A oto pierwsza część opowiadania Syriusz x Remus w czasach nauki w Hogwarcie. Pisze je z koleżanką i... o zgrozo! Jestem seme xD Od razu mówię, że to opowiadanie nie będzie miało więcej niż 5-6 rozdziałów, ponieważ mamy już 4 i widać, że zbliżamy się do końca. Bardzo dziękuję Kisarin-san za komentarz cieszę się, że komuś, prócz mnie, na tym blogu chodź trochę zależy. No to nie przedłużając... Miłego czytania ^^
____________________________________________________________
____________________________________________________________
Nadchodziły SUMy,
to też nic dziwnego, że Remus siedział na fotelu przy kominku i
zakuwał. Zerkał tylko, gdzie się podziały dwie największe
"zakały" Hogwartu i jego najlepsi przyjaciele, Syriusz i
James. Oczywiście pewnie coś broili... Remus westchnął cicho.
Zaczął się zastanawiać, jakie przedmioty wybrać potem, po
sumach.
* * * * * *
Właśnie smarował
miodem prze mieszanym z super klejącym się klejem do tapet
wycieraczkę przed klasą profesor Sinistry.
- James Pospiesz
sobie z tymi pająkami! - krzyknął szeptem i poszedł mu pomóc.
* * * * * *
Stwierdziwszy, że
jednak trochę za długo tych Huncwotów nie ma, wybrał się na
szukanie ich. Zapytał Irytka, który z dzikim chichotem wysłał go
gdzieś do klasy profesor Sinistry. Westchnął ciężko i ruszył do
nich, chcąc ich powstrzymać przed wpakowaniem się w jeszcze
większe problemy, niż już mieli.
* * * * * *
Oj! James? Gdzie ty... - rozejrzał się
i zaraz zobaczył jak jego kolega całuje Lily. Westchnął tylko i
poszedł w stronę dormitorium. Po drodze wpadł na Remusa,
uśmiechnął się i pokazał mu by był cicho. Pokazał mu, że w
kącie James obściskuje się z Lily. Pociągnął go za rękę do
dorma.
* * * * * *
Wleciał na
Syriusza i mimowolnie się zarumienił, zerkając na niego.
Zmarszczył lekko brwi i zachichotał, widząc Jamesa i Lily.- On
nigdy nie przestanie, co? Gdzie żeście byli?- syknął, idąc za
nim do dormitorium. Zerkał na ich złączone dłonie i zaczął się
zastanawiać, jak mu wyjawić swoje uczucia.
* * * * * *
- Psikus dla
Sinistry. - zaśmiał się i poczochrał niższego po włosach.
- No co jest? Nawet
się nie zaśmiejesz ani nie zbesztasz... Remus nam się psuje...
Halo jest tam kto?! - zawołał i pomachał mu przed twarzą.
* * * * * *
-Zwariowaliście?!-
jęknął z rozpaczy.- Mało wam już?!- Syriusz za mocno się
pospieszył ze swoim osądem.- Jak się ktoś dowie, to znowu
wylądujecie na szlabanie... Irytek was widział, pewnie już
wszystko komuś wypaplał...- zmarszczył brwi i spojrzał na niego
podejrzliwie.- Co żeście jej zrobili?
* * * * * *
- Trzy słowa.
Miód, klej i pająki. - zaśmiał się i wziął go na plecy. Jak na
swój wiek i wzrost Remus był strasznie lekki.
- Lekki jak piórko,
a głośny jak rozgłośnia. - parsknął śmiechem.
- Nie
marudź to nie ty będziesz miał kare a my. Jeśli tą karę mieć
będziemy.
* * * * * *
-H-hejjj!-
zaoponował, tak nagle podniesiony.- Postaw mnie od razu na ziemię!-
zarumienił się i schował twarz w jego szacie na plecach.- Nie
jestem wcale głośny jak rozgłośnia... I biedna profesor
Sinistra.- zaczął biadolić.- Jak tak możecie... I powinniście
przyhamować, sumy za pasem, a wy jeszcze gorzej ludziom psocicie...
* * * * * *
- To nasz
charakter mój drogi Luniaczku. - zaśmiał się i dalej go trzymał.
- Lupinku zaniosę
cię do dormów, a ty w tym czasie powiedz mi 5 oznak po których
można rozpoznać wilkołaka.
* * * * * *
-Ehhh...
Powinniście się uczyć.- burknął gniewnie, obejmując go za szyję
z westchnięciem. Parsknął na jego pytanie.- Oj Łapo Łapo....
Przecież co miesiąc się włóczysz z wilkołakiem.- ściszył głos.- Te oznaki są najłatwiejsze... 1, jedzie na twoich plecach,
2, nosi moje ciuchy, 3, właśnie biadoli nad Twoją i Jamesa
głupotą, 4, ma dziwne pomysły i myśli, 5, nazywa się Remus
Lupin...
* * * * * *
Oj wiem to
Luniaczku. Ale lubię jak mi to mówisz. - uśmiechnął się i zaczął
go z uwagą słuchać.
- A ja mam pytanie.
Jakież to myśli chodzą ci po głowie?
* * * * * *
-Jak to jakie?-
obruszył się.- Że trzeba się uczyć, a ja się włóczę za wami,
ratując wasze tyłki z opresji i od kolejnego szlabanu...- parsknął
mu w szyję.- Jakie przedmioty chcesz kontynuować na 6 roku?
* * * * * *
Zaśmiał się
głośno, ale zaraz spochmurniał.
- Nie wiem... -
mruknął. Oczywiście było to kłamstwo. Od razu wiedział co chce
kontynuować, a to, że nic nie powiedział to tylko dlatego, że nie
chciał smucić Remusa. Wiedział jakie przedmioty wybrał, a
niestety ich przedmioty były do siebie podobne jak wąż do gołębia.
* * * * * *
-Jak to nie
wiesz?- obruszył się od razu.- Oj Łapo... Co ja z wami mam.-
prychnął cicho.- Którędy Ty w ogóle idziesz do tego dormitorium,
co?- mruknął i się pokręcił mu na plecach.- W ogóle nie wiem, w
jaką część zamku mnie zawlokłeś...
* * * * * *
Zaciągnąłem
cie tutaj by cie zgwałcić... Remusie serio? Idziemy skrótem. -
parsknął śmiechem i poprawił go sobie na plecach.
- Remusie... Może
zmieniłeś zdanie co do przedmiotów? Jakieś może sobie zmieniłeś?
* * * * * *
Prychnął na
hasło o gwałcie, pomijając stwierdzenie, że raczej to by gwałt
nie był, bo jemu się to podobało.- Dlaczego ja nie znam tego
skrótu?- fuknął mu w kark, wygodnie go obejmując.- Nie...
Eliksiry, obrona i zielarstwo.- nachuchał mu w kark przypadkowo.
* * * * * *
- Znam go tylko
ja i James. - zaśmiał się i delikatnie zadrżał, gdy chłopak
nachuchał mu na kark.
- Luniaczku nie rob
tak. Nie chuchaj mi na kark. - uśmiechnął się i zastanowił. W
sumie jeden przedmiot mogliby mieć razem. Obrona w końcu była
fajna.
- Wiesz... Chyba
wybiorę obronę, runy i transmutację.
* * * * * *
-Ej no, nie
ładnie mieć przede mną sekrety...- obruszył się i nafochał na
niego.- Oj przepraszam, to przypadek...- zarumienił się znacznie.-
To może ja też wezmę jeszcze runy?- zastanowił się. Transmutacji
nie cierpiał, więc nie wchodziła w grę.
* * * * * *
0
- A ja bym mógł
sobie dobrać jeszcze zielarstwo... Na eliksirach zabiłbym
śmierdziela, więc nie. - westchnął.
- Tak byśmy byli
częściej razem. - mruknął mimowolnie. Po dłuższej chwili byli
pod dormem.
- Dokonasz
zaszczytu i wypowiedź hasło?
* * * * * *
-O widzisz, jak
fajnie.- uśmiechnął się szeroko i radośnie.- Poza tym nie wiem,
co Ty masz do Slughorna... Ach tak. Jego zachwyt nad Regulusem.-
zgodził się i pogłaskał go po ramieniu.- Baryłki rumowe.-
przewrócił oczami, schodząc mu z pleców. Jeszcze ktoś sobie coś
pomyśli...
* * * * * *
- No EJ... Co
ze mnie schodzisz? - naburmuszył się i wziął go jak księżniczkę.
Zaśmiał się.
- Teraz tym
bardziej będą coś podejrzewać. - zaśmiał się głośniej i
przekroczył próg Griffindoru. Wszystkie spojrzenia od razu
skierowały się na nich.
- No co? Noga go
boli.
* * * * * *
-Syriusz!-
krzyknął cicho, z protestem, ogniście zaczerwieniony.-
Zwariowałeś, postaw mnie...- to było okropnie krępujące.
Spojrzenie Remusa wyrażało czystą urazę, ale co miał poradzić?
Zrobił się tylko jeszcze bardziej czerwony, gdy weszli do pokoju
wspólnego.- Zanieś mnie do dormitorium...- burknął cicho.
* * * * * *
- A teraz to
nie protestujesz. - zaśmiał się i poszedł z nim na górę. Wszedł
do sypialni i po chwili położył go na łóżku.
- Bardzo zły
jesteś? I nie chodziło mi o Slughorna, ani mojego brata, a o...
Snapeaaaaaa. - ziewnął i poczochrał mu włosy.
* * * * * *
-A co mam
robić?! I tak już wyszedłem na idiotę...- burknął cicho, z
westchnięciem. Położony zaraz usiadł na łóżku i podwinął
nogi.- Owszem, jestem bardzo zły.- skrzyżował łapki na torsie jak
do focha.- Och co Ty masz do biednego Severusa?- przewrócił
oczami.- On jest całkiem w porządku, jak go lepiej poznać.
* * * * * *
- Wcale nie.
Głupek z ciebie nie jesteś idiotą. Jesteś po prostu Luniaczkiem.
- uśmiechnął się.
- A do Severusa mam
to, że buka się w Lily, a ona jest dziewczyną Jamesa. - prychnął.
Zaraz uśmiechnął się delikatnie i pocałował go w czoło.
- Nie gniewaj się
na mnie Luniaczku.
* * * * * *
-No to jestem
głupkiem czy nie?- roześmiał się cicho, patrząc na niego.- Oh
daj spokój, ma prawo... Też byś się wkurzał, gdyby ktoś
przykładowo bujał się w Tobie, a Ty już kogoś masz?- speszył
się okropnie, pocałowany. Uhhh, dlaczego Syriusz musiał mu tak
robić? To było tak przyjemne... I sprawiało, że serce mu biło
szybciej.
* * * * * *
- Nie jesteś.
I tak masz racje. Wkurzyłbym się, ale to nadal nie daje mu
pretekstu by wyżywać się na Jamesie.... - mruknął i położył
się obok niego.
- A ty Luniaczku
masz kogoś na oku?
* * * * * *
-Ale przecież
to James zaczyna, nie Smark... Chociaż w sumie oni obydwoje
prowokują się samym swoim istnieniem.- westchnął ciężko. Oparł
się wygodnie o wezgłowie łóżka i zarumienił się znacznie,
słysząc pytanie Syriusza.- Nooooo... Można tak powiedzieć.-
zaczął wyłamywać palce.
* * * * * *
Serio? Pewnie
to fajna dziewczyna skoro nasz kochany Luniaczek się nią
zainteresował. No opowiadań jaka ona jest? - spytał zaciekawiony,
chociaż gdzieś tam w środku go zakuło. Czyżby zazdrość? Nie...
Niemożliwe. W końcu są tylko przyjaciółmi.
* * * * * *
Prychnął, a
rumieńce nie schodziły z jego policzków.- Hmm... Ma dziwne
pomysły. I czasem mnie denerwuje.- zaczął opisywać mniej więcej
Syriusza. Jeszcze nie wiedział, jak ma powiedzieć Łapie, co do
niego czuje. Położył się obok Syriusza, patrząc mu w oczy.
* * * * * *
- No dalej
opowiadań chłopcze. Wygląda na to, że wpadłeś po uszy
Luniaczku. - uśmiechnął się i spojrzał mu w oczy. Lubisz swojego
Luniaczka. Był słodki i uwielbiał go bronić i bawić się z nim.
- Chodź Luniaczku.
Będziesz opowiadał jak pójdziemy w pewne miejsce. Nikt o nim nie
wie, prócz mnie.
* * * * * *
-Dooobra,
prowadź.- zgodził się, lekko się uśmiechając.- Nee, Łapo... A
co byś zrobił, gdyby to był jednak chłopak a nie dziewczyna?-
wyszczerzył się, gotów obrócić wszystko w żart w razie
nieprzychylnej reakcji Syriusza. Był bardzo ostrożny w tej
rozmownie. Wstał z łóżka, czekając na drugiego Gryfona.
* * * * * *
- Hmm? Nic. A
bo co? Każdy ma prawo kochać. Nie ważne jakiej płci jest ta
osoba. - uśmiechnął się i wstał. Podszedł do swojego łóżka i
podniósł klapę.
- No chodź. To
naprawdę fajne miejsce.
* * * * * *
-Gdzie Ty mnie
chcesz zaprowadzić?- zszokowany wlazł przez otwartą klapę, nawet
nie wiedząc, dokąd idzie.- Bo to jest chłopak, a nie
dziewczyna...- zarumienił się.- Ale on chyba do mnie nic... Znaczy
nic w tym sensie, bo tak ogólnie to się lubimy.
* * * * * *
- No i co z
tego? Jeśli ci się uda to i ja będę szczęśliwy. W końcu
jesteśmy przyjaciółmi. A jeśli się lubicie to może coś z tego
wyjdzie. - uśmiechnął się i zjechał po drabinie na dół.
Zaczekał na niego i złapał gdy ten był prawie na dole. Wyszedł z
zamku i wyprowadził go do zakazanego lasu. Rzucił zaklęcie Lumos,
szedł jakieś pół godziny i wprowadził do małej jaskini. Szedł
znów dziesięć minut i doszedł do prawie niewidocznego skrętu w
prawo. Przycisnął się i był w zamkniętej grocie z małym ciepłym
jeziorkiem w którym było pełno kolorowych topazów.
- I jak? Podoba
się?
* * * * * *
-Wątpię
jednak, żeby się udało... Nigdy nie widziałem, żeby on coś
więcej do mnie...- westchnął i zjechał za nim, z cichym piskiem
lądując w ramionach Syriusza. Zarumienił się i na chwilkę
przytulił, w ramach utrzymywania równowagi. Po chwili jednak musiał
się oderwać i posłusznie poszedł za nim, niespokojnie się
rozglądając.- Zakazany Las? Na litość boską, Łapo...- jęknął
z rozpaczą. Jednak nadal za nim szedł. Na widok jeziorka uśmiechnął
się szeroko.- Nie no, przepiękne miejsce!- posłał mu radosny
uśmiech.
* * * * * *
Nie wątp!
Miłość lubi płatać figle Luniaczku! - krzyknął z uśmiechem i
przytulił go do siebie mocno.
- Woda jest ciepła
i lepiej się w niej myśli, wierz mi próbowałem. - puścił go i
poczochrał mu włosy.Myśląc o ukochanej osobie Remusa wpadł mu
pomysł. Cholernie zły pomysł. Zmarszczył brwi i westchnął.
- Tylko mi nie mów
Luniaczku, że zakochałeś się w Severusie....
* * * * * *
Parsknął
śmiechem i wtulił się w niego, z wyraźnym zadowoleniem. Oczy mu
błysnęły zadowoleniem, gdy tulił się do swojego skrywanego
obiektu westchnień.- To co, wskakujemy do wody?- wyszczerzył się
radośnie.- Ciepła woda to całkiem dobra opcja na odpoczynek po
nauce...- przeciągnął się radośnie.- CO?- aż się opluł z
wrażenia.- Zwariowałeś. Oczywiście, że nie w nim.- oburzył się.
* * * * * *
- No skoro go
lubisz... To tak pomyślałem... Skoro nie on, ani James.... To już
nie wiem... Ale nieważne. Teraz chodźmy się kąpać. - uśmiechnął
się i zaczął ściągać szatę. Po chwili ściągnął koszule
wraz ze sweterkiem. Miał wspaniale wyrzeźbiony brzuch istny
kaloryfer. Wsunął palce pod pasek i zaczął go powoli rozpinać.
* * * * * *
-Dlaczego na
litość boską James?- wytrzeszczył oczy.- A Severusa lubię, bo
dobrze się z nim pracuje na eliksirach.- wzruszył ramionami.
Zagapił się na kaloryferek Syriusza z zachwytem w oczkach. On sam
takich mięśni rzecz jasna nie miał. Zarumienił się jednak zaraz
i również ściągnął szatę i sweterek. Był chudy i wcale nie
umięśniony.
* * * * * *
- No nie
wiem... - uśmiechnął się delikatnie i zdjął spodnie. Jego to
akurat nie obchodziło jakiej są postury. Byli przyjaciółmi.
- To co?
Wskakujemy? - spytał i nie czekając na odpowiedź wszedł do wody.
* * * * * *
Rozebrał się
do bielizny.- Jasne, że tak!- ucieszył się wesoło.- I ja też nie
wiem, czemu James, skoro on od dawna jest zakochany w Lily... Nie
jestem idiotą, nie zakochałbym się w kimś zajętym...- wlazł do
wody i uśmiechnął się radośnie.- A Ty masz kogoś na oku, Łapo?
* * * * * *
- Nie. Jestem
wolny od miłości. Chociaż chciałbym kogoś mieć, wiesz
Luniaczku? Kogoś kto naprawdę by mnie kochał. W sumie... Kogoś
takiego jak ty. - zaśmiał się.
- Jesteś miły,
zawsze wiesz co powiedzieć i jesteś najbardziej uroczym
stworzonkiem jakie znam. - powiedział cicho podpływając do niego.
* * * * * *
Zarumienił się
głęboko, zerkając na Syriusza. Niepewnym ruchem założył włosy
za ucho, patrząc na chłopaka.- Uhh... Wiesz, to krępujące z
twojej strony...- uniósł lekko głowę, żeby spojrzeć mu w oczy.-
Ja, uroczy? Od kiedy... Jestem paskudnym wilkołakiem, który
rozszarpałby każdego, kto się nawinie podczas pełni...
* * * * * *
- Od kiedy
jesteś paskudnym wilkołakiem? Jeszcze nie widziałem paskudnego
wilkołaka. Jesteś jakim jesteś i nic tego nie zmieni, nawet to, że
jesteś wilkołakiem. Mi to różnicy nie robi. Jesteś w końcu też
człowiekiem. - uśmiechnął się.
- Zresztą zawsze
cię powstrzymywaliśmy no nie?
* * * * * *
-No od
małego...- zarumienił się mocniej, zerkając na niego nieśmiało.
Podpłynął do mężczyzny, śmiejąc się wesoło.- No jestem
człowiekiem, jestem...- zgodził się.- Ale raz w miesiącu
zamieniam się w takie paskudne bydle... Kto by chciał ze mną być?
* * * * * *
- Gdybym nie
cenił sobie tak bardzo twojej przyjaźni, chciałbym. Wiesz... To,
że raz w miesiącu zamieniasz się w "bydle"... - zrobił
cudzysłów - ...nie oznacza, że jesteś tym bydlęciem. -
dokończył.
- Trochę więcej
wiary w siebie Luniaczku.
* * * * * *
Zakręcony
spojrzał na Łapę z szokiem w oczach.- Naprawdę mnie chcesz?- to
było naprawdę zaskakujące. Nie takich słów się po nim
spodziewał, dlatego teraz odpowiedź była dla niego naprawdę
bardzo ważna.- Oj tam, mam jej wystarczająco wiele...
* * * * * *
- No gdybyś
nie był moim przyjacielem.... To tak. - mruknął trochę nieśmiało
ze względu na sytuacje. Odwrócił wzrok i chrząknął.
- No.. Ten... Fajne
miejsce nie? - próbował szybko zmienić temat.
* * * * * *
Oczy mu
zalśniły nieco łzami i odwrócił oczy. Czyli tak naprawdę Łapa
wcale go nie chciał. Ehhh. Westchnął w duchu.- Tak, śliczne
miejsce.- skinął głową i podpłynął do drugiego brzegu, wcale
już nie tak radosny.
* * * * * *
Podpłynął do
Remusa.
- EJ...
Luniaczku... Co się stało? Luniaczku.... Naprawdę... Powiedz mi co
się dzieje. - poprosił. Nie chciał go tracić. Czuł zazdrość,
gdy ten mówił mu, że się zakochał.
- Luniaczku...
Przepraszam, jeśli powiedziałem coś nie tak.
* * * * * *
Pokręcił
głową.- Nic Łapo, nic... Chyba jeszcze jestem trochę zmęczony po
ostatniej pełni. Nie przejmuj się.- pokazał mu fałszywie radosny
uśmiech. Teraz to za nic nie powie Syriuszowi, co do niego czuje.-
Nie, wszystko jest w porządku, nie przejmuj się.
* * * * * *
- Nie kłam. -
powiedział surowo. Co jak co, ale on umiał rozpoznać kłamstwo,
zawłaszcza u kogoś takiego jak Remus.
- W tej chwili
Luniaczku masz mi się tłumaczyć. Czy to przez to co powiedziałem?
* * * * * *
Zarumienił
się. No tak, zapomniał, że jemu nie udawało się wcale okłamać
Syriusza.- Łapo... Nie drąż, proszę. To nic takiego, nieważne i
mniejsza z tym.- poklepał go po ramieniu.
* * * * * *
- Luniaczku...
nic co sprawia, że jesteś smutny nie jest nieważne. Ale skoro
chcesz... To niech będzie. - szepnął smutno i zanurkował biorąc
wcześniej głęboki wdech.
* * * * * *
-Przepraszam,
Syriuszu...- mruknął cichutko, gdy Syriusz zanurkował. Po chwili
zanurkował za nim, chcąc go dogonić. Teraz było mu przykro, że
Łapa jest smutny.- Nie smuć się już, Łapo...- spojrzał na niego
błagalnie.
* * * * * *
- Łatwo ci
mówić... Twoi przyjaciele cię nie okłamują. JA cię nie
okłamuję. Wszystko o mnie wiesz, a ja o tobie tak naprawdę nie
wiem nic. - prychnął i odwrócił wzrok.
* * * * * *
Podpłynął
do niego i oparł policzek o jego plecy.- A co byś chciał
wiedzieć?- westchnął cichutko.- Przepraszam, Syriuszu... Naprawę
nie chciałem, żeby Ci było przykro.
* * * * * *
- Chcę
wiedzieć czemu jesteś taki smutny. I co z tego, że powiesz coś
nie tak... Nie chcę żebyś był smutny Remusie Lupinie. - użył
jego pełnego imienia i nazwiska by zabrzmieć bardziej poważnie.
* * * * * *
Westchnął
cicho i oparł się czołem o jego plecy. A zresztą raz kozie
śmierć, najwyżej zostanie sam, bo jeśli Syriusz go zostawi, to
James też.- BojaCiebiekocham.- wymamrotał szybko i praktycznie
niezrozumiale.
* * * * * *
- Co? - spytał nie rozumiejąc. Lupin tak szybko powiedział to zdanie, że nie
rozumiał co ten do niego powiedział. Odwrócił się szybko, przez
co głowa Remusa wylądowała na jego piersi.
- Luniczku
powtórz... nie zrozumiałem.
* * * * * *
-Aaaaa...!-
zaprotestował przy tak gwałtownym odwrocie Łapy i walnął czołem
o jego tors. Zaczerwienił się mocno i odsunął, zabierając przy
okazji ręce z jego ciała.- Umpf....- wymamrotał skrępowany.
Naprawdę trudno było to teraz powtórzyć.
* * * * * *
Syriusz
dokładnie obserwował swojego Luniczka. Tak on był jego i tylko
jego. Kit z tym, że nadal uważał go za przyjaciela. Był jego i
już. Black zmarszczył brwi i po chwili się uśmiechnął. Czyli
Luniaczek się w nim zakochał. No, bo jak inaczej wytłumaczyć te
ciągłe rumieńce na jego twarzy, gdy Syriusz robił rzeczy takie
jakie zwykle przyjaciele, a ten był czerwony jak piwonia.
- No dobrze...
Jeśli nie chcesz nie mów. Chyba troszkę przegiąłem. Wybacz
Luniaczku. Chodź wracajmy, bo dostaniemy karę.
* * * * * *
Nie przy każdej
takiej rzeczy się rumienił, ale przy większości. Czasami była to
wina dotyku Łapy, a czasami jego własne myśli czy też
wyobrażenia. Cóż, efekty były takie, jak widać. Odetchnął
jednak w duchu z ulgą, że Łapa nie kazał mu się powtarzać. W
innym wypadku do końca życia by nie wyszli stąd.- Uhhh, dobrze.
Przyjdziemy tu jeszcze kiedyś?- zaproponował nieśmiało i wyszedł
z wody, sięgając po różdżkę, żeby się wysuszyć.
* * * * * *
- Jasne.
Przychodzę tutaj w soboty, więc jeśli chcesz to możemy
przychodzić razem. - uśmiechnął się i wyszedł z wody, po czym
zaczął się suszyć. Poczeka, aż Luniaczek sam mu to powie, nie
będzie go przymuszał, ani nic. Niech on sam powie. Ubrał się
szybko po czym wyszedł z jaskini, wcześniej oczywiście rzucając
Lumos.
* * * * * *
-Bardzo
chętnie.- zgodził się uradowany. Spokojnie się wysuszył i ubrał.
Z delikatnym uśmiechem poszedł za Syriuszem, ciesząc się, że ten
już nie jest smutny. Ale zdecydowanie Łapa sobie poczeka i to długo
poczeka, aż Remus zdobędzie się na takie wyznanie. Chyba że po
drodze coś się zdarzy, ale raczej chłopak za bardzo się wstydził.
* * * * * *
Gdy byli w
środku lasu stwierdził, że powie coś przyjacielowi.
- Luniaczkyu wiesz,
że możesz mi o wszystkim powiedzieć. Nieważne co by to było i
tak cię nie odrzucę. Jesteśmy w końcu przyjaciółmi. -
uśmiechnął się miło i poszedł dalej do tajnego przejścia.
* * * * * *
Zaczerwienił
się uroczo, zerkając na Łapę.- Dobrze, wierzę Ci.- zgodził się,
ale nie powiedział nic więcej. Jednak nie chciał się przyznawać
do uczuć. Zawstydzało go to, a przy okazji jednak się bał
odrzucenia. Nie chciał niszczyć ich relacji. Poszedł za nim do
przejścia.- Mam nadzieję, że nikt nas nie wydał.
* * * * * *
- Raczej nie.
- zaśmiał się i wszedł po drabinie do pokoju. Po chwili był już
na górze i pomagał wejść Lupinowi. Gdy zamknął klapę usłyszał
za sobą chrząkanie. Odwrócił się i od razu lekko cofnął.
- A panowie nocne
schadzki sobie urządzają tak? No dobrze, pewnie teraz chcecie, bym
wam odpuściła i zapomniała o tym tak? - spytała retorycznie prof
McGonagall. Po chwili Syriusz zaczął się z nią kłócić, że to
był tylko jego pomysł i Remus nie miał z tym nic wspólnego, nawet
próbował go powstrzymać. I tak skończyło się tym, że Syriusz
dostał 2 tygodnie kary, a Remus tylko tydzień. Gdy profesor ich
zostawiła Black spojrzał na Lupina i szepnął.
- Przepraszam
Luniaczku... wpakowałem cię w kłopoty.
* * * * * *
Wlazł za
Syriuszem i jęknął w duchu na widok McGonagall. Mają
przekichane.- Przepraszamy, pani profesor, to się więcej nie
powtórzy...- zaczął się tłumaczyć, nie chcąc, żeby za mocno
oberwali. Jednak kłótnia Syriusza przeważyła i dostali kary.
Klapnął załamany na podłodze i jęknął.- Nie no, spokojnie, w
porządku...- uśmiechnął się blado.- Będzie dobrze... Mam
nadzieję, że nie da nam czegoś okropnego.
* * * * * *
- Ona jest
fajna. Ty będziesz miał lekką karę. A ja nie wiem. Pewnie za tą
kłótnie mi dołoży. - zaśmiał się i podrapał po głowie.
- To co? Idziemy
się kąpać i do spania? - zaproponował.
* * * * * *
-No skoro tak
mówisz... Ale naprawdę nie lubię szlabanów.- pozbierał się z
podłogi i lekko się przeciągnął.- Jasne, jasne... Kto idzie
pierwszy do łazienki?- spojrzał pytająco na Syriusza.
* * * * * *
- Chodźmy
razem, w końcu obaj jesteśmy facetami, więc co to za różnica. -
prychnął ze śmiechem i poczochrał mu włosy, wiedząc jaka będzie
reakcja na te słowa.
* * * * * *
Tak, reakcję
można było przewidzieć baaaardzo prosto - krwisty rumieniec na
policzkach Remusa.- Uhhhm. Okey.- skinął głową, mocno czerwony i
poszedł do łazienki. Starając się nie spoglądać na Syriusza
zaczął się rozbierać.
* * * * * *
"Och
Luniaczku... naprawdę tylko dlatego, że tego chcę to pójdziesz
się ze mną kąpać? Co to zakochanie robi z ludźmi." -
pomyślał i podreptał za Lupinem. Rozebrał się, w ogóle nie
krępując się swoją nagością i nalał wody do wanny. Wszedł do
środka i spojrzał na czerwonego Lunatyka.
- No chodź. W tej
pianie i tak nic nie zobaczę.
* * * * * *
-Tak będzie
szybciej...- dodał cichutko, żeby nie wyszło jakoś dziwnie. Mocno
czerwony się rozebrał, starając się ukrywać przed wzrokiem
Syriusza. Za bardzo go to peszyło. Skinął głową zmieszany i
wszedł powoli do wanny, zasłaniając się rękami i unikając
wzroku Łapy.
* * * * * *
Za to Łapa
obserwował go bardzo uważnie i intensywnie. Podobało mu się
zawstydzanie Remusa. Był taki słodki z rumieńcami.... zaraz. CO?!
Czy on właśnie pomyślał, że jego przyjaciel jest słodki? ...
Dla Syriusza był to szok tak wielki, że aż lekko się zaczerwienił
i odwrócił wzrok.
* * * * * *
Gdy tylko Łapa
odwrócił od niego wzrok, Remus odetchnął z ulgą w duchu. Nawet
nieco się rozłożył w wannie, powoli się rozluźniając. Piana
faktycznie zasłaniała jego ciało, więc nie musiał być już aż
tak speszony. Dlatego też powolutku jego rumieńce zaczynały znikać
z twarzy. Przymknął oczy i mruknął z zadowolenia.
* * * * * *
W końcu
zaczął się myć i spojrzał po chwili na Lupina.
- Luniaczku umyjesz
mi plecy? - poprosił.
- Zwykle kąpie się
z Jamesem, więc to on mi je myje. A ja jemu, więc może niech to
będzie transakcja wiązana? Ty umyjesz moje plecy, a ja twoje. -
powiedział dość szybko, chodź i tak nie było widać, że jest
zdenerwowany.
* * * * * *
-Ja-jasne.-
zająknął się i zaczerwienił lekko, zerkając na Syriusza.- To za
chwilę...- pokiwał głową i nieco nerwowo zaczął się myć.
Wiedział, że to nic takiego, takie umycie pleców, sam Syriusz
powiedział, że często tak robił razem z Jamesem... Ale mimo to
Remus nie umiał nie być odrobinkę zdenerwowanym.
* * * * * *
Uśmiechnął
się i chwycił jego dłoń w swoją.
- No już. Nie
denerwuj się. Wiem ,ze to wszystko dla ciebie nowe, bo wcześniej z
nikim się nie przyjaźniłeś. Dlatego spokojnie. Dobrze Luniaczku?
- powiedział cicho i pocałował go w czółko. Wiedział, że to
zawstydzi Lupina, ale też go uspokoi.
* * * * * *
-Ummmm....
N-no dobrze...- zaczerwienił się, ale faktycznie się uspokoił.
"Przecież to nie jest nic dziwnego, prawda? To całkiem
normalne..." powtarzał sobie w myślał, uspokajając nerwy i
szybko bijące serce. Sięgnął po gąbkę i niepewnymi ruchami
zaczął myć plecy Syriusza.
* * * * * *
Jak tylko
chłopak umył mu plecy, wziął od niego gąbkę i uśmiechnął się
nieco drapieżnie.
- Odwróć się. -
nakazał cicho i gdy chłopak to zrobił uśmiechnął powoli zaczął
obmywać mu plecy. W pewnym momencie nachylił się nad jego karkiem
i chuchnął "Niby przypadkiem".
* * * * * *
Ten uśmiech
Łapy był troszkę przerażający. Posłusznie jednak się odwrócił,
przy okazji lekko pochylając, żeby było mu wygodniej. Zadrżał
gwałtownie, czując takie chuchnięcie w kark i cichutko jęknął.
Poczuł dziwną fale, jaka przeszła przez jego ciało. Chyba ta
wspólna kąpiel nie była dobrym pomysłem...- Nie chuchaj...-
poprosił.
* * * * * *
- Sorki..
przypadek. Wiesz, że masz pieprzyk na karku? - zaśmiał się i
musnął palcami owy pieprzyk. Dalej w spokoju mył jego plecy, a
gąbka myła właśnie wgłębienie między łopatkami. Syriusz całą
swoją uwagę skupiał na Luniaczku.
* * * * * *
-Spoko.-
odetchnął, gdy Syriusz przestał dmuchać mu w kark.- C-co? Jaki
pieprzyk?- odwrócił głowę, zerkając z zaskoczeniem na niego.
Zaraz jednak się zarumienił i odwrócił głowę z powrotem.
* * * * * *
- A taki. -
nacisnął miejsce, w którym znajdował się pieprzyk. Nie wiedział
czemu, ale miał ochotę go polizać. Miał ochotę go dotknąć,
przytrzymać. STOP! Syriuszu stąpasz po kruchym lodzie. - pouczył
sam siebie. Zostawił pieprzyk w spokoju i skupił się na myciu
pleców przyjaciela. Zsunął gąbkę na kość ogonową chłopaka i
delikatnie go mył.
* * * * * *
Westchnął
lekko i drgnął, czując ten delikatny nacisk.- Nie wiedziałem o
tym.- stwierdził spokojnie, chociaż rumieńce nie schodziły mu z
twarzy. Czuł dziwne dreszcze, gdy gąbka zsunęła się na kość
ogonową, przez co delikatnie drżał na całym ciele. Bardzo dziwnie
się tak czuł.
* * * * * *
Żeby skończyć
myć Remusa musiał sobie sprzedać porządnego mentalnego kopa w
dupę. Odłożył gąbkę i odetchnął.
- Skończyłem.
Wychodzimy stąd? - spytał cicho.
- A o pieprzyku
wiedzieć nie mogłeś, skoro jest w takim miejscu. - zaśmiał się.
* * * * * *
-Tak, jasne.-
uśmiechnął się delikatnie i zaczął się spłukiwać. Sięgnął
po ręcznik i wylazł z wody, szybko łapiąc ręcznik, żeby się
zasłonić. Następnie zaczął się wycierać drugim ręcznikiem.
* * * * * *
Opłukał się,
porządnie wytarł i odkrył coś.
- Nie wziąłem
piżamy... ech.. jak to dobrze, że jest tutaj tajne przejście. -
uśmiechnął się i otworzył przejście.
- Chodź Remus.
Szybko, szybko. - ponaglił go.
* * * * * *
Zarumienił
się i postarał się nie wpatrywać w Syriusza. Zresztą on też o
piżamie zapomniał, więc teraz zasłaniał się ręcznikiem.- Już,
już...- poszedł przejściem, kręcąc nieco zabawnie głową.
Gorzej, że w przejściu było ciemno, a Remus ciemności nie lubił.
* * * * * *
Westchnął
cicho i zamknął przejście. Chwycił dłoń Remusa. Zawsze tak
robił, jak chłopak się bał, a akurat nikt nie patrzył.
- No już.
Przejdziemy szybko. Trzymaj się mnie, a nic się nie stanie. -
powiedział z uśmiechem i szedł jak najszybciej.
* * * * * *
Ścisnął
odruchowo dłoń Łapy i przysunął się do niego mocniej.- Ty i te
Twoje przejścia...- wyburczał cicho, jednak grzecznie szedł. Nie
chciał tu utknąć samemu. Poza tym nie widział nic w tej
ciemności. Westchnął ciężko i pokręcił głową.- Nie zamierzam
się od Ciebie oddalać.
* * * * * *
- Czy to jakaś
propozycja Luniaczku? - zaśmiał się.
- Mogę cię wziąć
na barana jeśli tak bardzo się boisz. A właśnie... za ile dni
jest pełnia? - spytał niepewnie.
* * * * * *
-Żadna
propozycja!- zarumienił się wściekle. Na szczęście Syriusz nie
mógł tego zobaczyć.- Nie musisz, jakoś dam radę iść... A
następna pełnia jest za jakieś....10 dni.
* * * * * *
- Dasz radę.
- szepnął.
- Wierze w ciebie.
- uśmiechnął się i przyspieszył kroku.
- A jak ci idzie
nauka? - spytał.
* * * * * *
Przytulił się
lekko do boku Syriusza, również przyspieszając kroku.- Cieszę
się...- mruknął nieśmiało. W ciemności mniej się krępował
nagim ciałem Łapy obok siebie.- Jak zawsze dobrze... Muszę dobrze
zdać sumy.
* * * * * *
- To dobrze. A
pomożesz mi trochę z eliksirów? - spytał cicho i przytulił go do
siebie.Jedną ręką objął go w pasie, a drugą chwycił jego dłoń.
Zarumienił się delikatnie i szepnął.
- To tak, na
wszelki wypadek.
* * * * * *
-Pomogę,
pomogę.- zaśmiał się cicho i zadrżał, wtulony nagle w ciało
Syriusza. Oparł się o niego i spróbował w tej ciemności odnaleźć
wzrok chłopaka.- Uhm... Całkiem... Miło tak.... Być.- mruknął
niepewnie. Czuł ciepło jego ciała, co go mocno peszyło.
* * * * * *
- Nawet
bardzo. - uśmiechnął się lekko i patrzył w jego oczka. Dotknął
na czuja jego policzka i szepnął pewnie.
- Rumienisz się. - stwierdził cicho nachylając się nad Remusem. Ich wargi były tuż, tuż...
no mówiłam Fran zawsze kończysz w takim ughh momencie XD
OdpowiedzUsuńFajnie, że piszesz opowiadanie z koleżanką z tym zawsze jest kupa śmiechu i zabawy ^^
Um.... może to nie na miejscu ale... nie lubię yaoi z HP XD ale przeczytałam i jest nawet okej więc... czekam na to co będzie dalej ;)
Koleżanka ( bo zgaduję, że to ona pisze jako Lupin) ma jakiś taki nawyk wtrącania słów z języka potocznego co niezbyt mi pasuje w scenerii magi i starego zamczyska wiem może się czepiam jednak mimo wszystko ze 2 razy mnie to raziło. Ale to była chyba jedyna rzecz jaka mi przeszkadzała i możliwe że jest moim czystym wymysłem więc... nie przejmujcie się proszę ^^""
A teraz plusy *czuje się jak rasowy krytyk* XD których było znacznie więcej :) Głównie świetny humor i teksty bohaterów (niektóre powalały xD) Poza tym klimat jest taki lekki i mnie puki co nie znudziło ciągłe gadanie o romansie i miłostkach, mimo że mówili przede wszystkim o tym. Postaci tez są fajne (ich relacje, zachowanie) i raczej nie wierze ze nie dałoby się tego polubić. Fajnie je kreujecie ^^ mimo że nie przepadam za rumieniącymi się ciotami... matko przepraszam tę twoją koleżankę Q.Q to tak niechcący. Uważam że naprawdę fajnie pisze i że jak na tak niewdzięczną rolę uważam że daje sobie radę świetnie^^ Tylko tak jakoś trafiła... na mnie.... przepraszam ._.""
No to chyba tyle ( matko nigdy tyle nie pisałam po pierwszym rozdziale... czegokolwiek) generalnie podobało mi się, czekam na więcej, życzę wam obu weny i błagam koleżankę żeby mnie nie zlinczowała xD