No... To już mamy fanfick kończący tę serię ;-; trochę mi nawet smutno, ale z drugiej strony, mogę wziąć się za pisanie czegoś innego ^^
Tym razem jest to crossover Final Fantasy XV, XIII i trochę VII, przez jakąś 1/5 tego opowiadania. Jest ono strasznie długie, według mojego worda, to bez tego, co teraz piszę ma 6,5 strony, łał najdłuższe opowiadanie na tym blogu xD
Do rzeczy... Jest tutaj mała rzecz, która będzie tylko tutaj i więcej się nie powtórzy. Są również pary hetero. Przepraszam, wiem, ze blog yaoi, ale główną parkę yaoi macie jest to Noctis i Prompto....znowu XD
Aaa zmiany... Rozdzialik teraz co dziesięć dni się będzie pojawiał~ To tylko taka nowinka ^^ Na pewno będą obiecuję ^^
Rozdzialik dedykuję Madarze, która męczyła mnie o tego ficka, gdyż urzekł ją od pierwszego zdania XD Żarcik~ A tak serio. Dziękuję za wsparcie~
Enjoy~ ^^
.................................................................................... .............................................................
" Impreza u Fang. Gramy w siedem minut w niebie,
weź kogo popadnie, będzie zabawnie~!
P.S. dzięki za powiedzenie mi o tej grze,
Hope będzie taaaaki zazdrosny
o nas.
Do zobaczenia dzisiaj
wieczorem, około dwudziestej
Vanille"
.
.
.
Czytając tę dziwną i fikuśnie pisaną notkę, od
razu wiedziałem, że powiedzenia jej o tej grze będę żałował do
końca swojego marnego żywota...
No ale nic. Haha to może być nawet zabawne, zabiorę
ze sobą całą masę ludzi, oczywiście, będzie Noctis, Snow,
Lightning, Cindy, Sephiroth, Claude* i... może kogoś jeszcze...
mógłbym. Byłoby jeszcze bardziej zabawnie, ale mimo wszystko po
co. Westchnąłem cicho uśmiechając się szeroko, po czym poszedłem
do salonu willi Nocta i wykrzyknąłem.
- Zbierać się ludzie, za dwie godziny, mamy być u
Fang, będzie impreza! - wyszczerz na mojej twarzy, od razu mógł
wszystkim podpowiedzieć, że mam co do nich niecne plany, jednak
chyba byli w nastroju na zabawy, ponieważ już po półtorej
godzinie byli gotowi do wyjścia.
się odwróciłem Noctis w końcu ubrał coś innego,
ale znowu bardzo w jego stylu. Czarny T-shirt i równie czarne
jeansy, a to tego glany. Mógłby chociaż raz włożyć coś nie
żałobnego, to nieeee.... No ale nic, przecież go nie skrzyczę
tylko dlatego, że ma swój własny styl.
Na Sephiego i Clauda nie zwróciłem nawet uwagi, z
resztą ci dwaj byli bardziej zajęci sobą niż całą resztą
świata, nawet gdyby teraz w ziemię uderzył meteoryt,
najpierw poszliby się pieprzyć, potem pokłócili o stanowisko co
zrobić z ludźmi, a w końcu zerwaliby stali się wrogami, starali
się ocalić świat na swój własny sposób, by na koniec pokonany
Seph przyszedłby na kolanach, oczarować blondaska i zaciągnąć w
jakąś ciemną uliczkę. A potem się dziwią, że wszyscy mają ich
dosyć. To było już nudne, aż musiałem sobie ziewnąć w dłoń.
Usłyszałem lekkie chrząknięcie, więc od razu spojrzałem na sam
szczyt schodów, z których schodziła powoli Cin uśmiechając się
lekko.
Muszę powiedzieć, że gdy nie była brudna od smaru i
w tej swojej czapce, to niezła z niej laska. Zwłaszcza gdy tak
schodziła w obcisłej ciemnozielonej sukience mini i kremowych
butach na obcasach, które od razu prostowały sylwetkę. Piękne
duże... ekhm... znaczy ładny duży biust był idealnie w tej
sukience leżał, oczywiście odsłaniając co nieco ku mojej
uciesze. Poza tym Cindy naprawdę miała ładne nogi, no i figurę.
włosy odrobinkę, wyprostowała, a na usta nałożyła błyszczyk.
Dziewczyna miała styl nie powiem... Wszystko ładnie się
komponowało. Byłoby idealnie, gdyby przy schodzeniu się nie
potknęła i nie poleciała na Nocta, który od razu ją wyprostował
i zaproponował pomocną dłoń. Nadąłem policzki i podbiegłem do
nich chwytając dziewczynę w pasie i odprowadzając ją do drzwi,
przez co zwróciłem na siebie uwagę wszystkich, pewnie Seph i
Claude pomyśleli, że jestem zazdrosny o zielonowłosą, ale
Noctis doskonale wiedział, o kogo mi chodziło, co oczywiście
wywołało na jego twarzy delikatny uśmiech. Prychnąłem cicho i
zaraz się szeroko uśmiechnąłem w końcu niczego nie można dać
po sobie poznać.
- Dzięki Prompto... Ładnie ci w tym stroju,
wygrzebałeś coś ze swoich starych ciuchów? Nie widziałam tego
jeszcze... - uśmiechnęła się delikatnie, a ja wyszczerzyłem
dumnie ząbki.
Miałem na sobie czarny T-shirt z napisem "I'm sex
machine" i na to zarzuciłem czerwoną koszulę w kratę,
oczywiście jeszcze ja tyłek wciągnąłem czarne spodnie i na nogi
martensy.
- A znalazłem gdzieś na dnie, stwierdziłem, że
pasuje to do mojej osobowości, więc założyłem - zaśmiałem się
cicho, po chwili ponownie zerkając na Nocta, ten jak zawsze udawał,
że nic go nie obchodzi, ale ja i tak wiedziałem, że jest
zazdrosny. Hehe uwielbiałem się z nim droczyć, mimo iż to ja jako
pierwszy odegrałem zazdrosnego i odebrałem mu Cindy z łapek,
ciekawe czy się domyślił o kogo mi wtedy chodziło. No nieważne
najwyżej potem będę mieć od niego mini kazanie, które i tak
skończy się jak zwykle~ Ech jak dobrze, że mam swoje małe
playboyowate sztuczki w zanadrzu.
O czym to ja... a tak przecież mieliśmy iść na
imprezę ,a ja się tutaj zamyślam, tak bezczelnie. Westchnąłem
cicho i zaprowadziłem wszystkich do auta, Cindy na miejscu pasażera
z przodu, Sephi z Claudem z tył wraz z Noctisem, a ja jak zwykle
będę prowadził, jak ja uwielbiam prowadzić, na mojej twarzy
zapewne pojawił się szeroki uśmiech, gdy zasiadłem za kółkiem.
Ruszyłem z piskiem opon, powodując, że Sephiroth w końcu oderwał
się od blondynka i zmarszczył brwi, po chwili wracając do swojego
zadania, czyli całowania swojego wroga... Ech... co za niewyżyte
dzieci. Jestem z Noctisem, a się tak nie zachowuję, więc czemu oni
muszą? Przyspieszyłem jeszcze, a że dom Fang tak naprawdę był
jakieś trzy czy cztery kilometry od naszego, to po chwili byliśmy,
a ja wtedy gwałtownie zahamowałem, żeby zrobić gołąbkom na
złość. Udałem, że nic się nie stało i po prostu wysiadłem z
auta, wiedziałem, że Noctis i Cindy się nie wkurzą, bo do mojej
jazdy jakże emocjonalnej, byli już po prostu od dawna
przyzwyczajeni. Ziewnąłem cicho, zaraz się przyciągając i
poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. Zerknąłem do tył i
uśmiechnąłem się szeroko szybko dając buziaka w policzek
Noctowi, po czym jak tylko się od niego odsunąłem powiedziałem.
- No przecież nic nikomu nie zrobię, to tylko zabawa,
nie martw się... Jestem caaaały twój, dosłownie - zaśmiałem się
cicho. Oczywiście specjalnie dobrałem takie słowa, a nie inne by
brunet się wyluzował, równie dobrze mogłem mu powiedzieć, że to
głupia impreza i to nic takiego. Że jakaś tam zdrada może się
zdarzyć, bo mam taki charakter, ale wtedy by się obraził, a
fochniętego księcia nie chce tutaj mieć, ponieważ jak ostatnio
się na mnie obraził, to nie rozmawiał ze mną przez dwa tygodnie.
Zarzuciłem mu rękę na ramiona i pociągnąłem do
wejścia drugą ręką chwyciłem Cindy by się w tych szpilkach nie
przewróciła. Gdy już miałem zapukać podjechał do nas Snów na
swoim motorze, a na miejscu za nim siedziała Lightning. Prawie, że
od niego odskoczyła jak tylko się zatrzymał, pewnie przyjechała
tylko dla Vanille i Fang, chociaż co ja tu mogę wiedzieć. To ta
dwójka udaje, że się nie znosi, gdy tak naprawdę lecą na siebie
niczym Sephiroth i Claude. A właśnie co do tej dwójki to gdzie o
tak nagle zniknęli? A z resztą... Pewnie poszli to robić w
krzakach... Zastanawiam się czasem który z nich jest bardziej
niewyżyty Seph czy blondynek.
Wzruszyłem tylko ramionami i przywitałem się ze
znajomymi czyli na Lightning się rzuciłem tuląc ją i po chwili
nim jeszcze zdążyła mnie uderzyć przeskoczyłem na samozwańczego
bohatera czyli Snowa. Od niego odsunąłem się jeszcze szybciej i od
razu "przeskanowałem" ich swoim krytycznym wzrokiem od
stóp do głowy.
Dziewczyna ubrała kremowe botki i brązowe
rurki, a do tego za siebie zarzuciła białą koszulę, zwykle
uznałbym, że ten ubiór jest zbyt sztywny, ale do niej pasował
idealnie, wszystko było ładne i podkreślało jej atuty. Pewnie
gdyby się dowiedziała, że myślę właśnie o jej ciele to
bym dostał lanie jak blondyn,na którego teraz przeniosłem wzrok
Snow założył dzisiaj jak zwykle swoje nieśmiertelne
glany i czarne bojówki, które nieźle opinały jego zgrabny tyłek,
dobra muszę się ogarnąć w końcu nie jestem jakimś tam
standardowym gejem. To stwierdzenie, nie miało żadnego
głębszego...znaczenia. Stanowczo jestem zbyt zboczony....
Nieważne, jak już wcześniej była mowa ja nie jestem
gejem, w moim życiu spałem tylko z jednym facetem, zapewne jeszcze
będę to robił z nim niejednokrotnie, ale to i tak tylko jeden
gościu, to jeszcze nie robi ze mnie jakiegoś tam geja. W końcu
jestem podrywaczem i bożyszczem nastolatek i jedynym chłopakiem na
jakiego poleciałem był Noctis, ale tylko dlatego, że sam wyznał
mi miłość. Znaczy właściwie to za dużo powiedziane...ech to
wszystko było strasznie poplątane chyba nawet trochę za bardzo.
- mpto... Prompto! - krzyk który wyrwał mnie z
zamyślenia na pewno dziewczęcy, ale cieńszy i słodszy niż
Light czy Cindy. Wzdrygnąłem się mrugając i spojrzałem w
miejsce, z którego dobiegał głos. Przede mną stała Vanille
patrząc na mnie tym swoim zmartwionym wzrokiem. Podrapałem się po
policzku i rozejrzałem, reszta musiała już wejść do środka, bo
nikogo obok mnie nie było. Westchnąłem cicho i przeciągnąłem
się zaraz przytulając do siebie rudą. Uniosłem ją kilka
centymetrów nad ziemię i obróciłem się raz wokół własnej osi,
zaraz ją stawiając na miejsce.
- Yo słodka. Wybacz zamyśliłem się... - pocałowałem
ją jeszcze w policzek i spojrzałem jej nad ramię czyli innymi
słowy do środka domu. Hope stał oparty o szafę mordując mnie
wzrokiem, jakby chciał powiedzieć "Tknij ją jeszcze raz a
zabiję cię" co było tak bardzo nie w jego stylu, że aż
musiałem się zaśmiać i zrobić mu na złość. Nachyliłem się
na d uchem dziewczyny i szepnąłem.
- Gapi się jakby chciał mnie zabić, ale mimo wszystko uwielbiam się z nim drażnić. Ten chłopak jest taki niewinny, ze nie mogę się powstrzymać by mu nie dokuczać - zaśmiałem się jej do ucha i chuchnąłem by pisnęła. Więcej zabawy, yay~
- Gapi się jakby chciał mnie zabić, ale mimo wszystko uwielbiam się z nim drażnić. Ten chłopak jest taki niewinny, ze nie mogę się powstrzymać by mu nie dokuczać - zaśmiałem się jej do ucha i chuchnąłem by pisnęła. Więcej zabawy, yay~
Odsunąłem się od niej ostrożnie mierząc ją
wzrokiem. Ładnie wyglądała, no nie powiem, rozpuściła włosy,
założyła srebrne kolczyki w kształcie małych sopelków, a do
zwiewną sukienkę do kolan o kolorze lodów pistacjowych na ramiączkach i słodkie sandałki na małym obcasie o tym samym kolorze. Była w tym momencie zupełnym przeciwieństwem Cindy, ta pierwsza wybrała seksowny strój, a moja droga przyjaciółka była chodzącym cukierkiem, oczywiście w dobrym sensie.
Przestając się jej przyglądać chwyciłem ją pod rękę i poszedłem z nią do środka. Na środku salonu, urządzonego w dosyć minimalistyczny sposób, stał stolik do kawy zapełniony przekąskami różnego rodzaju, na około niego rozłożone były poduszki. W kącie stała szafa, a mnie nagle naszedł okropny pomysł. Uśmiechnąłem się pod nosem i puściłem Vanille mówiąc, że poradzę sobie sam, a gdy tylko w salonie już nikogo nie było, podszedłem do szafy, otworzyłem ją i z kieszeni wyjąłem malutką kamerkę. Jak dobrze, że mam nawyk zabierania ze sobą takich cudeniek, połączonych z moją komórką. Umocowałem ją w odpowiednim miejscu, oczywiście nasłuchując czy nikt nie idzie, po czym wyglądając niczym aniołek umknąłem z miejsca zbrodni, całe zgromadzenie jak się okazało było w kuchni i czekało, aż Fang skończy dekorować babeczki, krem był różowy, więc podejrzewam, że on był pomysłem Vanille. Zaśmiałem się i skradłem jedną już zrobioną babeczkę, grzecznie siadając na kolana Noctisowi.
- Prompto! Mógłbyś poczekać! - zawołała oburzona Van nadymając policzki, cała ona, nawet nie zauważyła, że zaraz po mnie reszta zrobiła to samo, oprócz Noctisa, bo przecież on miał mnie na sobie aktualnie, przez co był uwięziony między moją cudowną osobą a krzesłem. Zaśmiałem się cicho nawet nie mając zamiaru odpowiadać i gdy rudzielec był zajęty opieprzaniem innych ja ze spokojem po prostu wgryzłem w jak się okazało bardzo dobrą babeczkę. Poczułem jak trochę kremu zostało mi na wargach i oczywiście ja to ja więc zrobiłem coś czego na szczęście inni nie widzieli, gdyż nadal Vanille robiła im kazanie, pocałowałem Noctisa. A niech się cieszy, bo czemu nie, ja tutaj rządzę (dop.aut. chyba w marzeniach Prom), co prawda to był zwykły całus, bo przecież w każdej chwili ktoś mógłby zauważyć, ale jednak. Po chwili by nie było mu za fajnie wziąłem trochę kremu z babeczki i pacłem nim o nos bruneta, tak ta moja kochana osobowość no nie? Lekko ziewnąłem dojadając babeczkę i patrząc na jednocześnie zadowolonego, jak i zaskoczonego Nocta, więc dla większej zgrywy zlizałem mu ten krem z twarzy, jaki ja zły~
Po skończeniu ciacha, zeskoczyłem z niego i uwiesiłem się na Vanille.
- Chodźmy już pograć~ Nudzi mi się, bez urazy~ Słodziaku masz butelkę? - spytałem ją, a ta pokazała stojącą na blacie butelkę, w której było trochę wody, by lepiej się nią kręciło.
- No to na co czekamy chodźmy grać! - powiedział w pewnym momencie zadowolony Snow i zaraz dodał - Pokażę wam jak to się robi będąc bohaterem! - za co od razu oberwał od Lightning co wywołało falę śmiechu, nasza drażliwa kobietka nie przejmując się jego pytaniami, na temat jej gestu, po prosu go wyprzedziła i poszła do salonu, gdzie ostentacyjnie zasiadła do stołu, sięgając, po chwili po whiskey. Cała Lightning, żeby z nami wytrzymać musi się napić.
- Prompto! Mógłbyś poczekać! - zawołała oburzona Van nadymając policzki, cała ona, nawet nie zauważyła, że zaraz po mnie reszta zrobiła to samo, oprócz Noctisa, bo przecież on miał mnie na sobie aktualnie, przez co był uwięziony między moją cudowną osobą a krzesłem. Zaśmiałem się cicho nawet nie mając zamiaru odpowiadać i gdy rudzielec był zajęty opieprzaniem innych ja ze spokojem po prostu wgryzłem w jak się okazało bardzo dobrą babeczkę. Poczułem jak trochę kremu zostało mi na wargach i oczywiście ja to ja więc zrobiłem coś czego na szczęście inni nie widzieli, gdyż nadal Vanille robiła im kazanie, pocałowałem Noctisa. A niech się cieszy, bo czemu nie, ja tutaj rządzę (dop.aut. chyba w marzeniach Prom), co prawda to był zwykły całus, bo przecież w każdej chwili ktoś mógłby zauważyć, ale jednak. Po chwili by nie było mu za fajnie wziąłem trochę kremu z babeczki i pacłem nim o nos bruneta, tak ta moja kochana osobowość no nie? Lekko ziewnąłem dojadając babeczkę i patrząc na jednocześnie zadowolonego, jak i zaskoczonego Nocta, więc dla większej zgrywy zlizałem mu ten krem z twarzy, jaki ja zły~
Po skończeniu ciacha, zeskoczyłem z niego i uwiesiłem się na Vanille.
- Chodźmy już pograć~ Nudzi mi się, bez urazy~ Słodziaku masz butelkę? - spytałem ją, a ta pokazała stojącą na blacie butelkę, w której było trochę wody, by lepiej się nią kręciło.
- No to na co czekamy chodźmy grać! - powiedział w pewnym momencie zadowolony Snow i zaraz dodał - Pokażę wam jak to się robi będąc bohaterem! - za co od razu oberwał od Lightning co wywołało falę śmiechu, nasza drażliwa kobietka nie przejmując się jego pytaniami, na temat jej gestu, po prosu go wyprzedziła i poszła do salonu, gdzie ostentacyjnie zasiadła do stołu, sięgając, po chwili po whiskey. Cała Lightning, żeby z nami wytrzymać musi się napić.
W końcu wszyscy usadziliśmy swoje tyłki na podłodze, a na stole położono butelkę. Fang twierdząc, ze to głupie została w kuchni i robiła za kucharkę. Wszyscy zaczęli po prostu rozmawiać, a Vanille próbowała powstrzymać Light od picia tak wcześnie.
- No to skoro jestem z całego zgroma...
- No to skoro jestem z całego zgroma...
- Zaraz a nie było z wami Sephirotha i Clauda? - przerwał mi Hope, co za bezczelny dzieciak, no dobra byliśmy w tym samym wieku, ale i tak był bezczelny.
- Tak byli... pewnie gdzieś się zmyli by nacieszyć sięsobą, nie przejmuj się - wyjaśniła Cindy, która do tej pory w ogóle mało się odzywała.
- Ci jak zawsze są...
- Niewyżyci..
- Bezczelni...
- Głupi...
- Oh zamkniecie się już? Prompto zakręć butelką, zanim się rozgadają na dobre - Lightning kocham cię kobieto, uciszyłaś tę zgraję. Kiwnąłem głową i zakręciłem butelką, zanim rozkręcili się przy rozmowie na dobre. Patrzyłem jak butelka się zatrzymuje i spojrzałem na pierwszą ofiarę butelki. Podniosłem wzrok i zaśmiałem się głośno. Wypadło na Noctisa, co za szczęście, mam po prostu totalne szczęście, wstałem i pociągnąłem go do szafy.
- Wiecie co robić kochani - zaśmiałem się ponownie wchodząc z nim do szafy.
- Wiecie co robić kochani - zaśmiałem się ponownie wchodząc z nim do szafy.
Nie wiem czemu, ale przez chwilę było niezręcznie, w końcu ciężko westchnąłem i przysunąłem siędo przyjaciela z dzieciństwa, dla żartu zarzuciłem mu ręce na szyję i szepnąłem.
- No kotku, wiesz co robić~ - po czym przymknąłem oczy i czekałem. na jego ruch. Zawsze ja musiałem inicjować, więc niech chociaż raz on się postara, a nie. Przechyliłem delikatnie głowę, a już po chwili poczułem jego usta na swoich. Hah... jak zawsze cudownie. Oczywiście musiał mi zgotować niespodziankę i przycisnąć mnie do ścianki szafy, napierając na mnie ciałem. Ech... co za koleś... Jak już sam zacznie to przestać nie może... nie żeby mi o przeszkadzało. Przesunąłem dłoń po jego plecach, zaraz powoli wsuwając palce pod koszulkę Noctisa, niedługo potem poczułem jak jego dłoń ląduje na moich pośladkach. No o żeśmy poszli na całego. Na szczęście ja potrafiłem sięopanować i gdy za bardzo sięzapędzał, od razu go stopowałem.
Usłyszałem kliknięcie i po chwili wciąganie powietrza przez chyba wszystkich. depchnąłem go od siebie, ale nic nie poradziłem na mimowolny rumieniec, gdy zobaczyłem ich miny. Zerknąłem na Nocta który jakby nigdy nic ominął wszystkich i usiadł przy stole.
- Wiedziałam! - nagle krzyknęła Vanille jednocześnie z Cindy.
- Hę? - wszyscy spojrzały się na nie i po chwili Cindy stwierdziła.
- Prompto nawet do żadnej z nas nie zarywałeś na poważnie... poza tym jesteś zazdrosny ledwo książę kogoś dotknie - no tak... wiedziałem, zę to było zbyt szybkie.
- A ja wiem, bo po prostu to wyczuwam... no i jeszcze mnie nie pocałowałeś mimo, że spędzamy ze sobą tak dużo czasu - dodała Van, a mnie lekko zatkało, westchnąłem zgaszony i usiadłem obok bruneta, patrząc jak ten kręci butelką. No tak teraz jego kolej. Wypadło na... Lightning, która była już po dwóch czy trzech drinkach. Momentalni wyciągnąłem komórkę i patrzyłem za nimi jak idą do szafy. Uruchomiłem kamerkę telefonem i oglądałem co tm się działo. Przez jakieś trzy minuty z całego czasu gapili się tylko na siebie, w końcu Noctis ciężko westchnął, co wywnioskowałem po tym jak uniósł powolnie ramiona, które potem z powrotem opadły i pocałował ją. Co? Co? Co do cholery? Jak on... po tym jak całował się ze mną? I niby ja tu jestem playboyem tak? Momentalnie zacisnąłem palce na udzie, a ciśnienie krwi mi podskoczyło. Byłem zazdrosny i cholera w ogóle mi to nie przeszkadzało, miałem prawo być zazdrosny. Na szczęście tylko ją całował i nic więcej, nawet jej za bardzo nie dotknął, tylko objął w pasie. Jak tylko skończył się czas, prawie, że podleciałem do tej szafy i otworzyłem drzwi na oścież. Chwyciłem Nocta za dłoń i oderwałem od Lightning która miała delikatne rumieńce na policzkach.
- Chyba wiem czemu Prompto jest o niego taki zazdrosny - wymruczała nietrzeźwo i uklękła przed stołem. Chwyciła piekielny przedmiot z plastiku i zakręciła nim. Jak tylko się zatrzymała wszyscy, prócz Noctisa, zgodnie wstrzymali oddech. Wypadło na Snowa, byłem naprawdę ciekaw... Ona go przecież tam zabije. Jednak różowowłosa dzielnie wstała i poszła szybkim krokiem do drewnianej szafy, która była dzisiaj przekleństwem ludzi, naprawdę, zaczynałem żałować, że kiedykolwiek pokazałem Vanille tę grę. Od razu chwyciłem komórkę i pokazałem Noctisowi, który od razu zaczął patrzeć w ekran razem ze mną. Udawałem, że kompletnie nie obchodzi mnie to, że ją pocałował, z resztą jeśli szczęście mi dopisze to się zemszczę.
Snow stał tylko i gapił sięz szokiem na Light, która no właściwie nic nie robiła.
- Wiem, ze jestem bohaterem jedynym w swoim rodzaju, ale nie chcę umrzeć, ponieważ pocałowałem cię gdy byłaś pijana.... - mruknął patrząc w bok, to zadziałało jak czerwona płachta na byka. Chwyciła go za koszulę i przyciągnęła do siebie, momentalnie zakryłem usta, by nie zaśmiać się z tej sytuacji, czyżby między nimi coś było?
Inicjacja pocałunku przez Light wystarczyła Snowowi, by ten podniósł ją i przycisnął do ściany, co wszyscy usłyszeli i momentalnie tam spojrzeli, oczywiście wszyscy prócz mnie i bruneta. Blondyn znajdujący się w środku rozpinał właśnie koszulę Lightning, a ona po prostu rozerwała szarpnęła za materiał, przez co poleciały mu dwa guziki z koszuli. Wstałem stwierdzając, że to zaszło za daleko i otworzyłem drzwi.
- Ej jak chcecie się bzykać o na górę... Fang ma pokoje gościnne - powiedziałem spokojnie i usłyszałem zaraz jak Snow oberwał z pięści w brzuch. Puścił różowowłosą i jęknął z bólu wynosząc się z szafy.
- Idę spać... - powiedziała dziewczyna i wybyła na górę.
Inicjacja pocałunku przez Light wystarczyła Snowowi, by ten podniósł ją i przycisnął do ściany, co wszyscy usłyszeli i momentalnie tam spojrzeli, oczywiście wszyscy prócz mnie i bruneta. Blondyn znajdujący się w środku rozpinał właśnie koszulę Lightning, a ona po prostu rozerwała szarpnęła za materiał, przez co poleciały mu dwa guziki z koszuli. Wstałem stwierdzając, że to zaszło za daleko i otworzyłem drzwi.
- Ej jak chcecie się bzykać o na górę... Fang ma pokoje gościnne - powiedziałem spokojnie i usłyszałem zaraz jak Snow oberwał z pięści w brzuch. Puścił różowowłosą i jęknął z bólu wynosząc się z szafy.
- Idę spać... - powiedziała dziewczyna i wybyła na górę.
Usiadłem z powrotem i parzyłem jak butelka zatrzymuje się na Hopie. No to masz za swoje ty pyskaty chłopcze~ Karma cię dosięgła.
Białowłosy Hope wstał załamany i poszedł do szafy, a za nim Snow lekko zmieszany, od razu dorwałem do telefonu. Założyłem słuchawki i parzyłem na tę śmieszną scenę. Przecież dla Hopa Snow był utrapieniem w życiu. Usłyszałem jak Snow zaczyna mu prawić kazanie jak być prawdziwym mężczyzną i bohaterem dla swojej kobiety, chyba naprawdę wszyscy zauważyli, ze on kocha Van. Po chwili blondyn lekko stwierdził, że nauczy go jak rozkochać swoją kobietę poprzez pocałunek i sam go pocałował. Wytrzeszczyłem oczy z niedawieżaniem na o patrząc i zaraz dostrzegłem jak albinos odpycha starszego mężczyznę i z rumieńcem wychodzi z szafy iddealnie na czas.
- Łeee... złamałeś zasady,a z resztą.. nieważne - powiedziała Vanille, ale widząc mord we wzroku Hopa jednak umilkła, zły chłopak zakręcił butelką i wypadło na...mnie. Westchnąłem i pociągnąłem go do szafy.
- Teraz słuchaj... nie pocałuję cię, bo szczerze, to nawet cię nie lubię, ale i tak słuchaj... Wyznaj jej w końcu swoje uczucia, ona czeka na swój ruch, ale jak tak dalej pójdzie, to ci ją zabiorę jasne? Mimo, że nawet mnie nie pociąga - warknąłem zły na tego chłopaka. Tak się rzuca, jak ktoś się zbliża do Van, a sam nie umie powiedzieć jej, że ją kocha, to mnie tak irytowało w nim. Mógłbym go polubić, ale ta jedna rzecz, za bardzo mnie irytowała.
- Nie zrobisz tego - powiedział chłopak pewny swego.
- A chcesz się przekonać? - spytałem po czym wyszedłem z szafy i spojrzałem na swój cel, to znaczy na Vanille. Uśmiechnąłem się, pewny, że wszystko słyszała, gdyż mówiłem dosyć głośno. Tak westchnęła tylko kręcąc głową i zaraz powiedziała.
- Snow poszedł sprawdzić co z Light, a Cindy się upiła i zasnęła, więc Fang zaniosła ją na górę i sama poszła spać. Zostaliśmy tylko ja, ty, Noctis i Hope - poprawiła ramiączko, a ja z wielką motywacją wypisaną na twarzy zakręciłem szybko butelką.
- Snow poszedł sprawdzić co z Light, a Cindy się upiła i zasnęła, więc Fang zaniosła ją na górę i sama poszła spać. Zostaliśmy tylko ja, ty, Noctis i Hope - poprawiła ramiączko, a ja z wielką motywacją wypisaną na twarzy zakręciłem szybko butelką.
Na szczęście dzisiaj miałem... szczęście wypadło na Vanille. Chwyciłem ją za rękę i wszedłem z nią do szafy zamykając ją za sobą. Komórkę z włączonym ekranem zostawiłem na sole, by obydwaj chłopcy mogli zobaczyć co się dzieje w środku. Nachyliłem się nad jej uchem i wyszeptałem.
- Położę ci dłoń na ustach, bo wiem, że chciałabyś zachować swój pierwszy pocałunek dla tego chłopczyka, ale zrobimy tak by myśleli, że się całujemy - wiedząc doskonale gdzie jest kamera ustawiłem się tak, by chłopcy widzieli tylko, że się do niej zbliżam i udałem, że ją całuję, ledwo powstrzymując śmiech, ona jednak tylko westchnęła i stwierdziła cicho, że to nie jest przekonujące, pewnie chciała bym miał tę swoją zemstę, była sprytną dziewczyną i mimo mojego dobrego aktorstwa umiała mnie rozszyfrować. Przesunęła się tak by wszystko było widać, wcześniej odsuwając moją dłoń i mnie pocałowała. Trochę niezdarnie i lekko się rumieniąc, co notabene było bardzo urocze. Dokładnie usłyszałem trzask i bieg do szafy. Drzwi otworzyły się szeroko, a ja w porę zdążyłem się odsunąć od dziewczyny.
- Ty... - chyba Hopowi zabrakło słów, ominąłem go ziewając i wepchnąłem do szafy, zamykając ją na klucz. Niech w końcu sobie porozmawiają. Spojrzałem na Noca, kóry siedział eraz na kanapie marszcząc brwi, a ja jedynie westchnąłem.
- Inaczej nigdy by jej tego nie powiedział... - powiedziałem i zgarnąłem komórkę ze stołu. Spojrzałem na ekran, po czym założyłem słuchawki by wszystko słyszeć.
- Ja...Czemu to zrobiłaś? - spytał Hope, z tymi swoimi smunymi oczyma.
- Bo Prompto chciał zemsty na Noctisie, głupolu... Był zły, że ten całował Light~ - powiedziała nie widząc w swoim zachowaniu nic złego. Co za dziewczyna naprawdę. Zaśmiałem się cicho i spojrzałem na Nocta który w ogóle na mnie nie patrzył.
- Ale... ale... Ech... Kocham cię... okej? - powiedział cicho, tak cicho, że prawie nie usłyszałem.
- Ja ciebie też kocham~ Mogłeś mi powiedzieć wcześniej... - uśmiechnęła się uroczo i pocałowała chłopaka delikatnie. W tym momencie wyłączyłem kamerkę i wstałem.
- Chodź spać i nie bocz się... To za całowanie Light - powiedziałem pociągając za sobą na górę Noctisa i spojrzałem jeszcze na niego.
- Ja ciebie też kocham~ Mogłeś mi powiedzieć wcześniej... - uśmiechnęła się uroczo i pocałowała chłopaka delikatnie. W tym momencie wyłączyłem kamerkę i wstałem.
- Chodź spać i nie bocz się... To za całowanie Light - powiedziałem pociągając za sobą na górę Noctisa i spojrzałem jeszcze na niego.
- Niech będzie - powiedział cicho, po czym puścił mnie i poszedł szybkim krokiem do jednego z dwóch wolnych pokojów, na samym końcu, przy reszcie był położony mały miś, który oznaczał, że pokój zajęty. Taka zasada wymyślona przez Vanille. Poszedłem za nim z lekkim westchnięciem.
Jak tylko oznaczyliśmy pokój i zamknęliśmy go, od razu zostałem szarpnięty za rękę i wylądowałem na łóżku. Noct stanął nade mną, z tym swoim "I'm a bad boy" wzrokiem i ściągnął koszulkę mówiąc.
- Nidy więcej nie całuj żadnej osoby oprócz mnie - powiedział wsuwając kolano między moje nogi i pociągnął mnie za koszulkę do siebie.
- I kto to mówi.. - powiedziałem cicho podnosząc się, i pozwalając mu na powolne rozbieranie mnie z ubrań, nie wiem czemu tak lubił robić to tak wolno, ale nie przeszkadzało mi to - Ale niech ci będzie, tylko ty też nie myśl, że ci wolno, jasne? - zaśmiałem się cicho, rozpinając pasek u jego spodni.
- Obiecuję - zamruczał mi do ucha po chwili całując je. Niech idzie w diabły, czemu musiał używać takich nieczystych zagrywek. Dobrze wiedział, że uszy mam wrażliwe. Westchnąłem ciężko obejmując go, wygląda na to, że szykuje się ciekawa noc, tylko musimy być w miarę cicho.
- I kto to mówi.. - powiedziałem cicho podnosząc się, i pozwalając mu na powolne rozbieranie mnie z ubrań, nie wiem czemu tak lubił robić to tak wolno, ale nie przeszkadzało mi to - Ale niech ci będzie, tylko ty też nie myśl, że ci wolno, jasne? - zaśmiałem się cicho, rozpinając pasek u jego spodni.
- Obiecuję - zamruczał mi do ucha po chwili całując je. Niech idzie w diabły, czemu musiał używać takich nieczystych zagrywek. Dobrze wiedział, że uszy mam wrażliwe. Westchnąłem ciężko obejmując go, wygląda na to, że szykuje się ciekawa noc, tylko musimy być w miarę cicho.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz