wtorek, 6 sierpnia 2013

Połowa 4 rozdziału

Jeśli się nie pogniewacie.... Bardzo, bardzo krótka notka. Rozdział czwarty rozbiję na dwie części z powodu wyjazdu koleżanki. Wraca dopiero 17.08, a zaraz potem mamy obóz... Cholera z niej... Ale przez te dwa dni i w drodze na obóz będziemy pisać i pisać. ^^ W czasie obozu również. xDD
________________________________________________________________________________

<Hijikata>-Wsadzę bardzo głęboko w przyjemne miejsce.-Wyjaśnił i też popatrzył na dumnie wyprostowanego penisa. Przesunął palcami po torsie Okity, celowo zahaczając o jego sutki.

<Okita> - Chciałbyś... Nie ma mowy... Nie chcę się z tobą... Aghh... - jęknął na końcu i wygiął w łuk. Nie... nie ma zamiaru się z nim kochać... jeszcze nie teraz.

<Hijikata> 
- Ale ja chcę...- mruknął. Głównie chodziło o to wielkie coś pomiędzy jego nogami, a jak się ktoś tym zajmie, to można wziąć pod uwagę uwzględnienie innego czasu.- A w każdym razie to coś - wskazał swoje krocze - domaga się zaspokojenia.

<Okita> 
- W tym ci mogę pomóc. - westchnął i chwycił jego męskość w swoje dość drobne, prawie dziewczęce dłonie. Zaczął nimi powoli poruszać, patrząc na jego twarz. Poznęca się nad nim... Oj poznęca.

<Hijikata> 
- Weź w usta.-powiedział.- I lepiej bez sztuczek żadnych, bo cię zgwałcę.-ostrzegł. Zarumienił się lekko i sapnął czując jego dłonie.

<Okita> 
- Śnisz.... Nie będę go brał w usta... uduszę się... - westchnął.

<Hijikata> 
- Nie będę ci go wpychał do gardła.- obiecał. No aż taki niedobry to on nie był, i od razu całego na raz mu brać nie kazał. 

<Okita> 
- Ale ja nie chce... - burknął zły, nie chciał być do niczego zmuszany. Poruszał dłońmi szybko i ściskając delikatnie, żeby sprawić przyjemność, a nie ból.

<Hijikata> 
Westchnął cicho. Nie chciał od razu zmuszać go do wszystkiego. Niech mu będzie. Tym razem. Tak też jest dobrze. Choć nie idealnie, ale dobra. Ale niech tylko Sougou wymyśli coś głupiego... Chyba go przeleci nie bacząc na nic. Ale na razie było dobrze.

<Okita> 
Uśmiechnął się delikatnie i obciągał mu rękoma jak najlepiej umiał, w końcu kapitan doszedł na jego brzuch, a Okita położył się na brzuchu. 
- Musisz mnie umyć.... - westchnął.

<Hijikata> 
- Jeśli bardzo chcesz, to możemy wżąć razem prysznic.- Odpowiedział zadowolony i poszedł do łazienki. - Jeszcze ci w dupę nie wlazłem, to chodzić możesz.- powiedział odkręcając wodę.


<Okita> 
- Zamknij się. - warknął i wstał, westchnął głęboko i poszedł za nim. - Zachowujesz się inaczej niż zwykle. - zauważył.

<Hijikata> 
- Dzień dobroci dla zwierząt.- mruknął tylko pod nosem i namydlił się. Taki jakoś miał nastrój. To przez kaca. Ta. Było się nie schlać wczoraj wieczorem.

<Okita> 
- Jesteś głupszy niż zwykle. - westchnął. Odebrał mu gąbkę i zaczął go powoli myć. - Dzień dobroci dla zwierząt, to dzień dobroci. - mruknął pod nosem rumieniąc się.

<Hijikata> 
Stał spokojnie i nie wiadomo skąd wyciągnął peta którego właśnie palił. A nie! Wiadomo skąd go wyciągnął. Z małego wgłębienia w ścianie które nie powinno istnieć

<Okita> 
- Czego ty ode mnie chcesz? - spytał cicho i westchnął. Skończył go myć i spojrzał na niego.

<Hijikata>  
- Hm?....- nie zrozumiał pytania.- Przecież stoję sobie i palę.- zauważył. Czuł się czysty i w ogóle.

<Okita> 
- Chodzi mi o te nasze... "podchody do seksu" - westchnął i zerknął na niego. - Może byś mnie umył co? - spytał patrząc na niego ostro.



2 komentarze:

  1. Doczekałam się kontynuacji i bardzo się z tego cieszę, choć.... jestem też sfrustrowana że tylko połowa, ale mniejsza... albo nie będę wredna skomentuję dopiero całość bo na razie nie wiem co konkretnie napisać poza tym że chcę więcej i że to jest świetne.
    Więc czekam na część 2 i życzę weny~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ci bardzo za jakiekolwiek komentarze, naprawdę! Czuję wtedy porządnego kopa weny, a ta szuja jest na wakacjach... wredna co nie? /Fran

    OdpowiedzUsuń