poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział pierwszy.

A oto pierwsza część opowiadania Syriusz x Remus w czasach nauki w Hogwarcie. Pisze je z koleżanką i... o zgrozo! Jestem seme xD Od razu mówię, że to opowiadanie nie będzie miało więcej niż 5-6 rozdziałów, ponieważ mamy już 4 i widać, że zbliżamy się do końca. Bardzo dziękuję Kisarin-san za komentarz cieszę się, że komuś, prócz mnie, na tym blogu chodź trochę zależy. No to nie przedłużając... Miłego czytania ^^



____________________________________________________________



Nadchodziły SUMy, to też nic dziwnego, że Remus siedział na fotelu przy kominku i zakuwał. Zerkał tylko, gdzie się podziały dwie największe "zakały" Hogwartu i jego najlepsi przyjaciele, Syriusz i James. Oczywiście pewnie coś broili... Remus westchnął cicho. Zaczął się zastanawiać, jakie przedmioty wybrać potem, po sumach.

* * * * * *


Właśnie smarował miodem prze mieszanym z super klejącym się klejem do tapet wycieraczkę przed klasą profesor Sinistry.
- James Pospiesz sobie z tymi pająkami! - krzyknął szeptem i poszedł mu pomóc.

* * * * * * 



Stwierdziwszy, że jednak trochę za długo tych Huncwotów nie ma, wybrał się na szukanie ich. Zapytał Irytka, który z dzikim chichotem wysłał go gdzieś do klasy profesor Sinistry. Westchnął ciężko i ruszył do nich, chcąc ich powstrzymać przed wpakowaniem się w jeszcze większe problemy, niż już mieli.


* * * * * * 

      Oj! James? Gdzie ty... - rozejrzał się i zaraz zobaczył jak jego kolega całuje Lily. Westchnął tylko i poszedł w stronę dormitorium. Po drodze wpadł na Remusa, uśmiechnął się i pokazał mu by był cicho. Pokazał mu, że w kącie James obściskuje się z Lily. Pociągnął go za rękę do dorma.
     * * * * * * 

Wleciał na Syriusza i mimowolnie się zarumienił, zerkając na niego. Zmarszczył lekko brwi i zachichotał, widząc Jamesa i Lily.- On nigdy nie przestanie, co? Gdzie żeście byli?- syknął, idąc za nim do dormitorium. Zerkał na ich złączone dłonie i zaczął się zastanawiać, jak mu wyjawić swoje uczucia.

* * * * * * 


- Psikus dla Sinistry. - zaśmiał się i poczochrał niższego po włosach.
- No co jest? Nawet się nie zaśmiejesz ani nie zbesztasz... Remus nam się psuje... Halo jest tam kto?! - zawołał i pomachał mu przed twarzą.

* * * * * * 


-Zwariowaliście?!- jęknął z rozpaczy.- Mało wam już?!- Syriusz za mocno się pospieszył ze swoim osądem.- Jak się ktoś dowie, to znowu wylądujecie na szlabanie... Irytek was widział, pewnie już wszystko komuś wypaplał...- zmarszczył brwi i spojrzał na niego podejrzliwie.- Co żeście jej zrobili?

* * * * * * 


- Trzy słowa. Miód, klej i pająki. - zaśmiał się i wziął go na plecy. Jak na swój wiek i wzrost Remus był strasznie lekki.
- Lekki jak piórko, a głośny jak rozgłośnia. - parsknął śmiechem.
- Nie marudź to nie ty będziesz miał kare a my. Jeśli tą karę mieć będziemy.

* * * * * * 

-H-hejjj!- zaoponował, tak nagle podniesiony.- Postaw mnie od razu na ziemię!- zarumienił się i schował twarz w jego szacie na plecach.- Nie jestem wcale głośny jak rozgłośnia... I biedna profesor Sinistra.- zaczął biadolić.- Jak tak możecie... I powinniście przyhamować, sumy za pasem, a wy jeszcze gorzej ludziom psocicie...

* * * * * * 


- To nasz charakter mój drogi Luniaczku. - zaśmiał się i dalej go trzymał.
- Lupinku zaniosę cię do dormów, a ty w tym czasie powiedz mi 5 oznak po których można rozpoznać wilkołaka.

* * * * * * 

-Ehhh... Powinniście się uczyć.- burknął gniewnie, obejmując go za szyję z westchnięciem. Parsknął na jego pytanie.- Oj Łapo Łapo.... Przecież co miesiąc się włóczysz z wilkołakiem.- ściszył głos.- Te oznaki są najłatwiejsze... 1, jedzie na twoich plecach, 2, nosi moje ciuchy, 3, właśnie biadoli nad Twoją i Jamesa głupotą, 4, ma dziwne pomysły i myśli, 5, nazywa się Remus Lupin...


* * * * * * 

Oj wiem to Luniaczku. Ale lubię jak mi to mówisz. - uśmiechnął się i zaczął go z uwagą słuchać.

- A ja mam pytanie. Jakież to myśli chodzą ci po głowie?

* * * * * * 


-Jak to jakie?- obruszył się.- Że trzeba się uczyć, a ja się włóczę za wami, ratując wasze tyłki z opresji i od kolejnego szlabanu...- parsknął mu w szyję.- Jakie przedmioty chcesz kontynuować na 6 roku?


* * * * * * 


Zaśmiał się głośno, ale zaraz spochmurniał.

- Nie wiem... - mruknął. Oczywiście było to kłamstwo. Od razu wiedział co chce kontynuować, a to, że nic nie powiedział to tylko dlatego, że nie chciał smucić Remusa. Wiedział jakie przedmioty wybrał, a niestety ich przedmioty były do siebie podobne jak wąż do gołębia.

* * * * * * 


-Jak to nie wiesz?- obruszył się od razu.- Oj Łapo... Co ja z wami mam.- prychnął cicho.- Którędy Ty w ogóle idziesz do tego dormitorium, co?- mruknął i się pokręcił mu na plecach.- W ogóle nie wiem, w jaką część zamku mnie zawlokłeś...


* * * * * * 


Zaciągnąłem cie tutaj by cie zgwałcić... Remusie serio? Idziemy skrótem. - parsknął śmiechem i poprawił go sobie na plecach.

- Remusie... Może zmieniłeś zdanie co do przedmiotów? Jakieś może sobie zmieniłeś?

* * * * * * 


Prychnął na hasło o gwałcie, pomijając stwierdzenie, że raczej to by gwałt nie był, bo jemu się to podobało.- Dlaczego ja nie znam tego skrótu?- fuknął mu w kark, wygodnie go obejmując.- Nie... Eliksiry, obrona i zielarstwo.- nachuchał mu w kark przypadkowo.


* * * * * * 


- Znam go tylko ja i James. - zaśmiał się i delikatnie zadrżał, gdy chłopak nachuchał mu na kark.

- Luniaczku nie rob tak. Nie chuchaj mi na kark. - uśmiechnął się i zastanowił. W sumie jeden przedmiot mogliby mieć razem. Obrona w końcu była fajna.
- Wiesz... Chyba wybiorę obronę, runy i transmutację.

* * * * * * 


-Ej no, nie ładnie mieć przede mną sekrety...- obruszył się i nafochał na niego.- Oj przepraszam, to przypadek...- zarumienił się znacznie.- To może ja też wezmę jeszcze runy?- zastanowił się. Transmutacji nie cierpiał, więc nie wchodziła w grę.


* * * * * * 
0

- A ja bym mógł sobie dobrać jeszcze zielarstwo... Na eliksirach zabiłbym śmierdziela, więc nie. - westchnął.

- Tak byśmy byli częściej razem. - mruknął mimowolnie. Po dłuższej chwili byli pod dormem.
- Dokonasz zaszczytu i wypowiedź hasło?

* * * * * * 


-O widzisz, jak fajnie.- uśmiechnął się szeroko i radośnie.- Poza tym nie wiem, co Ty masz do Slughorna... Ach tak. Jego zachwyt nad Regulusem.- zgodził się i pogłaskał go po ramieniu.- Baryłki rumowe.- przewrócił oczami, schodząc mu z pleców. Jeszcze ktoś sobie coś pomyśli...


* * * * * * 


- No EJ... Co ze mnie schodzisz? - naburmuszył się i wziął go jak księżniczkę. Zaśmiał się.

- Teraz tym bardziej będą coś podejrzewać. - zaśmiał się głośniej i przekroczył próg Griffindoru. Wszystkie spojrzenia od razu skierowały się na nich.
- No co? Noga go boli.

* * * * * * 


-Syriusz!- krzyknął cicho, z protestem, ogniście zaczerwieniony.- Zwariowałeś, postaw mnie...- to było okropnie krępujące. Spojrzenie Remusa wyrażało czystą urazę, ale co miał poradzić? Zrobił się tylko jeszcze bardziej czerwony, gdy weszli do pokoju wspólnego.- Zanieś mnie do dormitorium...- burknął cicho.


* * * * * * 


- A teraz to nie protestujesz. - zaśmiał się i poszedł z nim na górę. Wszedł do sypialni i po chwili położył go na łóżku.

- Bardzo zły jesteś? I nie chodziło mi o Slughorna, ani mojego brata, a o... Snapeaaaaaa. - ziewnął i poczochrał mu włosy.

* * * * * * 


-A co mam robić?! I tak już wyszedłem na idiotę...- burknął cicho, z westchnięciem. Położony zaraz usiadł na łóżku i podwinął nogi.- Owszem, jestem bardzo zły.- skrzyżował łapki na torsie jak do focha.- Och co Ty masz do biednego Severusa?- przewrócił oczami.- On jest całkiem w porządku, jak go lepiej poznać.


* * * * * * 


- Wcale nie. Głupek z ciebie nie jesteś idiotą. Jesteś po prostu Luniaczkiem. - uśmiechnął się.

- A do Severusa mam to, że buka się w Lily, a ona jest dziewczyną Jamesa. - prychnął. Zaraz uśmiechnął się delikatnie i pocałował go w czoło.
- Nie gniewaj się na mnie Luniaczku.

* * * * * * 


-No to jestem głupkiem czy nie?- roześmiał się cicho, patrząc na niego.- Oh daj spokój, ma prawo... Też byś się wkurzał, gdyby ktoś przykładowo bujał się w Tobie, a Ty już kogoś masz?- speszył się okropnie, pocałowany. Uhhh, dlaczego Syriusz musiał mu tak robić? To było tak przyjemne... I sprawiało, że serce mu biło szybciej.


* * * * * * 


- Nie jesteś. I tak masz racje. Wkurzyłbym się, ale to nadal nie daje mu pretekstu by wyżywać się na Jamesie.... - mruknął i położył się obok niego.

- A ty Luniaczku masz kogoś na oku?

* * * * * * 


-Ale przecież to James zaczyna, nie Smark... Chociaż w sumie oni obydwoje prowokują się samym swoim istnieniem.- westchnął ciężko. Oparł się wygodnie o wezgłowie łóżka i zarumienił się znacznie, słysząc pytanie Syriusza.- Nooooo... Można tak powiedzieć.- zaczął wyłamywać palce.


* * * * * * 


Serio? Pewnie to fajna dziewczyna skoro nasz kochany Luniaczek się nią zainteresował. No opowiadań jaka ona jest? - spytał zaciekawiony, chociaż gdzieś tam w środku go zakuło. Czyżby zazdrość? Nie... Niemożliwe. W końcu są tylko przyjaciółmi.


* * * * * * 


Prychnął, a rumieńce nie schodziły z jego policzków.- Hmm... Ma dziwne pomysły. I czasem mnie denerwuje.- zaczął opisywać mniej więcej Syriusza. Jeszcze nie wiedział, jak ma powiedzieć Łapie, co do niego czuje. Położył się obok Syriusza, patrząc mu w oczy.


* * * * * * 


- No dalej opowiadań chłopcze. Wygląda na to, że wpadłeś po uszy Luniaczku. - uśmiechnął się i spojrzał mu w oczy. Lubisz swojego Luniaczka. Był słodki i uwielbiał go bronić i bawić się z nim.

- Chodź Luniaczku. Będziesz opowiadał jak pójdziemy w pewne miejsce. Nikt o nim nie wie, prócz mnie.

* * * * * * 


-Dooobra, prowadź.- zgodził się, lekko się uśmiechając.- Nee, Łapo... A co byś zrobił, gdyby to był jednak chłopak a nie dziewczyna?- wyszczerzył się, gotów obrócić wszystko w żart w razie nieprzychylnej reakcji Syriusza. Był bardzo ostrożny w tej rozmownie. Wstał z łóżka, czekając na drugiego Gryfona.


* * * * * * 


- Hmm? Nic. A bo co? Każdy ma prawo kochać. Nie ważne jakiej płci jest ta osoba. - uśmiechnął się i wstał. Podszedł do swojego łóżka i podniósł klapę.

- No chodź. To naprawdę fajne miejsce.

* * * * * * 


-Gdzie Ty mnie chcesz zaprowadzić?- zszokowany wlazł przez otwartą klapę, nawet nie wiedząc, dokąd idzie.- Bo to jest chłopak, a nie dziewczyna...- zarumienił się.- Ale on chyba do mnie nic... Znaczy nic w tym sensie, bo tak ogólnie to się lubimy.


* * * * * * 

- No i co z tego? Jeśli ci się uda to i ja będę szczęśliwy. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. A jeśli się lubicie to może coś z tego wyjdzie. - uśmiechnął się i zjechał po drabinie na dół. Zaczekał na niego i złapał gdy ten był prawie na dole. Wyszedł z zamku i wyprowadził go do zakazanego lasu. Rzucił zaklęcie Lumos, szedł jakieś pół godziny i wprowadził do małej jaskini. Szedł znów dziesięć minut i doszedł do prawie niewidocznego skrętu w prawo. Przycisnął się i był w zamkniętej grocie z małym ciepłym jeziorkiem w którym było pełno kolorowych topazów.

- I jak? Podoba się?

* * * * * * 


-Wątpię jednak, żeby się udało... Nigdy nie widziałem, żeby on coś więcej do mnie...- westchnął i zjechał za nim, z cichym piskiem lądując w ramionach Syriusza. Zarumienił się i na chwilkę przytulił, w ramach utrzymywania równowagi. Po chwili jednak musiał się oderwać i posłusznie poszedł za nim, niespokojnie się rozglądając.- Zakazany Las? Na litość boską, Łapo...- jęknął z rozpaczą. Jednak nadal za nim szedł. Na widok jeziorka uśmiechnął się szeroko.- Nie no, przepiękne miejsce!- posłał mu radosny uśmiech.


* * * * * * 


Nie wątp! Miłość lubi płatać figle Luniaczku! - krzyknął z uśmiechem i przytulił go do siebie mocno.

- Woda jest ciepła i lepiej się w niej myśli, wierz mi próbowałem. - puścił go i poczochrał mu włosy.Myśląc o ukochanej osobie Remusa wpadł mu pomysł. Cholernie zły pomysł. Zmarszczył brwi i westchnął.
- Tylko mi nie mów Luniaczku, że zakochałeś się w Severusie....

* * * * * * 


Parsknął śmiechem i wtulił się w niego, z wyraźnym zadowoleniem. Oczy mu błysnęły zadowoleniem, gdy tulił się do swojego skrywanego obiektu westchnień.- To co, wskakujemy do wody?- wyszczerzył się radośnie.- Ciepła woda to całkiem dobra opcja na odpoczynek po nauce...- przeciągnął się radośnie.- CO?- aż się opluł z wrażenia.- Zwariowałeś. Oczywiście, że nie w nim.- oburzył się.


* * * * * * 

- No skoro go lubisz... To tak pomyślałem... Skoro nie on, ani James.... To już nie wiem... Ale nieważne. Teraz chodźmy się kąpać. - uśmiechnął się i zaczął ściągać szatę. Po chwili ściągnął koszule wraz ze sweterkiem. Miał wspaniale wyrzeźbiony brzuch istny kaloryfer. Wsunął palce pod pasek i zaczął go powoli rozpinać.


* * * * * * 


-Dlaczego na litość boską James?- wytrzeszczył oczy.- A Severusa lubię, bo dobrze się z nim pracuje na eliksirach.- wzruszył ramionami. Zagapił się na kaloryferek Syriusza z zachwytem w oczkach. On sam takich mięśni rzecz jasna nie miał. Zarumienił się jednak zaraz i również ściągnął szatę i sweterek. Był chudy i wcale nie umięśniony.


* * * * * * 


- No nie wiem... - uśmiechnął się delikatnie i zdjął spodnie. Jego to akurat nie obchodziło jakiej są postury. Byli przyjaciółmi.

- To co? Wskakujemy? - spytał i nie czekając na odpowiedź wszedł do wody.

* * * * * * 


Rozebrał się do bielizny.- Jasne, że tak!- ucieszył się wesoło.- I ja też nie wiem, czemu James, skoro on od dawna jest zakochany w Lily... Nie jestem idiotą, nie zakochałbym się w kimś zajętym...- wlazł do wody i uśmiechnął się radośnie.- A Ty masz kogoś na oku, Łapo?


* * * * * * 


- Nie. Jestem wolny od miłości. Chociaż chciałbym kogoś mieć, wiesz Luniaczku? Kogoś kto naprawdę by mnie kochał. W sumie... Kogoś takiego jak ty. - zaśmiał się.

- Jesteś miły, zawsze wiesz co powiedzieć i jesteś najbardziej uroczym stworzonkiem jakie znam. - powiedział cicho podpływając do niego.

* * * * * * 


Zarumienił się głęboko, zerkając na Syriusza. Niepewnym ruchem założył włosy za ucho, patrząc na chłopaka.- Uhh... Wiesz, to krępujące z twojej strony...- uniósł lekko głowę, żeby spojrzeć mu w oczy.- Ja, uroczy? Od kiedy... Jestem paskudnym wilkołakiem, który rozszarpałby każdego, kto się nawinie podczas pełni...


* * * * * * 


- Od kiedy jesteś paskudnym wilkołakiem? Jeszcze nie widziałem paskudnego wilkołaka. Jesteś jakim jesteś i nic tego nie zmieni, nawet to, że jesteś wilkołakiem. Mi to różnicy nie robi. Jesteś w końcu też człowiekiem. - uśmiechnął się.

- Zresztą zawsze cię powstrzymywaliśmy no nie?

* * * * * * 


-No od małego...- zarumienił się mocniej, zerkając na niego nieśmiało. Podpłynął do mężczyzny, śmiejąc się wesoło.- No jestem człowiekiem, jestem...- zgodził się.- Ale raz w miesiącu zamieniam się w takie paskudne bydle... Kto by chciał ze mną być?


* * * * * * 


- Gdybym nie cenił sobie tak bardzo twojej przyjaźni, chciałbym. Wiesz... To, że raz w miesiącu zamieniasz się w "bydle"... - zrobił cudzysłów - ...nie oznacza, że jesteś tym bydlęciem. - dokończył.

- Trochę więcej wiary w siebie Luniaczku.

* * * * * * 


Zakręcony spojrzał na Łapę z szokiem w oczach.- Naprawdę mnie chcesz?- to było naprawdę zaskakujące. Nie takich słów się po nim spodziewał, dlatego teraz odpowiedź była dla niego naprawdę bardzo ważna.- Oj tam, mam jej wystarczająco wiele...


* * * * * * 


- No gdybyś nie był moim przyjacielem.... To tak. - mruknął trochę nieśmiało ze względu na sytuacje. Odwrócił wzrok i chrząknął.

- No.. Ten... Fajne miejsce nie? - próbował szybko zmienić temat.

* * * * * * 


Oczy mu zalśniły nieco łzami i odwrócił oczy. Czyli tak naprawdę Łapa wcale go nie chciał. Ehhh. Westchnął w duchu.- Tak, śliczne miejsce.- skinął głową i podpłynął do drugiego brzegu, wcale już nie tak radosny.


* * * * * * 


Podpłynął do Remusa.

- EJ... Luniaczku... Co się stało? Luniaczku.... Naprawdę... Powiedz mi co się dzieje. - poprosił. Nie chciał go tracić. Czuł zazdrość, gdy ten mówił mu, że się zakochał.
- Luniaczku... Przepraszam, jeśli powiedziałem coś nie tak.

* * * * * * 


Pokręcił głową.- Nic Łapo, nic... Chyba jeszcze jestem trochę zmęczony po ostatniej pełni. Nie przejmuj się.- pokazał mu fałszywie radosny uśmiech. Teraz to za nic nie powie Syriuszowi, co do niego czuje.- Nie, wszystko jest w porządku, nie przejmuj się.


* * * * * * 


- Nie kłam. - powiedział surowo. Co jak co, ale on umiał rozpoznać kłamstwo, zawłaszcza u kogoś takiego jak Remus.

- W tej chwili Luniaczku masz mi się tłumaczyć. Czy to przez to co powiedziałem?

* * * * * * 


Zarumienił się. No tak, zapomniał, że jemu nie udawało się wcale okłamać Syriusza.- Łapo... Nie drąż, proszę. To nic takiego, nieważne i mniejsza z tym.- poklepał go po ramieniu.


* * * * * * 


- Luniaczku... nic co sprawia, że jesteś smutny nie jest nieważne. Ale skoro chcesz... To niech będzie. - szepnął smutno i zanurkował biorąc wcześniej głęboki wdech.


* * * * * * 


-Przepraszam, Syriuszu...- mruknął cichutko, gdy Syriusz zanurkował. Po chwili zanurkował za nim, chcąc go dogonić. Teraz było mu przykro, że Łapa jest smutny.- Nie smuć się już, Łapo...- spojrzał na niego błagalnie.


* * * * * * 


- Łatwo ci mówić... Twoi przyjaciele cię nie okłamują. JA cię nie okłamuję. Wszystko o mnie wiesz, a ja o tobie tak naprawdę nie wiem nic. - prychnął i odwrócił wzrok.


* * * * * * 


Podpłynął do niego i oparł policzek o jego plecy.- A co byś chciał wiedzieć?- westchnął cichutko.- Przepraszam, Syriuszu... Naprawę nie chciałem, żeby Ci było przykro.


* * * * * * 


- Chcę wiedzieć czemu jesteś taki smutny. I co z tego, że powiesz coś nie tak... Nie chcę żebyś był smutny Remusie Lupinie. - użył jego pełnego imienia i nazwiska by zabrzmieć bardziej poważnie.


* * * * * * 


Westchnął cicho i oparł się czołem o jego plecy. A zresztą raz kozie śmierć, najwyżej zostanie sam, bo jeśli Syriusz go zostawi, to James też.- BojaCiebiekocham.- wymamrotał szybko i praktycznie niezrozumiale.


* * * * * * 

- Co? - spytał nie rozumiejąc. Lupin tak szybko powiedział to zdanie, że nie rozumiał co ten do niego powiedział. Odwrócił się szybko, przez co głowa Remusa wylądowała na jego piersi.

- Luniczku powtórz... nie zrozumiałem.

* * * * * * 


-Aaaaa...!- zaprotestował przy tak gwałtownym odwrocie Łapy i walnął czołem o jego tors. Zaczerwienił się mocno i odsunął, zabierając przy okazji ręce z jego ciała.- Umpf....- wymamrotał skrępowany. Naprawdę trudno było to teraz powtórzyć.


* * * * * * 


Syriusz dokładnie obserwował swojego Luniczka. Tak on był jego i tylko jego. Kit z tym, że nadal uważał go za przyjaciela. Był jego i już. Black zmarszczył brwi i po chwili się uśmiechnął. Czyli Luniaczek się w nim zakochał. No, bo jak inaczej wytłumaczyć te ciągłe rumieńce na jego twarzy, gdy Syriusz robił rzeczy takie jakie zwykle przyjaciele, a ten był czerwony jak piwonia.

- No dobrze... Jeśli nie chcesz nie mów. Chyba troszkę przegiąłem. Wybacz Luniaczku. Chodź wracajmy, bo dostaniemy karę.

* * * * * * 

Nie przy każdej takiej rzeczy się rumienił, ale przy większości. Czasami była to wina dotyku Łapy, a czasami jego własne myśli czy też wyobrażenia. Cóż, efekty były takie, jak widać. Odetchnął jednak w duchu z ulgą, że Łapa nie kazał mu się powtarzać. W innym wypadku do końca życia by nie wyszli stąd.- Uhhh, dobrze. Przyjdziemy tu jeszcze kiedyś?- zaproponował nieśmiało i wyszedł z wody, sięgając po różdżkę, żeby się wysuszyć.

* * * * * * 


- Jasne. Przychodzę tutaj w soboty, więc jeśli chcesz to możemy przychodzić razem. - uśmiechnął się i wyszedł z wody, po czym zaczął się suszyć. Poczeka, aż Luniaczek sam mu to powie, nie będzie go przymuszał, ani nic. Niech on sam powie. Ubrał się szybko po czym wyszedł z jaskini, wcześniej oczywiście rzucając Lumos.


* * * * * * 


-Bardzo chętnie.- zgodził się uradowany. Spokojnie się wysuszył i ubrał. Z delikatnym uśmiechem poszedł za Syriuszem, ciesząc się, że ten już nie jest smutny. Ale zdecydowanie Łapa sobie poczeka i to długo poczeka, aż Remus zdobędzie się na takie wyznanie. Chyba że po drodze coś się zdarzy, ale raczej chłopak za bardzo się wstydził.


* * * * * * 


Gdy byli w środku lasu stwierdził, że powie coś przyjacielowi.

- Luniaczkyu wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć. Nieważne co by to było i tak cię nie odrzucę. Jesteśmy w końcu przyjaciółmi. - uśmiechnął się miło i poszedł dalej do tajnego przejścia.

* * * * * * 


Zaczerwienił się uroczo, zerkając na Łapę.- Dobrze, wierzę Ci.- zgodził się, ale nie powiedział nic więcej. Jednak nie chciał się przyznawać do uczuć. Zawstydzało go to, a przy okazji jednak się bał odrzucenia. Nie chciał niszczyć ich relacji. Poszedł za nim do przejścia.- Mam nadzieję, że nikt nas nie wydał.


* * * * * * 


- Raczej nie. - zaśmiał się i wszedł po drabinie do pokoju. Po chwili był już na górze i pomagał wejść Lupinowi. Gdy zamknął klapę usłyszał za sobą chrząkanie. Odwrócił się i od razu lekko cofnął.

- A panowie nocne schadzki sobie urządzają tak? No dobrze, pewnie teraz chcecie, bym wam odpuściła i zapomniała o tym tak? - spytała retorycznie prof McGonagall. Po chwili Syriusz zaczął się z nią kłócić, że to był tylko jego pomysł i Remus nie miał z tym nic wspólnego, nawet próbował go powstrzymać. I tak skończyło się tym, że Syriusz dostał 2 tygodnie kary, a Remus tylko tydzień. Gdy profesor ich zostawiła Black spojrzał na Lupina i szepnął.
- Przepraszam Luniaczku... wpakowałem cię w kłopoty.

* * * * * * 


Wlazł za Syriuszem i jęknął w duchu na widok McGonagall. Mają przekichane.- Przepraszamy, pani profesor, to się więcej nie powtórzy...- zaczął się tłumaczyć, nie chcąc, żeby za mocno oberwali. Jednak kłótnia Syriusza przeważyła i dostali kary. Klapnął załamany na podłodze i jęknął.- Nie no, spokojnie, w porządku...- uśmiechnął się blado.- Będzie dobrze... Mam nadzieję, że nie da nam czegoś okropnego.


* * * * * * 


- Ona jest fajna. Ty będziesz miał lekką karę. A ja nie wiem. Pewnie za tą kłótnie mi dołoży. - zaśmiał się i podrapał po głowie.

- To co? Idziemy się kąpać i do spania? - zaproponował.

* * * * * * 


-No skoro tak mówisz... Ale naprawdę nie lubię szlabanów.- pozbierał się z podłogi i lekko się przeciągnął.- Jasne, jasne... Kto idzie pierwszy do łazienki?- spojrzał pytająco na Syriusza.


* * * * * * 


- Chodźmy razem, w końcu obaj jesteśmy facetami, więc co to za różnica. - prychnął ze śmiechem i poczochrał mu włosy, wiedząc jaka będzie reakcja na te słowa.


* * * * * * 


Tak, reakcję można było przewidzieć baaaardzo prosto - krwisty rumieniec na policzkach Remusa.- Uhhhm. Okey.- skinął głową, mocno czerwony i poszedł do łazienki. Starając się nie spoglądać na Syriusza zaczął się rozbierać.


* * * * * * 


"Och Luniaczku... naprawdę tylko dlatego, że tego chcę to pójdziesz się ze mną kąpać? Co to zakochanie robi z ludźmi." - pomyślał i podreptał za Lupinem. Rozebrał się, w ogóle nie krępując się swoją nagością i nalał wody do wanny. Wszedł do środka i spojrzał na czerwonego Lunatyka.

- No chodź. W tej pianie i tak nic nie zobaczę.

* * * * * * 


-Tak będzie szybciej...- dodał cichutko, żeby nie wyszło jakoś dziwnie. Mocno czerwony się rozebrał, starając się ukrywać przed wzrokiem Syriusza. Za bardzo go to peszyło. Skinął głową zmieszany i wszedł powoli do wanny, zasłaniając się rękami i unikając wzroku Łapy.


* * * * * * 


Za to Łapa obserwował go bardzo uważnie i intensywnie. Podobało mu się zawstydzanie Remusa. Był taki słodki z rumieńcami.... zaraz. CO?! Czy on właśnie pomyślał, że jego przyjaciel jest słodki? ... Dla Syriusza był to szok tak wielki, że aż lekko się zaczerwienił i odwrócił wzrok.


* * * * * * 


Gdy tylko Łapa odwrócił od niego wzrok, Remus odetchnął z ulgą w duchu. Nawet nieco się rozłożył w wannie, powoli się rozluźniając. Piana faktycznie zasłaniała jego ciało, więc nie musiał być już aż tak speszony. Dlatego też powolutku jego rumieńce zaczynały znikać z twarzy. Przymknął oczy i mruknął z zadowolenia.


* * * * * * 


W końcu zaczął się myć i spojrzał po chwili na Lupina.

- Luniaczku umyjesz mi plecy? - poprosił.
- Zwykle kąpie się z Jamesem, więc to on mi je myje. A ja jemu, więc może niech to będzie transakcja wiązana? Ty umyjesz moje plecy, a ja twoje. - powiedział dość szybko, chodź i tak nie było widać, że jest zdenerwowany.

* * * * * * 


-Ja-jasne.- zająknął się i zaczerwienił lekko, zerkając na Syriusza.- To za chwilę...- pokiwał głową i nieco nerwowo zaczął się myć. Wiedział, że to nic takiego, takie umycie pleców, sam Syriusz powiedział, że często tak robił razem z Jamesem... Ale mimo to Remus nie umiał nie być odrobinkę zdenerwowanym.


* * * * * * 


Uśmiechnął się i chwycił jego dłoń w swoją.

- No już. Nie denerwuj się. Wiem ,ze to wszystko dla ciebie nowe, bo wcześniej z nikim się nie przyjaźniłeś. Dlatego spokojnie. Dobrze Luniaczku? - powiedział cicho i pocałował go w czółko. Wiedział, że to zawstydzi Lupina, ale też go uspokoi.

* * * * * * 


-Ummmm.... N-no dobrze...- zaczerwienił się, ale faktycznie się uspokoił. "Przecież to nie jest nic dziwnego, prawda? To całkiem normalne..." powtarzał sobie w myślał, uspokajając nerwy i szybko bijące serce. Sięgnął po gąbkę i niepewnymi ruchami zaczął myć plecy Syriusza.


* * * * * * 


Jak tylko chłopak umył mu plecy, wziął od niego gąbkę i uśmiechnął się nieco drapieżnie.

- Odwróć się. - nakazał cicho i gdy chłopak to zrobił uśmiechnął powoli zaczął obmywać mu plecy. W pewnym momencie nachylił się nad jego karkiem i chuchnął "Niby przypadkiem".

* * * * * * 


Ten uśmiech Łapy był troszkę przerażający. Posłusznie jednak się odwrócił, przy okazji lekko pochylając, żeby było mu wygodniej. Zadrżał gwałtownie, czując takie chuchnięcie w kark i cichutko jęknął. Poczuł dziwną fale, jaka przeszła przez jego ciało. Chyba ta wspólna kąpiel nie była dobrym pomysłem...- Nie chuchaj...- poprosił.


* * * * * * 


- Sorki.. przypadek. Wiesz, że masz pieprzyk na karku? - zaśmiał się i musnął palcami owy pieprzyk. Dalej w spokoju mył jego plecy, a gąbka myła właśnie wgłębienie między łopatkami. Syriusz całą swoją uwagę skupiał na Luniaczku.


* * * * * * 


-Spoko.- odetchnął, gdy Syriusz przestał dmuchać mu w kark.- C-co? Jaki pieprzyk?- odwrócił głowę, zerkając z zaskoczeniem na niego. Zaraz jednak się zarumienił i odwrócił głowę z powrotem.


* * * * * * 


- A taki. - nacisnął miejsce, w którym znajdował się pieprzyk. Nie wiedział czemu, ale miał ochotę go polizać. Miał ochotę go dotknąć, przytrzymać. STOP! Syriuszu stąpasz po kruchym lodzie. - pouczył sam siebie. Zostawił pieprzyk w spokoju i skupił się na myciu pleców przyjaciela. Zsunął gąbkę na kość ogonową chłopaka i delikatnie go mył.


* * * * * * 


Westchnął lekko i drgnął, czując ten delikatny nacisk.- Nie wiedziałem o tym.- stwierdził spokojnie, chociaż rumieńce nie schodziły mu z twarzy. Czuł dziwne dreszcze, gdy gąbka zsunęła się na kość ogonową, przez co delikatnie drżał na całym ciele. Bardzo dziwnie się tak czuł.


* * * * * * 


Żeby skończyć myć Remusa musiał sobie sprzedać porządnego mentalnego kopa w dupę. Odłożył gąbkę i odetchnął.

- Skończyłem. Wychodzimy stąd? - spytał cicho.
- A o pieprzyku wiedzieć nie mogłeś, skoro jest w takim miejscu. - zaśmiał się.

* * * * * * 


-Tak, jasne.- uśmiechnął się delikatnie i zaczął się spłukiwać. Sięgnął po ręcznik i wylazł z wody, szybko łapiąc ręcznik, żeby się zasłonić. Następnie zaczął się wycierać drugim ręcznikiem.


* * * * * * 


Opłukał się, porządnie wytarł i odkrył coś.

- Nie wziąłem piżamy... ech.. jak to dobrze, że jest tutaj tajne przejście. - uśmiechnął się i otworzył przejście.
- Chodź Remus. Szybko, szybko. - ponaglił go.

* * * * * * 


Zarumienił się i postarał się nie wpatrywać w Syriusza. Zresztą on też o piżamie zapomniał, więc teraz zasłaniał się ręcznikiem.- Już, już...- poszedł przejściem, kręcąc nieco zabawnie głową. Gorzej, że w przejściu było ciemno, a Remus ciemności nie lubił.


* * * * * * 

Westchnął cicho i zamknął przejście. Chwycił dłoń Remusa. Zawsze tak robił, jak chłopak się bał, a akurat nikt nie patrzył.

- No już. Przejdziemy szybko. Trzymaj się mnie, a nic się nie stanie. - powiedział z uśmiechem i szedł jak najszybciej.

* * * * * *

Ścisnął odruchowo dłoń Łapy i przysunął się do niego mocniej.- Ty i te Twoje przejścia...- wyburczał cicho, jednak grzecznie szedł. Nie chciał tu utknąć samemu. Poza tym nie widział nic w tej ciemności. Westchnął ciężko i pokręcił głową.- Nie zamierzam się od Ciebie oddalać.


* * * * * * 


- Czy to jakaś propozycja Luniaczku? - zaśmiał się.

- Mogę cię wziąć na barana jeśli tak bardzo się boisz. A właśnie... za ile dni jest pełnia? - spytał niepewnie.

* * * * * * 


-Żadna propozycja!- zarumienił się wściekle. Na szczęście Syriusz nie mógł tego zobaczyć.- Nie musisz, jakoś dam radę iść... A następna pełnia jest za jakieś....10 dni.


* * * * * * 


- Dasz radę. - szepnął.

- Wierze w ciebie. - uśmiechnął się i przyspieszył kroku.
- A jak ci idzie nauka? - spytał.

* * * * * * 


Przytulił się lekko do boku Syriusza, również przyspieszając kroku.- Cieszę się...- mruknął nieśmiało. W ciemności mniej się krępował nagim ciałem Łapy obok siebie.- Jak zawsze dobrze... Muszę dobrze zdać sumy.


* * * * * * 


- To dobrze. A pomożesz mi trochę z eliksirów? - spytał cicho i przytulił go do siebie.Jedną ręką objął go w pasie, a drugą chwycił jego dłoń. Zarumienił się delikatnie i szepnął.

- To tak, na wszelki wypadek.

* * * * * * 


-Pomogę, pomogę.- zaśmiał się cicho i zadrżał, wtulony nagle w ciało Syriusza. Oparł się o niego i spróbował w tej ciemności odnaleźć wzrok chłopaka.- Uhm... Całkiem... Miło tak.... Być.- mruknął niepewnie. Czuł ciepło jego ciała, co go mocno peszyło.


* * * * * * 


- Nawet bardzo. - uśmiechnął się lekko i patrzył w jego oczka. Dotknął na czuja jego policzka i szepnął pewnie.

- Rumienisz się. - stwierdził cicho nachylając się nad Remusem. Ich wargi były tuż, tuż...

1 komentarz:

  1. no mówiłam Fran zawsze kończysz w takim ughh momencie XD
    Fajnie, że piszesz opowiadanie z koleżanką z tym zawsze jest kupa śmiechu i zabawy ^^
    Um.... może to nie na miejscu ale... nie lubię yaoi z HP XD ale przeczytałam i jest nawet okej więc... czekam na to co będzie dalej ;)
    Koleżanka ( bo zgaduję, że to ona pisze jako Lupin) ma jakiś taki nawyk wtrącania słów z języka potocznego co niezbyt mi pasuje w scenerii magi i starego zamczyska wiem może się czepiam jednak mimo wszystko ze 2 razy mnie to raziło. Ale to była chyba jedyna rzecz jaka mi przeszkadzała i możliwe że jest moim czystym wymysłem więc... nie przejmujcie się proszę ^^""
    A teraz plusy *czuje się jak rasowy krytyk* XD których było znacznie więcej :) Głównie świetny humor i teksty bohaterów (niektóre powalały xD) Poza tym klimat jest taki lekki i mnie puki co nie znudziło ciągłe gadanie o romansie i miłostkach, mimo że mówili przede wszystkim o tym. Postaci tez są fajne (ich relacje, zachowanie) i raczej nie wierze ze nie dałoby się tego polubić. Fajnie je kreujecie ^^ mimo że nie przepadam za rumieniącymi się ciotami... matko przepraszam tę twoją koleżankę Q.Q to tak niechcący. Uważam że naprawdę fajnie pisze i że jak na tak niewdzięczną rolę uważam że daje sobie radę świetnie^^ Tylko tak jakoś trafiła... na mnie.... przepraszam ._.""
    No to chyba tyle ( matko nigdy tyle nie pisałam po pierwszym rozdziale... czegokolwiek) generalnie podobało mi się, czekam na więcej, życzę wam obu weny i błagam koleżankę żeby mnie nie zlinczowała xD

    OdpowiedzUsuń