Dodaję trochę wcześniej. ^^
***
<Hijikata>Mało przytomny uniósł powiekę, gdy usłyszał ruch drzwi.
***
<Hijikata>Mało przytomny uniósł powiekę, gdy usłyszał ruch drzwi.
-Czego?.....-zapytał mało przytomnie i poruszył się na łóżku.
Jednak dość szybko trzeźwiał, przyzwyczajony do akcji z
alkoholem. Już barman wiedział, co mu podać jako
przedostatnie....
<Okita> Podszedł do łóżka Hijikaty i niewyraźnie wymruczał.
- Shinde Hijikata. - po czym rzucił się na łóżko i usiadł na nim okrakiem. Przyłożył dłonie do jego szyi i zaczął podduszać.
<Okita> Podszedł do łóżka Hijikaty i niewyraźnie wymruczał.
- Shinde Hijikata. - po czym rzucił się na łóżko i usiadł na nim okrakiem. Przyłożył dłonie do jego szyi i zaczął podduszać.
<Hijikata>Zaskoczony nagłym atakiem i bliskością obcego
ciała w pierwszej chwili nie zareagował. Ale zaraz potem odsunął
od swojej szyi upite dłonie Okity. Nie stawał specjalnie oporu, bo
był schlany w trupa. Ale taki spity i zaróżowiony Sougo, mało
trzeźwemu Hijikacie wydawał się taaaki słodki... Ujął w palce
jego podbródek i powiedział
-O co chodzi?... -
<Okita> - Nic.. hik... - czknął zabawnie i poruszył się na jego biodrach. Po kilku takich czknięciach, poczuł, że coś zaczęło go uwierać w dziurę między pośladkami. Przesunął się na łydki kapitana i dotknął pewnie jego krocza.
- A cio to? - spytał zapijaczonym głosem.
<Hijikata>-Acha.-Mruknął i znowu opadł na poduszki. Ale tego, że Okita będzie macał jego kocze, nie przewidział. Na pytanie odpowiedział więc tylko.- Problem. -Pogłaskał go po policzku. Taki Okita był zdecydowanie słoodziaśśśny~Przesunął palcami po jego różowym policzku i rozebrał go niespiesznie.
<Okita> - Nic.. hik... - czknął zabawnie i poruszył się na jego biodrach. Po kilku takich czknięciach, poczuł, że coś zaczęło go uwierać w dziurę między pośladkami. Przesunął się na łydki kapitana i dotknął pewnie jego krocza.
- A cio to? - spytał zapijaczonym głosem.
<Hijikata>-Acha.-Mruknął i znowu opadł na poduszki. Ale tego, że Okita będzie macał jego kocze, nie przewidział. Na pytanie odpowiedział więc tylko.- Problem. -Pogłaskał go po policzku. Taki Okita był zdecydowanie słoodziaśśśny~Przesunął palcami po jego różowym policzku i rozebrał go niespiesznie.
<Okita> - Problem? - spytał przekrzywiając uroczo główkę. Zastanawiał się o czym mówił Hijikata, położył się obok niego i zrobił coś czego na trzeźwo nigdy by nie zrobił, z ciągnął spodnie z Hijikaty.
- Jak mamy uporać się z tym problemem? -
<Hijikata>-Ta..-mruknął patrząc się na swoje
krocze.-Pomożesz mi z tym.-stwierdził-Weź w rękę i pomiziaj
palcami.-powiedział. Oby nie zmiażdżył i nie podrapał.... błagał
w myślach
<Okita> - Innymi słowy... obciągnąć? - westchnął i wziął męskość Hijikaty w dłoń. Zaczął nią powoli poruszać, a drugą dłonią ugniatał jego jądra.
- Duży jesteś.... - mruknął pod nosem.
<Hijikata> - Yhy... - mruknął i sapnął cicho czując jego rozgrzane dłonie na swoim dużym, twardym, sztywnym i sterczącym penisie.
- Będzie jeszcze większy. - uśmiechnął się połową ust ukazując ząbki.
<Okita> - Yhmm... - mruknął i zerkając na jego przyrodzenie, nieświadomie wyszeptał.
- I jak to się tam zmieści? - westchnął sobie cicho i spojrzał na jego twarz.
- Neee... Shinde Hijikata. - próbował uśmiechnąć się sadystycznie, ale mu nie wyszło.... Grrr... zły alkohol. Wyglądał przez to jak słodziutki mały diabełek i ścisnął jego członka dość mocno.
<Hijikata> Uśmiechnął się lekko, słysząc mamrotanie Okity, a na groźbę odpowiedział.
-Shinde Oki... Ałłł.... - syknął z bólu, gdy ten ścisnął jego męskość – Chyba cię zaraz zagryzę. - warknął na szatyna.
<Okita> - No dalej... na co czekasz? - spytał dziwnie kuszącym i lubieżnym głosem. Poruszał dłonią miarowo, sprawiając mu rozkosz. W pewnej chwili zatrzymał dłoń przy napletku i pomiział go kciukiem. Uśmiechnął się czując jak wypływa z niego odrobina spermy. Ignorował chęć zamknięcia oczu i zaśnięcia w tej dość... jednoznacznej chwili.
<Hijikata> - Na nic nie czekam. - uśmiechnął się przebiegle i przyciągnął Okitę do siebie za podbródek. Zadowolony, że nie zaprzestał czynności ręcznych, zmiażdżył jego usta swoimi. Po kilku ruchach dłoni chłopaka doszedł na jego dłoń, obryzgując jego brzuch.
<Okita> Jak tylko mężczyzna doszedł, a nawet chwilę wcześniej, Okita usnął poddając się swojemu zmęczeniu. Delikatny uśmiech pozostał na jego twarzy, nadając rysom słodszy i bardziej niewinny wyraz.
<Okita> - Innymi słowy... obciągnąć? - westchnął i wziął męskość Hijikaty w dłoń. Zaczął nią powoli poruszać, a drugą dłonią ugniatał jego jądra.
- Duży jesteś.... - mruknął pod nosem.
<Hijikata> - Yhy... - mruknął i sapnął cicho czując jego rozgrzane dłonie na swoim dużym, twardym, sztywnym i sterczącym penisie.
- Będzie jeszcze większy. - uśmiechnął się połową ust ukazując ząbki.
<Okita> - Yhmm... - mruknął i zerkając na jego przyrodzenie, nieświadomie wyszeptał.
- I jak to się tam zmieści? - westchnął sobie cicho i spojrzał na jego twarz.
- Neee... Shinde Hijikata. - próbował uśmiechnąć się sadystycznie, ale mu nie wyszło.... Grrr... zły alkohol. Wyglądał przez to jak słodziutki mały diabełek i ścisnął jego członka dość mocno.
<Hijikata> Uśmiechnął się lekko, słysząc mamrotanie Okity, a na groźbę odpowiedział.
-Shinde Oki... Ałłł.... - syknął z bólu, gdy ten ścisnął jego męskość – Chyba cię zaraz zagryzę. - warknął na szatyna.
<Okita> - No dalej... na co czekasz? - spytał dziwnie kuszącym i lubieżnym głosem. Poruszał dłonią miarowo, sprawiając mu rozkosz. W pewnej chwili zatrzymał dłoń przy napletku i pomiział go kciukiem. Uśmiechnął się czując jak wypływa z niego odrobina spermy. Ignorował chęć zamknięcia oczu i zaśnięcia w tej dość... jednoznacznej chwili.
<Hijikata> - Na nic nie czekam. - uśmiechnął się przebiegle i przyciągnął Okitę do siebie za podbródek. Zadowolony, że nie zaprzestał czynności ręcznych, zmiażdżył jego usta swoimi. Po kilku ruchach dłoni chłopaka doszedł na jego dłoń, obryzgując jego brzuch.
<Okita> Jak tylko mężczyzna doszedł, a nawet chwilę wcześniej, Okita usnął poddając się swojemu zmęczeniu. Delikatny uśmiech pozostał na jego twarzy, nadając rysom słodszy i bardziej niewinny wyraz.
<Hijikata>Uśmiechnął się zadowolony, i ze zdziwieniem
spostrzegł, że Okita już śpi. Pogłaskał tego słodziaka po
miękkich, o dziwo włosach, których nigdy wcześniej nie dotykał w
tak...czułym geście. Ziewnął szeroko, dobitnie stwierdził, że
jest zmęczony i że chce mu się spać, położył się obok
chłopaka, przykrył ich kołdrą i w kilka sekund zasnął.
<Okita> Obudził się późnym rankiem z wieeeeeelkim kacem. Kac morderca nie ma serca, co nie.... no cóż, nasz biedny Okitka, z miną godną śmierci. Dopiero po chwili spostrzegł, że jest lepki, rozejrzał się i zauważył... Hijikatę. Zdziwienie na jego twarzy było bezcenne, tym razem nie zaczął go podduszać. Usiadł na nim i perfidnie zaczął go mocno dusić.
-Shinde, shinde, shinde. Korosu Hijikata. - warknął.
<Okita> Obudził się późnym rankiem z wieeeeeelkim kacem. Kac morderca nie ma serca, co nie.... no cóż, nasz biedny Okitka, z miną godną śmierci. Dopiero po chwili spostrzegł, że jest lepki, rozejrzał się i zauważył... Hijikatę. Zdziwienie na jego twarzy było bezcenne, tym razem nie zaczął go podduszać. Usiadł na nim i perfidnie zaczął go mocno dusić.
-Shinde, shinde, shinde. Korosu Hijikata. - warknął.
<Hijikata>Cóż...przyjemna pobudka to to nie była....Chwycił
chłopaka za nadgarstki i musiał użyć sporo siły, aby się
uwolnić od jego łapek. Żeby było łatwiej, obrócił go na plecy
i przygwoździł go do materacu.
-Uspokój się-mruknął jeszcze zaspany
<Okita> - Każesz mi się uspokoić... Jesteśmy NADZY w TWOIM łóżku... Wyjaśnisz mi to może? - spytał patrząc na niego morderczym wzrokiem – Nie każ mi się uspokoić w takiej sytuacji... - westchnął i z lekkim rumieńcem na pół ryjca spojrzał w bok. Tak... ściana była bardzo interesująca.
<Okita> - Każesz mi się uspokoić... Jesteśmy NADZY w TWOIM łóżku... Wyjaśnisz mi to może? - spytał patrząc na niego morderczym wzrokiem – Nie każ mi się uspokoić w takiej sytuacji... - westchnął i z lekkim rumieńcem na pół ryjca spojrzał w bok. Tak... ściana była bardzo interesująca.
<Hijikata>-A co ja mam ci niby wytłumaczyć??-westchnął
ciężko-Sam tu przyszedłeś...-wyjaśnił. Z tego co pamiętał
jakoś tak było. Pamiętał również, że nie był W Okicie.
...niestety......-A co do nagości.... W ciuchach chcesz spać?! A
piżamki nie wziąłeś...-to wyobrażenie Okity w słodkiej różowej
piżamce...~
<Okita> Zaczął się wyrywać - Że co?! Że niby ja sam rozebrałem się i wskoczyłem ci do łóżka?! - spytał rozeźlony – Jestem lepki.... W ciuchach nie, ale raczej nie nago... I tym bardziej nie przy TOBIE... - warknął i zaprzestał jakichkolwiek ruchów pod nim.
<Okita> Zaczął się wyrywać - Że co?! Że niby ja sam rozebrałem się i wskoczyłem ci do łóżka?! - spytał rozeźlony – Jestem lepki.... W ciuchach nie, ale raczej nie nago... I tym bardziej nie przy TOBIE... - warknął i zaprzestał jakichkolwiek ruchów pod nim.
<Hijikata>-Nie wyrywaj się- tak było bardziej
uciążliwie...-Nie... najpierw wskoczyłeś, a potem ciuchy jakoś
znikły-pokręcił z rezygnacją głową -A to lepkie to moja
sperma-oświadczył bez ogródek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz