A oto walentynkowa notka, bo w końcu odzyskałam wenę. W tygodniu notek nie było, ponieważ mnóstwo nauki i zaległości mam w szkole. Teraz na szczęście ferie i trochę wolnego, więc notek więcej~ No nic... Pairing na dzisiaj Natsuki x Syo z Uta no prince-sama dla Madary i Kisarin, które wspierają mnie w tworzeniu tych opowiadań ^^
...................................................................................................................................
Walentynki... głupie święto zakochanych i chorych psychicznie.. co w nim fajnego? Tylko dołuje samotnych, a te durne pary, po prost mają o jeden pretekst więcej by się spotkać ze swoją pseudo "drugą połówką". Nie znosiłem tego święta, może po części dlatego, że nigdy nie miałem nikogo akurat w to święto, a może to po prostu przez mój charakter. Prawdopodobnie obie rzeczy po trochu, ale nieważne, to dzisiaj jest nieważne. Właśnie zrobiłem drugą najgłupszą rzecz w swoim dwudziestopięcioletnim życiu. Pierwszą było założenie konta na portalu randkowym, drugą... zaproszenie jednego z tego portalu na randkę w walentynki, by chociaż raz być z kimś w to durne święto.
Zaprosiłem co prawda faceta, ale to już nie była nowość. Od czasu incydentu na imprezie urodzinowej z okazji urodzin Natsukiego, gdzie to... przespałem się z nim po pijaku, związki męsko-męskie nie są mi już obce. Co więcej... nie powiedziałem o tym nikomu, ale podobał mi się tamten stosunek, o tym fakcie pamiętał jedynie Natsuki, chyba, że był aż tak pijany by mieć zaćmienie. Od tamtego wydarzenia jakoś nie kręciły mnie już kobiety, nie rozumiem tego i nie do końca potrafię zaakceptować, ale mimo wszystko wolałem mężczyzn, może siedziało to we mnie już od dawna, a po prostu wtedy to sobie uświadomiłem? Pojęcia bladego nie miałem.
Wracając do ważnych rzeczy, dzisiaj były walentynki, a ja jak głupi od pół godziny czekam na tego durnia z którym miałem się spotkać i chyba jednak wrócę do domu. Nie dość, że ja go zaprosiłem, to ten jeszcze miał czelność się spóźniać, co za debil. Poprawiłem kapelusz i wstałem mając zamiar iść do swojego mieszkania, gdy usłyszałem.
- Syo? To z tobą miałem się spotkać? - zatrzymałem się i odwróciłem w stronę, trochę zbyt znajomego głosu. Miałem nadzieję, że jednak to tylko moja wyobraźnia jednak, nie. To jednak był irytujący blondyn, z którym ostatnio widziałem się cztery lata temu, gdy to rozpadł się nasz zespół, ponieważ Haruka zaręczyła się z Cecilem i wyjechała z nim do "raju". Natsuki.. czy ty naprawdę nie mógłbyś po prostu zniknąć? Znów ciśnienie momentalnie mi podskoczyło, a pierwszym co powiedziałem było.
- Ty pieprzony stalkerze, nawet teraz musisz mnie prześladować?! - no dobra... nie powiedziałem, a wykrzyczałem mu prosto w twarz. Ten ze szczerym zdziwieniem pokręcił głową i zaraz się uśmiechnął głupawo, czyi właściwie tak jak zawsze.
- Oczywiście, ze nie głupiutki Syo-chan~ nawet nie wiedziałem, że ty to ty... Po prostu umówiłem się tutaj z kimś by nie być samemu w walentynek, a ty właściwe czemu? W końcu nie jesteś... no wiesz taki jak ja... - chrząknął na końcówce nieznacznie się pesząc. Czyli nie pamiętał, albo pamiętał, ale stwierdził, że ja byłem zbyt pijany i seks z każdym byłby wtedy dobry... Z resztą nawrzeszczałem na niego rano, że nie jestem żadnym jak ja to.. .a tak "nie jestem żadnym pieprzonym homosiem jak ty, by wykorzystywać okazję do upicia się, by kogoś przelecieć". Chyba miał mi to wtedy za złe. A może był po prostu zraniony, nie wiem nigdy nie rozumiałem tego gościa. No nic... czas się wytłumaczyć w końcu.
- Wiesz ja tylko tak... bo... - ech czemu gdy potrzebuję, nie potrafię znaleźć wymówki - no dobra... tak jestem taki jak ty... przez ciebie! Pasuje?! A teraz żegnaj i obyśmy się więcej nie zobaczyli - warknąłem cicho i odwracając się na pięcie poszedłem w stronę wyjścia z centrum handlowego. Zirytował mnie. Nie mogłem nic wymyślić, co jeszcze dodatkowo mnie zirytowało... Chociaż co prawda, nie powinienem się na nim wyżywać, no ale jak już się tak miło napatoczył i to wszystko stało się przez niego to czemu nie. Przestałem na cokolwiek zwracać uwagę i prułem przed siebie by tylko się stąd wydostać. Przy wyjściu poczułem jak ktoś łapie mnie za rękę i odwraca w swoją stron, zaraz nieźle obiłem się o czyjąś klatę. Spojrzałem w górę i chrząknąłem wyrywając się, od kiedy to okularnik na twardą klatę... Prychnąłem lekko i od razu powiedziałem, żeby za bardzo się nie rozgadał.
- Czego chcesz... masz dziesięć sekund - jedynym powodem dla którego się zgodziłem, to mina Natsukiego, który wyglądał zbyt poważnie jak na siebie.
- Chcę z tobą porozmawiać... chodźmy do mnie Syo - w jego tonie było coś takiego... co kazało mi się zgodzić, chociaż pewnie było to błędem, ale kiwnąłem głową i poszedłem powoli za nim.
Droga do małego mieszkanka blondyna, zajęła nam mniej więcej piętnaście minut, było to skromne mieszkanko, na piątym piętrze, dwupokojowe, urządzone w bardzo "Natsukowym" stylu. Miał nawet zdjęcia ze mną i chłopakami, właściwie byłem ciekawy co oni porabiają, wiem jedynie, że chyba Tokiya i Otoya mieszkają razem. Ale jak z pozostałą dwójką to już nie miałem pojęcia.
- Chcesz coś do picia? - wyrwał mnie z zamyślenia okularnik z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Tak.. poproszę soku pomarańczowego - wiedziałem, że będzie go miał, bo to jedyny sok jaki on może pić hektolitrami oglądając przy tym jakieś programy z kaczuszkami, czy innymi gównami. Usiadłem na kanapie, oczywiście po turecku i zaraz wziąłem od niego szklankę soku.
- Dzięki, to... o czym chciałeś pogadać? - mruknąłem niepewnie upijając łyk i patrząc na Natsukiego z wyczekiwaniem, wiedział, że nie będę owijać w bawełnę i bawić się w podchody, więc od niego oczekiwałem tego samego.
- Wtedy na imprezie... naprawdę to przeze mnie teraz umawiasz się z facetami? - zachłysnąłem się lekko, chociaż wiedziałem, że prawdopodobnie o to chodzi, wypiłem sok szybkimi kilkoma głębokimi łykami i porządnie odkaszlnąłem, po czym odpowiedziałem.
- Tak... znaczy... nie całkiem.. po prostu wtedy... od tamtego czasu jakoś nie lubiłem już aż tak dziewczyn... ale też za dużo facetów nie miałem... jakoś żaden nie mógł za długo ze mną wytrzymać... jeśli to wszystko to ja już... pójdę... - powiedziałem cicho jak na siebie i wstałem. blondyn nie odezwał się tylko, po prostu patrzył się na mnie, a ja nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, podszedłem po prostu do drzwi, gdy ten nagle wstał i podbiegł.
- Drugi raz już dzisiaj uciekasz...Zanim jednak wyjdziesz... - powiedział poważnie... naprawdę zaczynam podejrzewać, że uderzył się w głowę, albo to Satsuki po prostu. Nie dał mi jednak pomyśleć do końca. No nie dał. Poczułem uderzenia ciepła w policzki, gdy tylko zetknął swoje wargi z moimi. Nie był to długi, ani zbyt głęboki pocałunek, ot zwykłe zetknięcie warg, jednak mimo wszystko sprawił, że moja głowa stała się kompletnie pusta, a ja nie chciałem nawet na niego nakrzyczeć.
- Wesołych walentynek Syo... - powiedział cicho odsuwając się ode mnie. Tym razem to ja zbliżyłem się do niego i opuszczając głowę, burknąłem jak gdyby od niechcenia.
- Zostanę... ale... Masz mi zrobić czekoladę - dosłownie wyczułem, że ten się uśmiecha, ale nic nie powiedział, ja również milczałem, bo zapewne gdybym otworzył usta, to powiedziałbym coś czego do końca życia bym żałował.
...................................................................................................................................
Walentynki... głupie święto zakochanych i chorych psychicznie.. co w nim fajnego? Tylko dołuje samotnych, a te durne pary, po prost mają o jeden pretekst więcej by się spotkać ze swoją pseudo "drugą połówką". Nie znosiłem tego święta, może po części dlatego, że nigdy nie miałem nikogo akurat w to święto, a może to po prostu przez mój charakter. Prawdopodobnie obie rzeczy po trochu, ale nieważne, to dzisiaj jest nieważne. Właśnie zrobiłem drugą najgłupszą rzecz w swoim dwudziestopięcioletnim życiu. Pierwszą było założenie konta na portalu randkowym, drugą... zaproszenie jednego z tego portalu na randkę w walentynki, by chociaż raz być z kimś w to durne święto.
Zaprosiłem co prawda faceta, ale to już nie była nowość. Od czasu incydentu na imprezie urodzinowej z okazji urodzin Natsukiego, gdzie to... przespałem się z nim po pijaku, związki męsko-męskie nie są mi już obce. Co więcej... nie powiedziałem o tym nikomu, ale podobał mi się tamten stosunek, o tym fakcie pamiętał jedynie Natsuki, chyba, że był aż tak pijany by mieć zaćmienie. Od tamtego wydarzenia jakoś nie kręciły mnie już kobiety, nie rozumiem tego i nie do końca potrafię zaakceptować, ale mimo wszystko wolałem mężczyzn, może siedziało to we mnie już od dawna, a po prostu wtedy to sobie uświadomiłem? Pojęcia bladego nie miałem.
Wracając do ważnych rzeczy, dzisiaj były walentynki, a ja jak głupi od pół godziny czekam na tego durnia z którym miałem się spotkać i chyba jednak wrócę do domu. Nie dość, że ja go zaprosiłem, to ten jeszcze miał czelność się spóźniać, co za debil. Poprawiłem kapelusz i wstałem mając zamiar iść do swojego mieszkania, gdy usłyszałem.
- Syo? To z tobą miałem się spotkać? - zatrzymałem się i odwróciłem w stronę, trochę zbyt znajomego głosu. Miałem nadzieję, że jednak to tylko moja wyobraźnia jednak, nie. To jednak był irytujący blondyn, z którym ostatnio widziałem się cztery lata temu, gdy to rozpadł się nasz zespół, ponieważ Haruka zaręczyła się z Cecilem i wyjechała z nim do "raju". Natsuki.. czy ty naprawdę nie mógłbyś po prostu zniknąć? Znów ciśnienie momentalnie mi podskoczyło, a pierwszym co powiedziałem było.
- Ty pieprzony stalkerze, nawet teraz musisz mnie prześladować?! - no dobra... nie powiedziałem, a wykrzyczałem mu prosto w twarz. Ten ze szczerym zdziwieniem pokręcił głową i zaraz się uśmiechnął głupawo, czyi właściwie tak jak zawsze.
- Oczywiście, ze nie głupiutki Syo-chan~ nawet nie wiedziałem, że ty to ty... Po prostu umówiłem się tutaj z kimś by nie być samemu w walentynek, a ty właściwe czemu? W końcu nie jesteś... no wiesz taki jak ja... - chrząknął na końcówce nieznacznie się pesząc. Czyli nie pamiętał, albo pamiętał, ale stwierdził, że ja byłem zbyt pijany i seks z każdym byłby wtedy dobry... Z resztą nawrzeszczałem na niego rano, że nie jestem żadnym jak ja to.. .a tak "nie jestem żadnym pieprzonym homosiem jak ty, by wykorzystywać okazję do upicia się, by kogoś przelecieć". Chyba miał mi to wtedy za złe. A może był po prostu zraniony, nie wiem nigdy nie rozumiałem tego gościa. No nic... czas się wytłumaczyć w końcu.
- Wiesz ja tylko tak... bo... - ech czemu gdy potrzebuję, nie potrafię znaleźć wymówki - no dobra... tak jestem taki jak ty... przez ciebie! Pasuje?! A teraz żegnaj i obyśmy się więcej nie zobaczyli - warknąłem cicho i odwracając się na pięcie poszedłem w stronę wyjścia z centrum handlowego. Zirytował mnie. Nie mogłem nic wymyślić, co jeszcze dodatkowo mnie zirytowało... Chociaż co prawda, nie powinienem się na nim wyżywać, no ale jak już się tak miło napatoczył i to wszystko stało się przez niego to czemu nie. Przestałem na cokolwiek zwracać uwagę i prułem przed siebie by tylko się stąd wydostać. Przy wyjściu poczułem jak ktoś łapie mnie za rękę i odwraca w swoją stron, zaraz nieźle obiłem się o czyjąś klatę. Spojrzałem w górę i chrząknąłem wyrywając się, od kiedy to okularnik na twardą klatę... Prychnąłem lekko i od razu powiedziałem, żeby za bardzo się nie rozgadał.
- Czego chcesz... masz dziesięć sekund - jedynym powodem dla którego się zgodziłem, to mina Natsukiego, który wyglądał zbyt poważnie jak na siebie.
- Chcę z tobą porozmawiać... chodźmy do mnie Syo - w jego tonie było coś takiego... co kazało mi się zgodzić, chociaż pewnie było to błędem, ale kiwnąłem głową i poszedłem powoli za nim.
Droga do małego mieszkanka blondyna, zajęła nam mniej więcej piętnaście minut, było to skromne mieszkanko, na piątym piętrze, dwupokojowe, urządzone w bardzo "Natsukowym" stylu. Miał nawet zdjęcia ze mną i chłopakami, właściwie byłem ciekawy co oni porabiają, wiem jedynie, że chyba Tokiya i Otoya mieszkają razem. Ale jak z pozostałą dwójką to już nie miałem pojęcia.
- Chcesz coś do picia? - wyrwał mnie z zamyślenia okularnik z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Tak.. poproszę soku pomarańczowego - wiedziałem, że będzie go miał, bo to jedyny sok jaki on może pić hektolitrami oglądając przy tym jakieś programy z kaczuszkami, czy innymi gównami. Usiadłem na kanapie, oczywiście po turecku i zaraz wziąłem od niego szklankę soku.
- Dzięki, to... o czym chciałeś pogadać? - mruknąłem niepewnie upijając łyk i patrząc na Natsukiego z wyczekiwaniem, wiedział, że nie będę owijać w bawełnę i bawić się w podchody, więc od niego oczekiwałem tego samego.
- Wtedy na imprezie... naprawdę to przeze mnie teraz umawiasz się z facetami? - zachłysnąłem się lekko, chociaż wiedziałem, że prawdopodobnie o to chodzi, wypiłem sok szybkimi kilkoma głębokimi łykami i porządnie odkaszlnąłem, po czym odpowiedziałem.
- Tak... znaczy... nie całkiem.. po prostu wtedy... od tamtego czasu jakoś nie lubiłem już aż tak dziewczyn... ale też za dużo facetów nie miałem... jakoś żaden nie mógł za długo ze mną wytrzymać... jeśli to wszystko to ja już... pójdę... - powiedziałem cicho jak na siebie i wstałem. blondyn nie odezwał się tylko, po prostu patrzył się na mnie, a ja nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, podszedłem po prostu do drzwi, gdy ten nagle wstał i podbiegł.
- Drugi raz już dzisiaj uciekasz...Zanim jednak wyjdziesz... - powiedział poważnie... naprawdę zaczynam podejrzewać, że uderzył się w głowę, albo to Satsuki po prostu. Nie dał mi jednak pomyśleć do końca. No nie dał. Poczułem uderzenia ciepła w policzki, gdy tylko zetknął swoje wargi z moimi. Nie był to długi, ani zbyt głęboki pocałunek, ot zwykłe zetknięcie warg, jednak mimo wszystko sprawił, że moja głowa stała się kompletnie pusta, a ja nie chciałem nawet na niego nakrzyczeć.
- Wesołych walentynek Syo... - powiedział cicho odsuwając się ode mnie. Tym razem to ja zbliżyłem się do niego i opuszczając głowę, burknąłem jak gdyby od niechcenia.
- Zostanę... ale... Masz mi zrobić czekoladę - dosłownie wyczułem, że ten się uśmiecha, ale nic nie powiedział, ja również milczałem, bo zapewne gdybym otworzył usta, to powiedziałbym coś czego do końca życia bym żałował.
*W* moje kochane Uta no Pri~!!! Tak rzadko coś z tego można znaleźć *w*
OdpowiedzUsuńWybacz mi mój zaciesz no ale po prostu... wiedziałam do tej pory 2 ff z Uta Pri i oba... nie najwyższych lotów <3 A u ciebie jest całkiem fajnie ^^ Słusznie wywalić Haruhi do Cecila a całą resztę po parować *daje kciuk w górę*
Troszku buntowniczy ten Syo ale co mu się dziwić... zły bo czeka, zły bo się nie akceptuje... no i starszy... ciekawe czy nadal jest takim słodkim knypkiem <3 XD Natsuki tao odważny sę zrobił ;3 i Satsuki nie potrzebny był~~
Bardzo mi się podobało~... ech aż zachciało mi się coś z Uta Pri napisać no nic~~
Weny~!
Z zacieszów to ja się cieszę <3 Wiem, że jest mało, dlatego, napisałam akurat z tego, a poza tym sama się nimi jaram jak asdf <3
UsuńXD Haruhi była idealna dla Cecilka, którego nie lubię... ogólnie uważam, że wątek z nim, te czary i w ogóle był zupełnie niepotrzebny, bo była to fajna szkolna, muzyczna haremówka... no ale on tam jest po to, by Harhi faceta miała, a reszta niech się pie.... kocha~
No Syo jak to Syo starałam się oddać jego charakter chociaż w miarę dobrze, więc reakcje opisywałam, te które pamiętałam xD W końcu Natsuki odważny... połączenie jego charakteru z charakterem Satsu byłoby idealną mieszanką uroku i seksapilu, ale wątpię czy Syo by łóżka mógł wstać XD
Cieszę się, że się podobało, lecę pisać kolejną notkę, nie obiecuję kiedy będzie, zależy od weny~ I pisz... też chce coś z Utagejów... najchętniej TokiOto ale niczego nie wymagam XD
Weny wzajemnie~