-Shinde Oki... Ałłł.... - syknął z bólu, gdy ten ścisnął jego męskość – Chyba cię zaraz zagryzę. - warknął na szatyna.

<Okita> - No dalej... na co czekasz? - spytał dziwnie kuszącym i lubieżnym głosem. Poruszał dłonią miarowo, sprawiając mu rozkosz. W pewnej chwili zatrzymał dłoń przy napletku i pomiział go kciukiem. Uśmiechnął się czując jak wypływa z niego odrobina spermy. Ignorował chęć zamknięcia oczu i zaśnięcia w tej dość... jednoznacznej chwili.

<Hijikata> - Na nic nie czekam. - uśmiechnął się przebiegle i przyciągnął Okitę do siebie za podbródek. Zadowolony, że nie zaprzestał czynności ręcznych, zmiażdżył jego usta swoimi. Po kilku ruchach dłoni chłopaka doszedł na jego dłoń, obryzgując jego brzuch.

<Okita> Jak tylko mężczyzna doszedł, a nawet chwilę wcześniej, Okita usnął poddając się swojemu zmęczeniu. Delikatny uśmiech pozostał na jego twarzy, nadając rysom słodszy i bardziej niewinny wyraz.

<Hijikata>Uśmiechnął się zadowolony, i ze zdziwieniem spostrzegł, że Okita już śpi. Pogłaskał tego słodziaka po miękkich, o dziwo włosach, których nigdy wcześniej nie dotykał w tak...czułym geście. Ziewnął szeroko, dobitnie stwierdził, że jest zmęczony i że chce mu się spać, położył się obok chłopaka, przykrył ich kołdrą i w kilka sekund zasnął.

<Okita> Obudził się późnym rankiem z wieeeeeelkim kacem. Kac morderca nie ma serca, co nie.... no cóż, nasz biedny Okitka, z miną godną śmierci. Dopiero po chwili spostrzegł, że jest lepki, rozejrzał się i zauważył... Hijikatę. Zdziwienie na jego twarzy było bezcenne, tym razem nie zaczął go podduszać. Usiadł na nim i perfidnie zaczął go mocno dusić.
-Shinde, shinde, shinde. Korosu Hijikata. - warknął.

<Hijikata>Cóż...przyjemna pobudka to to nie była....Chwycił chłopaka za nadgarstki i musiał użyć sporo siły, aby się uwolnić od jego łapek. Żeby było łatwiej, obrócił go na plecy i przygwoździł go do materacu.
-Uspokój się-mruknął jeszcze zaspany

<Okita> - Każesz mi się uspokoić... Jesteśmy NADZY w TWOIM łóżku... Wyjaśnisz mi to może? - spytał patrząc na niego morderczym wzrokiem – Nie każ mi się uspokoić w takiej sytuacji... - westchnął i z lekkim rumieńcem na pół ryjca spojrzał w bok. Tak... ściana była bardzo interesująca.

<Hijikata>-A co ja mam ci niby wytłumaczyć??-westchnął ciężko-Sam tu przyszedłeś...-wyjaśnił. Z tego co pamiętał jakoś tak było. Pamiętał również, że nie był W Okicie. ...niestety......-A co do nagości.... W ciuchach chcesz spać?! A piżamki nie wziąłeś...-to wyobrażenie Okity w słodkiej różowej piżamce...~

<Okita> Zaczął się wyrywać - Że co?! Że niby ja sam rozebrałem się i wskoczyłem ci do łóżka?! - spytał rozeźlony – Jestem lepki.... W ciuchach nie, ale raczej nie nago... I tym bardziej nie przy TOBIE... - warknął i zaprzestał jakichkolwiek ruchów pod nim.


<Hijikata>-Nie wyrywaj się- tak było bardziej uciążliwie...-Nie... najpierw wskoczyłeś, a potem ciuchy jakoś znikły-pokręcił z rezygnacją głową -A to lepkie to moja sperma-oświadczył bez ogródek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz