Przepraszam, że tak późno! *kłania się w pas* Od razu mówię, że zapożyczyłam Steve'a z bloga Kisarin-san i Inu-chan. Naprawdę... to jest coś co trzeba rozprzestrzenić. No cóż... to raczej koniec moich wywodów. A oto.... SHIZAYA!
***********************************************************************
Shizu-chan od niedawna był jakiś dziwny... A przez to, że Izaya nigdy nie wiedział o czym on myśli to i teraz nie miał pojęcia czemu taki jest. Zaczął bruneta po prostu ignorować, co bardzo utrudniało owemu brunetowi ... denerwowanie go i wywoływanie Steve'a machającego mu na skroni Shizusia. (Steve to ta pulsująca żyłka... ) poza tym JEST BOGIEM! A Boga się nie ignoruje. Głupi Shizu-chan, zresztą czego on się spodziewał skoro to pierwotniak. W końcu postanowił. Odwiedzi blondyna w jego własnym mieszkaniu. Ubrał się w czarne rurki, czarny sweterek w serek i w swoją ulubioną kurteczkę. Dochodziła 18, Shizuś powinien już kończyć pracę.
Podskakując, gdzieś po czterdziestu minutach był pod domem Heiwajimy. Wszedł przez, jak zwykle otwarte okno, bo przecież wiadomym było, że blondyn z własnej nieprzymuszonej woli by go nie wpuścił. Wskoczył do mieszkania i podszedł do blondyna.
***********************************************************************
Shizu-chan od niedawna był jakiś dziwny... A przez to, że Izaya nigdy nie wiedział o czym on myśli to i teraz nie miał pojęcia czemu taki jest. Zaczął bruneta po prostu ignorować, co bardzo utrudniało owemu brunetowi ... denerwowanie go i wywoływanie Steve'a machającego mu na skroni Shizusia. (Steve to ta pulsująca żyłka... ) poza tym JEST BOGIEM! A Boga się nie ignoruje. Głupi Shizu-chan, zresztą czego on się spodziewał skoro to pierwotniak. W końcu postanowił. Odwiedzi blondyna w jego własnym mieszkaniu. Ubrał się w czarne rurki, czarny sweterek w serek i w swoją ulubioną kurteczkę. Dochodziła 18, Shizuś powinien już kończyć pracę.
Podskakując, gdzieś po czterdziestu minutach był pod domem Heiwajimy. Wszedł przez, jak zwykle otwarte okno, bo przecież wiadomym było, że blondyn z własnej nieprzymuszonej woli by go nie wpuścił. Wskoczył do mieszkania i podszedł do blondyna.
- Czego chcesz Izaya? Kolację sobie robię. - odpowiedział
bardzo spokojnie jak na siebie.
Izaya jednak zauważył coś i poczuł. Zauważył jak blondyn zaciska rękę na rączce od noża i poczuł jak w całym domu pachnie melisą, miętą i eukaliptusem. Był usatysfakcjonowany tym, że to nie on zrobił się gorszy we wkurzaniu Shizusia, tylko to przez jakieś durne ziółka.
- Shizu-chan od kiedy ty ćpasz? - spytał z typowym dla siebie uśmieszkiem.
Izaya jednak zauważył coś i poczuł. Zauważył jak blondyn zaciska rękę na rączce od noża i poczuł jak w całym domu pachnie melisą, miętą i eukaliptusem. Był usatysfakcjonowany tym, że to nie on zrobił się gorszy we wkurzaniu Shizusia, tylko to przez jakieś durne ziółka.
- Shizu-chan od kiedy ty ćpasz? - spytał z typowym dla siebie uśmieszkiem.
- Od nigdy. To mieszanka uspokajająca od Kasuki.
- Czyli to dlatego mogłeś mnie ignorować~. A ja już się martwiłem, że to coś ze mną jest nie tak~. Ale w końcu jestem Bogiem jak coś może być nie tak ze MNĄ~? - zaśmiał się perliście z nutką pogardy w głosie.
W kuchni rozległ trzask łamanej deski. Czemu? Bo Shizuś tak mocno uderzył tasakiem, że deseczka przełamała się na pół i połowa czegoś co akurat kroił poleciała w stronę Izayi. Złapał owe „coś” i spojrzał na to. Była to ryba... część ryby... ta część gdzie znajduje się głowa. Reakcja bruneta była natychmiastowa. Orihara pisnął i po chwili znalazł się wciśnięty między lodówkę, a ścianę. Shizuo zmarszczył brwi i podszedł do wnęki.
- Kleszczu... co ty do cholery robisz? - spytał.
- Haha... Shizuś ty naprawdę jesteś pierwotniakiem... Nie widzisz, że się chowam? - zaśmiał się w jego oczach błyskał strach. Heiwajima jednak nie dostrzegł tego uczucia w oczach bruneta, bo jak miał dostrzec coś co go nie obchodziło? Dla niego Izaya nie odczuwał strachu, nie mógł się bać, bo był tylko denerwującym, manipulującym ludźmi kleszczem.
- Przed czym ty się chowasz? - zdziwił się nasz farbowany blondyn.
- Przed tobą...?
- To było pytanie czy stwierdzenie mendo?
- … - Izaya odwrócił wzrok i starał się nie myśleć o rybich oczach. Były oślizgłe, obleśne i tak okropnie się na niego gapiły. Wzdrygnął się skulił jeszcze bardziej, chowając głowę między kolanami.
Shizuo westchnął cicho jednak coś... w takim Oriharze go intrygowało. Nie był już tak denerwujący, wyglądał jak zwykłe drobne przestraszone dziecko. Wyglądał jak Shizuo... gdy skrzywdził tamtą kobietę ze sklepu. Chwycił chłopaka na ręce i podniósł go. Trochę niedelikatnie zarzucił go sobie na ramię i zawędrował do swojej sypialni. Rzucił go na łóżko, po czym jak gdyby nigdy nic zakrył całego kołdrą. Sam posadził swój seksowny tyłek na parapecie i odpalił papierosa zaciągając się nim głęboko. Nawet mieszanka tak nie uspokajała jak najzwyklejsza w świecie nikotyna.
Tym czasem Izaya uspokoił się i wciągnął w nozdrza zapach Shizusia. Pachniał czekoladą. Mimo tego, że Orihara nie lubił słodyczy, to ten zapach był taki... przyciągający. Taki... miły. Stwierdzenie tego zaskoczyło bruneta, lecz nie oburzyło go zbytnio i nie wprowadziło nieprzyjemnej chęci wyrzygania obiadu. W sumie zastanowiło go jedno. Mianowicie od pewnego czasu, trochę przed tym jak Shizuś zaczął go ignorować, Izaya zamiast wkurzać blondyna wolał go obserwować z daleka. Jego potworek był naprawdę kochany. Westchnął cicho i odkrył się trochę, tak dosłownie odrobinę. Tylko tak by widać mu było oczy.
- Dziękuję. - bąknął nieśmiało.
Heiwajima spojrzał na niego kompletnie zaskoczony, był tak zdziwiony tym co usłyszał, ze z ust wypadł mu papieros. Zdeptał go szybko i podszedł do łóżka. Odkrył jednym szybkim ruchem kołdrę i uniósł brew.
- Co powiedziałeś? - spytał głosem, którego nie dało się zignorować. Bowiem miękki głos Shizuo brzmiał zjawiskowo.
Izaya od tego tonu lekko się się zaczerwienił i powtórzył cicho:
- Dziękuję Shizu-chan.
- N ie ma za co Izaya-kun. - westchnął i walnął się obok bruneta. - To dość dziwne, że zamiast próbować się zabić po prostu sobie leżymy. Wiesz co...? Nie jesteś taki zły, gdy się nie wywyższasz. Jesteś wtedy nawet uroczy. Mimo wszystko masz nawet ładne oczy, jesteś lekki i masz doskonałą figurę. Twoje włosy wyglądają zawsze tak samo, mam wrażenie jakbyś przchodził się ze mną droczyć zaraz po seksie. A gdy nie masz tej maski to spokojnie mogę stwierdzić, że najchętniej... - Shizuo nie dokończył z jednego prostego powodu. Ktoś zatkał mu usta.
Tym kimś był sam Izaya, którego twarz przybrała kolor dojrzałej czereśni. Zapewne przez słowa tego blondyna, który po chwili wyglądał podobnie. Jakby dopiero zrozumiał co powiedział.
- Nie mów już nic Shizu-chan... jesteśmy wrogami... tak nie przystoi. - mruknął Izaya odsuwając rękę od ust Heiwajimy. Ten tylko kiwnął głową.
Resztę wieczoru milczeli. Po prostu leżeli i rozmyślali. Co prawda o sobie nawzajem, ale o tym żadne z nich nie wiedziało. Dopiero późnym wieczorem Izaya usiadł na łóżku i patrząc na Shizuo powiedział.
- Czy my naprawdę chcemy być swoimi wrogami? Mówisz mi takie rzeczy, a ja... cholera. Chciałem usłyszeć więcej tych rzeczy... Po prostu... nie powinniśmy... prawda? - spytał niepewnie.
- Skąd mam wiedzieć... Chodź tu kleszczu... Teraz mam ochotę cię pocałować i to zrobię, a ty mi się nie sprzeciwisz. - westchnął blondyn i przyciągnął do siebie bruneta. Posiadł jego usta. Być może trochę zbyt brutalnie niż powinien, ale żadnemu z nich jakoś to nie przeszkadzało. Po chwili całowania się w ciemnościach zabrzmiał zegar. Orihara odsunął się i zaśmiał się.
- Patrz Shizu-chan~! Całowaliśmy się o północy~! Będziemy razem już na zawsze. - zaśmiał się perliście brunet i wtulił się w blondyna.
- O kurwa... w co ja się wpakowałem. - jęknął Shizuo zdając sobie sprawę, że nie uwolni się już nigdy od tego głupiego kleszcza. Chociaż.. kto wie... może mu to wcale nie przeszkadza, a mówi tak po prostu dla zasady? Kto wie? Wplótł palce w czarne włosy i patrzył na księżyc wyglądający jak rogalik. Może to początek czegoś nowego i bardziej ekscytującego?
Fajny pomysł z tą północą ^^
OdpowiedzUsuńShizuś tak dziwnie wylewny w uczuciach... Izaya taki niewinny i wstydliwy... koniec taki boski xD chyba za dużo Pieseł'a się naczytałam xD
No cóż weny~!!! wow x3
Och dziękuję xD Wiem skopałam ich charaktery gomenasai Kisarin-san ;;-; W sumie to już mam gotowy rozdział Syriusz x Remus.
OdpowiedzUsuń