Pierwszy rozdział nowego opo. Piszę je z moją przyjaciółką. Miłego czytania.
***
<Okita> Kolejna misja... YESSS!!! Znów będzie mógł się wyżyć i przeprowadzić zamach na kapitana (>.>). Wziął swoją ulubioną broń na ramię i poszedł na ratunek małemu kotkowi, który ugrzązł na drzewie. Podbiegł pod drzewo i patrzył jak nieudacznicy z policji próbują wspiąć się na drzewo. Jak zwykle stał obok Hijikaty i komentując co oni robią. Nagle zauważył przechodzącego obok obok zwykłego, normalnego, bezbronnego, niewinnego obywatela tego miasta, gdy zrównał się z nimi w jednej linii. Tak, że przed nimi stało drzewo, a oni stali, od prawej Okita, Hijikata i niczemu niewinny przechodzień. Wycelował w niego swoją bazooką i strzelił, mrucząc pod nosem:
- Shinde Hijikata. - niestety nie trafił, ponieważ durny kapitan się schylił, więc burknął pod nosem – Cholera, nie trafiłem. - a dla zachowania pozorów dodał głośno – Widziałem terrorystę. -
***
<Okita> Kolejna misja... YESSS!!! Znów będzie mógł się wyżyć i przeprowadzić zamach na kapitana (>.>). Wziął swoją ulubioną broń na ramię i poszedł na ratunek małemu kotkowi, który ugrzązł na drzewie. Podbiegł pod drzewo i patrzył jak nieudacznicy z policji próbują wspiąć się na drzewo. Jak zwykle stał obok Hijikaty i komentując co oni robią. Nagle zauważył przechodzącego obok obok zwykłego, normalnego, bezbronnego, niewinnego obywatela tego miasta, gdy zrównał się z nimi w jednej linii. Tak, że przed nimi stało drzewo, a oni stali, od prawej Okita, Hijikata i niczemu niewinny przechodzień. Wycelował w niego swoją bazooką i strzelił, mrucząc pod nosem:
- Shinde Hijikata. - niestety nie trafił, ponieważ durny kapitan się schylił, więc burknął pod nosem – Cholera, nie trafiłem. - a dla zachowania pozorów dodał głośno – Widziałem terrorystę. -
<Hijikata> Co ci idioci wyprawiali pod tym drzewem?!?!?!?! Nie
mógł uwierzyć w głupotę swoich podwładnych. Załamka za
załamką... Beznadzieja.. Jedyna pożyteczna osoba w całym tym
towarzystwie właśnie celowała do niego z bazooki. Zaraz.. chwila..
wróć!!! Celowała do niego z bazooki?! Szybko padł na ziemię
unikając morderczego pocisku. A gdy poczuł się bezpieczny wydarł
się na Okitę
-CO TO MIAŁO BYĆ?!?!?!?!-podniósł się wściekły z ziemi. Kit z
tym, że coś takiego zdarzało się prawie za każdym razem na
misjach... Zawsze warto powtórzyć te same pytania...
<Okita> Uśmiechnął się sadystycznie widząc zdenerwowanie
na twarzy Hijikaty.
- Pudło. - poszerzył swój już i tak szeroki uśmiech, i dodał – Ale blisko było. -przeładował bazookę i wymierzył ponownie w kapitana.
- Pudło. - poszerzył swój już i tak szeroki uśmiech, i dodał – Ale blisko było. -przeładował bazookę i wymierzył ponownie w kapitana.
<Hijikata>Spojrzał na niego ciężkim wzrokiem. No tak..
Jakiej to odpowiedzi powinien się spodziewać po tym, tym.. małym
niewyżytym sadyście?! Odpalił fajkę, a gdy zauważył wymierzoną
w swoją stronę dalekosiężną broń masowego rażenia, oparł dłoń
na lufie i przekierował z dala od siebie.
-Odłóż to, bo się jeszcze poranisz..-mruknął. Jakoś taki mało
zabawny nastrój miał dzisiaj. Dobrze, że Kondo zorganizował
wieczorem imprezkę dla swoich ludzi..
<Okita> - Hee? - mruknął i spojrzał z powrotem na drzewo.
Już do końca ich bardzo poważnej misji (-__-) obserwował drzewo
pełne idiotów. Gdy to się w końcu skończyło, usiadł z tyłu
pojazdu pośrodku, grał na konsoli.
- Shinde Hijikata. -powiedział głosem wyprutym z emocji
- Shinde Hijikata. -powiedział głosem wyprutym z emocji
<Hijikata>Nie zwracając uwagi na zdziwienie chłopaka
popatrzył na drzewo. Po skończonej misji uwalił się na miejscu
obok kierowcy i zaczął rozwiązywać krzyżówkę.
-Shinde Okita.-Mruknął tylko w odpowiedzi nie odrywając oczu od
książeczki. I tak, na jakże pasjonującej, interesującej i
intrygującej wymianie zdań zeszła im cała podróż. Która długa
jakoś bardzo nie była, ale mniejsza. Dobrze dla tych, którzy z
nimi jechali. W końcu dotarli do kwatery i wysypali się z
„samochodu”. Hijikata poszedł do pokoju się trochę odświeżyć.
Nie odezwał się, bo po co komukolwiek coś mówić?
<Okita> Poszedł od razu do siebie i zaczął się rozbierać.
By po wkurzać trochę Hijikatę Okita podreptał nago do łazienki
kapitana i otworzył drzwi.
<Hijikata>Gwizdał sobie jakąś melodyjkę pod prysznicem, i
nawet nie zauważył gdy ktoś mu się wkradł do łazienki. Ponieważ
to miała być szybka kąpiel, to już powoli wychodził. Wystawił
rękę spod zasłony i natrafił na miękkie, ciepłe coś. Przesunął
niczego nie świadom ręką po jakimś wiszącym dzyndzelku. Takie w
sumie całkiem spore i no.. dziwne. Wsunę rękę w szczelinkę i
lekko to zmacał...Hmmm. Ciekawe co to...
<Okita> Z rumieńcem na pół ryjca mruknął pod nosem –
Shinde Hijikata. - i wyrwał się z jego ciekawskich rąk nim doszło
do czegoś poważniejszego. Przeklinając na niego w myślach zamknął
się w pokoju i ubrał szybko. „Śmierć! Śmierć Hijikacie.
Zabije go, zabije, zabije, zabije. Przywiążę gdzieś i poodcinam
mu wszystkie członki, oczywiście na początku go wykastruje...”
pomyślał zdołowany szatyn.
<Hijikata>Zdziwiony wystawił głowę z prysznica. Usłyszał groźbę i trzaśnięcie drzwiami.
<Hijikata>Zdziwiony wystawił głowę z prysznica. Usłyszał groźbę i trzaśnięcie drzwiami.
-Shinde Okita?... -odpowiedział niepewnym głosem. Nie obczajał, co
tu właśnie zaszło. Wzruszył ramionami i zaczął się wycierać.
Kilka minut później siedział na dole zresztą towarzystwa i
popijał sake. Ciągle zastanawiał się co zaszło w łazience.
Najwyraźniej kogoś zmacał. A z odgłosów wynikało, że to..
Okita. Załamka i czoło na blacie załamanego człowieka.
<Okita> Ogarnął się i zszedł na dół. Dorwał się do ledwo otwartej butelki z sake i zaczął pić spokojnie z gwinta. Oczywiście już przy wejściu zauważył Hijikatę i odszedł w drugi kąt pokoju, unikając jego spojrzenia. To był dla wszystkich tam obecnych istny szok. Kapitan i Okita się unikają... SZOK!!!
<Hijikata>Chlał do późna w nocy, a to, że nie natknął się na Okitę w międzyczasie było mu bardzo na rękę. W końcu, ledwo się trzymając na nogach, zawlókł się do swojego pokoju. Wyczerpany padł na łóżko tak jak był. Chwilę poleżał, ale potem, nadwyrężając siłę woli pozbył się butów i góry od munduru. No. Tak już spać można...
<Okita> Wypił trzymaną butelkę sake i chwiejąc się z rumieńcami stworzonymi przez alkohol poszedł za brunetem. Zasłonięty mgiełką alkoholowego upojenia mózg podpowiadał mu, że to właśnie ma zrobić, że musi go o coś spytać. Stanął przed zamkniętymi drzwiami od pokoju Hijikaty i zadawał sobie pytanie „Wejść, czy nie wejść?”, w końcu jego ciało samo zdecydowało i wślizgnął się do środka.
<Okita> Ogarnął się i zszedł na dół. Dorwał się do ledwo otwartej butelki z sake i zaczął pić spokojnie z gwinta. Oczywiście już przy wejściu zauważył Hijikatę i odszedł w drugi kąt pokoju, unikając jego spojrzenia. To był dla wszystkich tam obecnych istny szok. Kapitan i Okita się unikają... SZOK!!!
<Hijikata>Chlał do późna w nocy, a to, że nie natknął się na Okitę w międzyczasie było mu bardzo na rękę. W końcu, ledwo się trzymając na nogach, zawlókł się do swojego pokoju. Wyczerpany padł na łóżko tak jak był. Chwilę poleżał, ale potem, nadwyrężając siłę woli pozbył się butów i góry od munduru. No. Tak już spać można...
<Okita> Wypił trzymaną butelkę sake i chwiejąc się z rumieńcami stworzonymi przez alkohol poszedł za brunetem. Zasłonięty mgiełką alkoholowego upojenia mózg podpowiadał mu, że to właśnie ma zrobić, że musi go o coś spytać. Stanął przed zamkniętymi drzwiami od pokoju Hijikaty i zadawał sobie pytanie „Wejść, czy nie wejść?”, w końcu jego ciało samo zdecydowało i wślizgnął się do środka.
Cholernie zagmatwana historia ale nie powiem, ma nawet potencjał :D Historia pisana tak jakby na rolę więc to zapewne dlatego ale radziłabym nieco bardziej rozwijać zarys akcji. Popełniasz ten sam błąd co każdy początkujący - wszystko dzieje się zbyt szybko i ciężko jest to zrozumieć ^^ Trzymam za ciebie kciuki :D
OdpowiedzUsuńDzięki Mephi ^^ no tak popełniłam błąd.... Zapomniałam napisać, że to będzie mieć 3 rozdziały maks. XDD Mój błąd... gome.
UsuńNie ma sprawy :D Ale i tak serio pomysł jest dobry :D
UsuńOkay, tak jak mówiłam -zajrzałam XDD I teraz tak... Piszecie to w dwójkę, tak? Nie jestem pewna, ale tak sądzę, więc... XD
OdpowiedzUsuńNa wstępnie macie ode mnie spooory plus, gdyż to jest Gintama! I love this anime <3 Hehe, nie no, serio. Hijikatę kocham chyba najbardziej... za majonez! XDDD
Jeśli chodzi o samo wykonanie... są lekkie błędy stylistyczne i akcja toczy się ciut za szybko... Ale sam pomysł mi się podoba i w ogóle ^^ Ale co ja gadam? Przecież przeczytałam dopiero pierwszy rozdział, więc wypowiem się więcej -tak jak mnie prosiłaś, Fran- dopiero później. Okejka, na razie padam na łep i idę spać XDD Jak się obudzę i nikt mi nie będzie zawracać głowy, to poczytam dalej ^^
Pozdrawiam i życzę weny~
Ojejku ^^ Nie widziałam twojego komentarza... ^^ Przepraszam, że odpowiadam tak późno, ale no niestety... >.> moja spostrzegawczość jest równa zeru. W każdym razie dziękuję bardzo za komentarz ^^
Usuń