niedziela, 16 marca 2014

Rozdział drugi... i ostatni.

Tak wiem... miało być coś długiego, ale ja nie potrafię xD Miałyśmy gotowe te 4 rozdziały, ale po becie i ponownym przeczytaniu tak pokasowałyśmy, że wyszedł jeden długi, za to zakończenie jest moje. Jejku uwielbiam takie zakończenia.

___________________________________________________________________________

- Nawet bardzo. - uśmiechnął się lekko i patrzył w jego oczka. Dotknął na czuja jego policzka i szepnął pewnie.
- Rumienisz się. - nachylił się i prawie już stykał ich wargi razem, gdy usłyszał.
- Łapa?! Lunatyk?! Jesteście tu? - to był głos Jamesa. Syriusz szybko się odsunął i poszedł ciągnąc za sobą Lupina.
***
 Oddech miał taki delikatnie przyspieszony. W sumie nie miał pojęcia, co się teraz z nim dzieje, ale było tak przyjemnie...- Skąd wiesz, że się rumienię?- szepnął, rumieniąc się jeszcze mocniej. Czuł jego oddech na swojej twarzy, czyli Łapa musiał być bardzo blisko... Podskoczył, słysząc głos Jamesa. Atmosferę diabli wzięli, a speszony Remus posłusznie dał się ciągnąć. Sam stąd przecież nie wylezie, skoro różdżka została na łóżku.
***
- Czuję to Luniaczku. Twoje policzki wtedy wręcz parzą. - zaśmiał się i w końcu wziął go po prostu na barana. Resztę drogi przebiegł, a przy drzwiach przyuważył Rogacza. Postawił Remusa i przywitał się z kumplem.
- Chodź Luniaczku. Ubierzemy się szybko.
***
- A wy co? Kąpaliście się razem? Łapo czy ja o czymś nie wiem? Czyżbyś miał chłopaka i mi o tym nie powiedział? - powiedział Potter niby matczynym głosem.
Syriusz zarumienił się niezauważalnie i niczym przyłapana nastolatka powiedział cicho jąkając się.
- T-tak mamo... wybacz... z-zapomniałam ci powie-dzieć. - oczywiście żartował sobie. Po chwili wybuchł śmiechem.
- A jak tam "spotkanie" z Lily? - spytał już normalnie. Tym razem to Potter spalił buraka.
- A dobrze. - powiedział buńczucznie.
***
-Wcale nie.- obruszył się urażony. Wzięty na barana westchnął tylko i zamknął oczy, zamierzając się zdrzemnąć. Przynajmniej tak będzie można wytłumaczyć wszystko Remusowi.- James, nie wymyślaj...- ziewnął.- Ja jestem okropnie śpiący, a Syriuszowi nie chciało się czekać, aż skończę się kąpać i stwierdził, że jeszcze zasnę mu w wannie...- prychnął Lupin.- I lepiej się spowiadaj, czy was ktoś tam przyłapał.- wyszczerzył się lekko. Schował się za zasłonami łóżka i szybko ubrał w piżamę. Wystawił głowę zza zasłonki.
***
 - No dokładnie. Widzisz on tyle wkuwa, że aż niedługo nam na jakiś zajęciach padnie. A jak nie na zajęciach to w wannie. - zaśmiał się.
- Dobra chłopcy. Nie wiem jak wy, ale ja jestem umówiony. Tym razem z wanną. I nie. Nikt nas nie przyłapał. - zaśmiał się James. Pokiwał im wziął ciuchy i poszedł się kąpać.
- Co za casanova z naszego Rogacza. Najpierw Lily teraz wanna. - zaśmiał się i podszedł do Lupina.
- Zgasić światła i lecimy spać? - uśmiechnął się, czochrając go po włosach.
***
Przewrócił oczami i się zarumienił.- Łapo, bo Ci nie pomogę.- zagroził, uśmiechając się złośliwie. Z reguły jego groźby były bez pokrycia, ale kto to może wiedzieć...- Nieładnie, Rogaczu, powiemy Lily, że zdradzasz ją z wanną!- krzyknął za nim Remus, śmiejąc się głośno.- Ta jest... I sio od moich włosów.- skrzywił się, zasłaniając głowę. Nie jego wina, że jest niższy od Łapy.- Dobranoc.- zapakował się do łóżka i zasłonił kotary.
***
- Branoc Luniaczku. - powiedział miękko, innym tonem niż zwykle. Po chwili w całym pokoju było równie ciemno co w korytarzu. Podszedł do łóżka Lupina i odsłonił kotary.
- Luniaczku.... popatrz na mnie. - szepnął znów bardzo miękkim tonem.
***
Zarumienił się lekko, słysząc ten miękki ton. Poczuł się tak bardzo przyjemnie wiedząc, że był on skierowany do niego. Odwrócił się, zaskoczony, gdy Syriusz odsłonił kotary jego łóżka.- Tak?- usiadł na łóżku, patrząc na Syriusza.
***
Usiadł obok niego i nachylił się. Tak delikatnie. Położył mu dłoń na policzku i pogłaskał go delikatnie. Po czym znów się zbliżył. Powoli bardzo powoli. W końcu delikatnie musnął usta Lupina swoimi.
***
-Syriusz?- szepnął, czując jak chłopak siada obok niego. Zmarszczył lekko brwi zastanawiając się, o co chodzi i zaraz się zarumienił, czując to głaskanie na policzku. Nie uciekał, chociaż Syriusz się zbliżał, nie rozumiał, o co może chodzić. Westchnął miękko, zaskoczony czując to muśnięcie. Zasnął, prawda? A to jest jeden z wielu podobnych snów, które już miał...- Łapo...- z wahaniem oparł ręce na jego torsie, jednak ani się nie odsunął, ani go nie odepchnął.
***
 - Tak Luniaczku? - spytał cicho i dotknął jego dłoni swoją. Słysząc to westchnięcie miał ochotę na więcej.
- Nie mogłem się powstrzymać przed tym. Wybacz. - szepnął i przytulił go do siebie. Nagle zapaliło się światło. A w drzwiach stała czerwona Lily.
- Przepraszam... ekhmm... szukałam Jamesa.. - pisnęła, a po chwili uciekła wzrokiem na ścianę. To... ten... ekhmm.... Powodzenia? - mruknęła pod nosem i zniknęła.
***
 - Nie, nic...- przytulił się z wahaniem i mruknął cicho.- Nie gniewam się przecież...- wręcz przeciwnie, on sam chciał więcej. Podskoczył, gdy zapaliło się światło i jęknął z rozpaczy na widok Lily. Zrobił się czerwony jak burak i schował twarz w rękach.- James jest w łazience...- wymamrotał w jej stronę. Już sobie wyobrażał, co się będzie działo jutro.
***
- Luniaczku? Spokojnie... Ej... Skoro już nas przyłapała to chcę ci coś powiedzieć. - powiedział cicho i nachylił się do jego ucha.
- Chyba cię kocham. Nie mogę powiedzieć czy na pewno, bo nikogo wcześniej nie kochałem, ale jeśli nieodparta chęć opieki nad tobą, dotykania cię i robienia z tobą innych równie zawstydzających rzeczy to miłość... To jestem w tobie na zabój zakochany. - szepnął.
***
 -Jestem spokojny...- wymamrotał cicho, z jękiem, w swoje dłonie. Uniósł głowę, gdy Syriusz nachylił sie nad jego uchem i westchnął cichutko.- C-co?- otworzył szeroko oczy. Na jego twarzy malował się czysty szok, pomieszany z głębokim zawstydzeniem.- Przecież...- zaczął, ale nie dokończył, oszołomiony.
***
 - Przecież co? - spytał cicho i uniósł jego brodę.
- I tak. Luniaczku... wiem, że ty też mnie kochasz. Zrozumiałem to dzisiaj. - szepnął i znów się do niego zbliżył. Tym razem jednak pocałował go tak jak powinien. Namiętnie. Przyciągnął go do siebie i całował żarliwie, jakby chciał tego nie od dziś. I w sumie tak było. Od dawna inaczej traktował Luniaczka od innych. Delektował się jego ustami, spokojnie czekając na odwzajemnienie pocałunku.
***
 Zarumienił się głęboko, zerkając na niego. Przygryzł lekko wargę, patrząc w oczy mężczyzny.- J-jak...? Skąd...?- szepnął cicho, jednak jedyną odpowiedzią, jaką otrzymał, był namiętny pocałunek Syriusza. Jęknął cichutko mu w usta, przytulając się i jakby z wahaniem odwzajemniając pocałunek.- Uszczypnij mnie...- wymamrotał cicho.- To sen...- szepnął cicho. Ktoś powinien zasłonić kotary, żeby znów im nie przerwano.
***
 - To nie jest sen to tylko ja Remusie. - uśmiechnął się i odsunął powoli. Zasłonił kotary, po czym nachylił się i znów złączył ich wargi. Westchnął cicho i naparł na Lupina swoim ciałem, aż ten w końcu się położył. Wpakował mu się pod kołdrę i polizał go powoli do dolnej wardze. Wiedząc , że Luniaczek śpi w bokserkach i koszulce, przesunął chłodnymi palcami od kolana, aż po zewnętrzną stronę ud. Nie miał zamiaru nic z nim robić. Chciał się po prostu rozkoszować.
***
 Ta chwila, gdy Syriusz się odsunął, pozwoliła mu w miarę ogarnąć myśli. Patrzył na niego z zaskoczeniem, gdy zasłaniał kotary. Czyżby Łapa coś planował. Poddał się jednak kolejnemu pocałunkowi i nieśmiało go objął. Był zakochany, ale cała ta sytuacja naprawdę go peszyła. Pod naporem ciała chłopaka położył się i drgnął, gdy ten wpakował się pod jego kołdrę.- Chcesz tu spać?- szepnął cicho, czerwieniąc się jeszcze mocniej przez to liźnięcie. Zadrżał gwałtownie, czując chłodne palce na swoim rozgrzanym ciele, jednak przylgnął do ciała Syriusza. Było mu całkiem przyjemnie.
***
 - Tak. A masz coś przeciwko? - spytał głębokim, lekko zachrypniętym głosem. Nie manipulował głosem specjalnie. Jakoś tak po prostu. Pogłaskał go delikatnie po udzie i zsunął się ustami na szyję chłopaka. Zrobił tam małą malinkę i wrócił do ust. Pocałował go krótko i uśmiechnął się.
- Czyli jak Luniaczku.. chcesz być moim chłopakiem?
***
Zadrżał słysząc ten głos. Zaraz zrobiło mu się gorąco. Domyślił się, że to nie było specjalnie, bo przecież Syriusz nie mógł wiedzieć, że on w ten sposób reaguje na jego głos. Jęknął mimowolnie, czując wargi Syriusza na szyi i mocno się wtulił w niego, chcąc ukryć twarz w jego torsie.- Chcę...- wyszeptał bardzo nieśmiałym głosem, znacznie zaczerwieniony. Delikatnie drżał w jego ramionach.- Łapo... Skąd wiedziałeś, że ja...?- zerknął na niego niepewnie.
***
 - W jaskini. Jak chciałem się dowiedzieć kim jest ten twój ukochany. Jakoś nie dość, że miałem nadzieje, że to ty. To jeszcze widziałem w twoich oczach smutek, gdy mówiłem, że jesteśmy przyjaciółmi. Jesteś bardzo otwartym człowiekiem Lunatyku. - uśmiechnął się. Pocałował go lekko w czoło i szepnął.
- Chodźmy spać mój Luniaczku.
***
 -Nic Ci wtedy przecież nie powiedziałem...- zaprotestował cicho Remus.- Wcale nie jestem otwarty, całkiem dobrze ukrywam wiele rzeczy....- protestował, jednak chętnie przytulał się do Łapy. W końcu westchnął cicho i objął go w pasie, układając się wygodniej.- Dobranoc.- mruknął sennie.
***
 - Lunatyku kochany... Znam cię od pięciu lat. Wiesz dobrze, że czytam z ciebie jak z otwartej księgi. - zaśmiał się i przytulił go do siebie.
- Dobranoc. - uśmiechnął się i po chwili już spał. Tulił chłopca do siebie, jakby chciał go ochronić przed całym światem.
***
 -Do dzisiaj się zastanawiam, jak Ty to robisz.- wymamrotał niezadowolony. Mruknął miękko, schowany w ramionach Syriusza. Bardzo przyjemnie mu było, tak się przytulać. Ktoś jednak go chciał.... Nie minęło wiele czasu, jak zasnął, spokojnie i głęboko. I po raz pierwszy zaspał na lekcje.
***
 Dla Syriusza to była norma. Obudził się o 10... oj trochę dłużej niż zwykle i pewnie spałby dłużej gdyby nie James.
- Łapa! Wiem, że fajne móc się przytulać z Lunatykiem, ale jest już 10! - krzyknął mu do ucha. Syriusz zerwał się i jęknął.
- Rogacz serio... Daj mi spać...- westchnął.
***
Remusa wrzask Rogacza też obudził. Zamrugał oczami kompletnie zaspany i popatrzył na nich półprzytomnym spojrzeniem wyrażającym pytanie "Ale o co chodzi?". Naprawdę się zastanawiał, co się tutaj dzieje. I dlaczego James tak krzyczy....
***
 Spojrzał na Lupina i uśmiechnął się delikatnie.
- James odwróć się na chwilę. - mruknął, a gdy ten to zrobił nachylił się i pocałował Remusa.
- Dzień dobry Luniaczku. Już 10. - powiedział cicho.
- Śpij dalej kochanie. - szepnął. Odsunął się po chwili i spojrzał na Pottera.
- No co? - spytał, gdy ten patrzył jakby ducha zobaczył.
- Lily niby mi mówiła... ale to jest jednak dziwne. - westchnął - No ni... Gratuluję i powodzenia. - uśmiechnął się.
***
Chłopak mruknął cicho i od razu oblał się rumieńcem. Pocałunek Syriusza jednak dobudził go na tyle, żeby zaczął normalnie kontaktować.- C-co?! Tak późno?!- natychmiast poderwał się do siadu lamentując, że zaspał na zajęcia. Po raz pierwszy w życiu.
***
 - Luniaczku idź spać... Lekcje kończymy dzisiaj o 13 nie opłaca się iść. - westchnął . - James? Co powiedziałeś nauczycielom?
- Że się nasz Lupinek rozchorował, a ty się nim zajmujesz. - uśmiechnął się.
- No widzisz Luniaczku? Możesz iść spać dalej.
***
 Popatrzył na nich z nieukrywanym wyrzutem w oczach.- Dwa kłamczuchy...- burknął, ale zarumieniony dał się położyć na łóżku. Prychał coś tylko cicho pod nosem, ale nie tyle wyraźnie, żeby ktokolwiek mógł to zrozumieć.
***
 - James wyjdź. - poprosił, a gdy ten wyszedł, przy okazji zamknął ich na klucz Syriusz nachylił się nad Remusem i szepnął.
- Jestem kłamczuchem tak? Ale powinno się dla ciebie liczyć, że nie okłamałem cię jeszcze ani razu. I nie mam zamiaru. A teraz liczę na to, że w końcu powiesz mi te dwa słowa, których nie mówiłeś wczoraj.
***
 Zamrugał oczami, gdy James wyszedł i zadrżał, rumieniąc się znacznie, kiedy Syriusz pochylił się nad nim. Rozchylił lekko wargi, kompletnie speszony i skrępowany sytuacją.- Ła-Łapo...?- szepnął cicho, jak gdyby mocniej wbijając się w materac. Cóż, Black wyglądał na bardzo seksownego w takiej chwili.
***
 - No słucham Luniaczku.. Masz mi coś ważnego do powiedzenia? - spytał cicho, bardzo seksownym głosem. Lekko zachrypnięty i bardzo głęboki, wydający przyjemny pomruk. On nadal nie robił tego specjalnie. Po prostu spytał Lupina o ważną rzecz, którą chciał wiedzieć.
***
 Jęknął cicho, niekontrolowanie, kiedy Syriusz odezwał się właśnie tym głosem. Spojrzał mu głęboko w oczy, przygryzając lekko wargę, jednak zaraz uchylił usta. Łapa bardzo na niego działał, a zwłaszcza odzywając się w taki sposób. Z wahaniem pogładził go po ramionach.- J-ja... Kocham Cię...- wyszeptał bardzo cichutko, odwracając wzrok i czerwieniąc się jak nigdy wcześniej.
***
 Uśmiechnął się i zwrócił jego wzrok na siebie.
- Ja też cię kocham Remusie Lupinie. - szepnął i polizał go za uchem. Odsunął się, spojrzał mu w oczy i znów złączył ich usta. Pociągnął jego dolną wargę i wsunął powoli język do jego ust. Dłoń wkradła się pod bluzkę chłopaka i delikatnie muskała jego kość ogonową.
***
 Jęknął cichutko, czując język za uchem. Syriusz sprytnie wynajdywał jego wrażliwe miejsca. Odpowiedział nieśmiałym spojrzeniem, po czym nieśmiało rozchylił wargi, wpuszczając jego język do środka. Zadrżał i wtulił się mocniej w Łapę, jednocześnie przylegając ściśle do jego ciała.
***
 Zapamiętał każde jego wrażliwe miejsce. Przymknął oczy i z przyjemnością badał jego usta. Po chwili zaczepił jego język i czując drenie drobnego ciała pod sobą, zaczął gładzić go po udzie. W końcu odsunął się od niego i przygryzł płatek jego ucha, po chwili je liżąc.
***
 Lupin oddawał mu kontrolę i dominację nad tym wszystkim bez żadnego wahania. Nie obawiał się, ufał mu. Poruszył się lekko i tym samym otarł się o Syriusza, po czym z jego ust wydobył się rozedrgany jęk, gdy ten dobrał się do ucha.
***
 Sapnął cicho, czując otarcie i zsunął się z pocałunkami do szyi chłopaka. Ugryzł ją lekko, po czym zrobił w tym miejscu malinkę i polizał swoje dzieło.
- Jesteś mój. - szepnął i całował obojczyki chłopaka. - Tylko i wyłącznie mój. - dodał po chwili i pocałował go krótko w usta.
- To co? Idziemy do kuchni po śniadanie? - spytał nie chcąc brnąć w to dalej. Nie chciał tego robić tak szybko, a wiedział, że jeśli posunąłby się dalej to już by się nie powstrzymał.
 ***
 Wygiął się lekko, podsuwając mu swoją szyję i delikatnie oparł ręce o jego ramiona. Cichutko pojękiwał pod wpływem pocałunków i ugryzień. Oprzytomniał przy pocałunku w usta i zamrugał lekko oczami, słodko czerwony.- Twój.- zgodził się cicho, speszony.- Taaak, idziemy... Ale ja chyba nie powinienem ruszać nosa poza Dormitorium, bo jeszcze McGonagall nas złapie...
***
 - To ubiorę się i pójdę po śniadanko, a ty leż i udawaj chorobę. - uśmiechnął się i zdjął z siebie koszulkę. Nachylił się nad swoim kufrem i ubrał na siebie białą koszulę. Zapiął ją tylko do połowy i zgarnął jakiś jeansy. Ubrał się szybko i za pomocą zaklęcia otworzył drzwi. Zaraz wrócił się i pocałował jeszcze szybko Remusa.
- No to lecę. - uśmiechnął się.
***
 -Doooobra.- zaśmiał się, zerkając na Syriusza. Obserwował jego tors, gdy ten się ubierał i zachichotał, widząc że nie zapiął koszuli do końca.- Leć, leć.- odwzajemnił krótko pocałunek i zaśmiał się. W sumie miło było tak poleżeć w łóżku.
***
 Pędem poleciał do kuchni i używając uroku, wyłudził pyszne śniadanie. Rogaliki z masłem i dżemem, oraz gofry z bitą śmietaną, owocami w dodatku oblane czekoladą. Do tego dzbanek kawy i herbaty. Obładowany jedzeniem wrócił do pokoju i wszedł do środka z uśmiechem.
- Luniaczku... Jedzonko. - wyszczerzył się i postawił wszystko na stoliku.
***
 -Rozpieszczasz mnie.- zaśmiał się głośno, zerkając na niego. Usiadł wygodnie, nadal w koszulce i bokserkach. Wyciągnął łapki po rogaliki.- Syriuszu, jesteś cudowny.- mruknął szczerze i zabrał się do jedzenia. Przymknął oczy, zachwycony posiłkiem. Miło było, że ktoś go tak rozpieszczał.
***
 - Wcale nie. Ja po prostu o ciebie dbam. - uśmiechnął się.
- A co do mojej cudowności.. Nie zaprzeczę. Balansowanie z tym to była męczarnia. - zaśmiał się.
- A... Remusie... najedz się, bo mam zamiar zabrać cię na rankę. Tyle, że dopiero wieczorem. W końcu jutro sobota, więc mamy ciszę nocną dopiero o 23. - mruknął.
***
 Parsknął głośnym śmiechem i pokręcił głową.- Oh Syriuszu, Twoje wielkie ego przerasta ten zamek.- zaczął się śmiać z niego.- Randkę?- zarumienił się od razu.- Dokąd chcesz mnie zabrać?- szepnął nieśmiałym głosem.
***
 - A to już moja słodka tajemnica. Ale zniknę niedługo na trochę. Będziesz mnie krył? Muszę wszystko przygotować, a wiesz... nie chcę, żeby ta randka była niewypałem. - uśmiechnął się i pocałował go delikatnie w czoło.
***
 Pocałował go w policzek.- A co innego robię od 5 lat? Jasne, że będę Cię krył...- pokręcił głową ze śmiechem. Przeciągnął się i wrócił do pożerania śniadania. Bardziej może obiadu, ale i tak Remus był głodny i szybko zajadał.
***
 Uśmiechnął się i również jadł śniadanio-obiad. Westchnął cicho i po pół godzinnym posiłku wstał od stołu.
- Dzięki. Jeszcze trochę z tobą posiedzę. - uśmiechnął się i pocałował chłopaka w czoło.
- Ale za dwie godzinki się zmywam.
***
 Taka mała chudzinka, a tyle je... To chyba ma coś wspólnego z metabolizmem wilkołaków, bowiem Remus wcinał całkiem sporo, a wcale nie tył. Zerknął spokojnie na Syriusza i zamruczał.- Dobrze, zostań, ile chcesz... Co mam powiedzieć innym, jak znikniesz?- spytał wesoło.
***
 - Wymyślisz coś. W końcu jesteś moim Luniaczkiem. Najmądrzejszym i najukochańszym człowiekiem na ziemi. - wymruczał mu na ucho i przytulił go od tył.
***
 Zarumienił się ogniście i oparł plecami o jego tors. Widać było, że odrobinkę go to wszystko krępuje, ale starał się przezwyciężać zawstydzenie.- No dobrze, coś wymyślę...
***
 - Dziękuję Luniaczku. - wymruczał mu na ucho i polizał go po karku.
- Uwielbiam twoje ciało wiesz Remusie? Zawsze traktowałem cię specjalnie. Szkoda, że tek późno to do mnie dotarło. - przyznał.
***
 Bez słowa, a za to z cichym jękiem pochylił głowę, odsłaniając więcej skóry na karku. Nie mógł się powstrzymać, za bardzo uwielbiał pocałunki Syriusza we wrażliwych miejscach.- Specjalnie? To znaczy?- zerknął na niego.- I w moim ciele nie ma nic do uwielbiania...- wzruszył ramionami.
***
 - Jak to? - zdziwił się. - Masz najdelikatniejszą i najmilszą w dotyku skórę. Piękne długie i gęste rzęsy. Prześliczne zielone oczy. Miękkie włosy. Drobne ciałko. I czego tutaj nie kochać? - wyrzucił z siebie i ugryzł delikatnie jego kark.
- Traktuję cię specjalnie. Tylko ja mówię ci Luniaczku. Inni mówią Lunatyku. Tylko tobie tak mało dokuczam. No i tylko o ciebie martwię się tak bardzo.
***
 Zamrugał oczkami i słuchał go z otwartymi ustami, będąc w niezłym szoku. Policzki miał coraz bardziej czerwone. Jęknął po chwili, czując ugryzienie i odwrócił się, chowając twarz w szyi Syriusza. Czuł się bardzo zawstydzony.- Nie musisz się martwić...- wymruczał mu w szyję, obejmując go nieśmiało.
***
 - No i co się dziwisz Luniaczku? A martwić się o ciebie i tak będę. - mruczał mu do ucha i objął go delikatnie. Po chwili podniósł go i przeniósł na łóżko.
- Luniaczku... jeśli kiedyś TO będziemy chcieli zrobić... to powiedz mi jak będziesz się czegoś bał, albo jak będzie bolało dobrze? Nie chcę cię skrzywdzić...
***
 -No dziwię się, dziwię... To zaskakujące, że dla kogoś tak wiele znaczę...- szepnął, speszony. Dał się przenieść na łóżko, nadal nie odrywając od Łapy.- P-powiem...- zaczerwienił się jeszcze mocniej.- I nie skrzywdzisz mnie, znam Cię....- zamruczał.
***
 - Mógłbym cię nawet nieświadomie skrzywdzić. A nie chcę tego. Nie chcę, żebyś kiedyś przeze mnie płakał. Nie chcę widzieć smutku spowodowanego przeze mnie na twojej twarzy. Chcę sprawiać ci radość. Chcę żeby było ci ze mną dobrze. - powiedział nieznacznie się czerwieniąc i położył się obok niego.
***
Mimowolnie na jego wargi zaczął wpływać uśmiech. Nie sądził, że Syriusz aż tak... Ułożył się obok niego i pocałował go mocno w usta, po czym na powrót skrył twarz w jego szyi.- Ufam Ci, Łapo. I jeśli chcesz, to powiem Ci wszystko, co będziesz chciał wiedzieć.- mruknął mu do ucha.
***
 - Co się uśmiechasz...? Powiedziałem coś zabawnego? - spytał z lekkim żalem. Wyglądał teraz jak pies który zrobił coś złego. Przytulił chłopaka do siebie i przykrył ich kołdrą.
- Wybaczysz mi jeśli jednak tej randki dzisiaj nie będzie? Wolę ten czas spędzić z tobą.
***
 -Nie śmieję się z Ciebie. Po prostu... jestem szczęśliwy.- przyznał, speszony troszkę. Wtulił się mocno w jego ciało i mruknął, okryty kołdrą. Wcale mu to nie przeszkadzało.- Wybaczę.... Lubię spędzać czas w Twoim towarzystwie.
***
 - Skoro tak. - uśmiechnął się i pocałował go delikatnie w usta.
- Uwielbiam cię. Ciebie, twoje ciało, twoje usta najbardziej. Twoją uroczą osobowość.
***
 -Właśnie tak.- zamruczał miękko i odwzajemnił pocałunek.- Łapo, przesadzasz i mnie zawstydzasz...- wymamrotał speszony.- Wcale nie jestem uroczy.
***
 - Jesteś. I nie zaprzeczaj. - uśmiechnął się i wsunął mu palce pod bluzkę. Delikatnie gładził go po boku i zaczął maltretować uszko chłopaka. Gryzł je delikatnie, lizał i całował.
***
 -Będę zaprzeczał...- zaprotestował i westchnął, czując jego palce na nagiej skórze. Jęknął cicho i zagryzł wargę, by stłumić kolejne jęki. Za to ciągle wzdychał z przyjemności.
***
 - Przyjemnie, gdy tak robię? - spytał cicho i polizał go po małżowinie. Palcami muskał skórę na jego brzuchu i na boku. Usta zaś błądziły po jego uchu i szczęce.
***
 -Przy-przyjemnie...- sapnął, czując jego wszędobylski język i palce. Czuł przyjemne ciepełko płynące od jego dotyku. Z wahaniem zaczął dotykać ciała chłopaka, chcąc również dać mu przyjemność.
***
 Zamruczał z przyjemności czując jego drobne paluszki. W końcu po dobrych parunastu minutach odsunął się od chłopaka i pocałował go jeszcze krótko. Westchnął i położył się po prostu obok niego.
***
 Remus był nieco rozpalony. Jednak pozwolił Syriuszowi się odsunąć, nie był gotowy na coś więcej. Z wahaniem przytulił się do boku Łapy i ułożył głowę na jego torsie zastanawiając się, czy ten nie będzie miał nic przeciwko.
***
 - Mm... Jak fajnie. - uśmiechnął się delikatnie i objął go delikatnie w pasie.
- Będziesz chciał, żebym cię odprowadził razem z nauczycielami do domu na wzgórzu? Wiesz... w czasie pełni. - szepnął.
***
 -Nie, Łapo.... To zbyt niebezpieczne.- pokręcił głową, wtulając się w niego.- Jestem nieobliczalny i niebezpieczny wtedy. Zobaczymy się, jak pełnia minie.- mruknął cicho, ułożony wygodnie na jego piersi.
***
 - Niech będzie. - westchnął i przytulił go mocno do siebie.
- Ale licz na to, że przyjdę cię odebrać. - mruknął.
- I nie chcę słyszeć, żadnego sprzeciwu. Jasne?
***
Otworzył usta, żeby zaprotestować, ale się powstrzymał.- No dobrze.... Ale wiesz, że ja wtedy okropnie wyglądam....- nie chciał, żeby Syriusz widział go w tym stanie. Miał nadzieję, że nauczyciele mu nie pozwolą.
***
 - Wiem. I masz potem wolne przez jeden dzień, żeby wypocząć. A ja mam zamiar się tobą zająć. Nie pozwolę ci być wtedy sam. - westchnął i pocałował go lekko w usta. Ot, muśnięcie.
***
Zarumienił się znacznie, zerkając niepewnie na Blacka.- Umm, to chyba nie jest jednak zbyt dobry pomysł... Syriuszu, nie chciałbym, żebyś mnie oglądał w tak bardzo złym stanie...- szepnął.
***
 - Remusie wstydzisz się mnie? - spytał poważnie. Nie widział innego wyjścia. Chociaż... jeszcze jedno było.
- Bo albo się mnie wstydzisz, albo się boisz, że zmienię o tobie zdanie. I oba stwierdzenia trochę mnie denerwują...
***
Zrobił się jeszcze mocniej czerwony i przygryzł wargę.- Nie chcę, żebyś mnie widział tuż po pełni...- szepnął cichutko.- Wyglądam wtedy naprawdę okropnie, Syriuszu...- pocałował go szybko w policzek.
***
- Widziałem cię już raz w tym stanie... Byłem dwa lata temu wtedy w tunelu.... to była styczniowa pełnia... - przyznał.
- Luniaczku... nie powstrzymasz mnie przed tym, bym za tobą poszedł. To jesteś ty Luniaczku.
***
 -Zwariowałeś?!- krzyknął z przerażeniem w głosie.- Mogłem Ci coś zrobić! Nie waż się nigdy więcej tego robić!- wyraźnie był wystraszony i zmartwiony jego brawurą.
***
 - Było po pełni. Wątpię byś wtedy mi coś zrobił. Luniaczku nie martw się. Robiłem już gorsze rzeczy. W końcu kto bawił się z bijącą wierzbą? No kto? - zaśmiał się i przytulił go.
***

 -Jesteś nienormalny, tak się narażać...!- protestował gniewnie, jednak wtulony powoli się uspokajał i tylko cichutko pofukiwał na niego ze złością.- Nigdy więcej tego nie rób.
***
 - Nie będę ci tego obiecywać. Wiesz, że to niemożliwe bym dotrzymał tego słowa. Znasz mnie Luniaczku. - szepnął i przytulił go delikatnie do siebie.
***
 -Obiecaj mi!- fuknął na niego gniewnie, dźgając go w tors.- Proszę Cię, obiecaj mi, że nigdy więcej tam nie pójdziesz, jeżeli ja będę w środku...- powiedział błagalnie.
***
 - Ja... niech będzie... Obiecuję, że nie wejdę do tego przeklętego domu jak ty tam będziesz. Oczywiście tylko podczas pełni. - powiedział szczerze i uśmiechnął się do niego delikatnie.
***
-No o tym właśnie mówiłem.- uspokoił się i uśmiechnął do niego.- Dziękuję.- pocałował go miękko w policzek i zamruczał cichutko, z zadowoleniem w oczach. Wtulił się mocno w Syriusza.
***
- Co w policzek. Ja chcę w usta. - zaśmiał się i zrobił z ust dzióbek, żeby tylko dostać całusa.
***
Roześmiał się cicho i zarumieniony nieśmiało pocałował go w usta. Miło było go oglądać, kiedy był taki słodko speszony.
***
Dlatego też Syriusz uśmiechał się szeroko widząc jego urocze rumieńce. Zaraz położył dłoń na karku Luniaczka i nie pozwalając mu się odsunąć pogłębił pocałunek.
***
Otworzył szerzej oczy, rumieniąc się jeszcze mocniej, ale nie próbował się odsunąć. Odwzajemnił pocałunek, gładząc delikatnie plecy Syriusza.
***
 Przesunął dłoń na jago plecy, a po chwili sunął nią dalej, aż jego ciekawska dłoń zawędrowała na pośladki Remusa. Zaczął je delikatnie ściskać i masować, nie wiedząc czemu to robi. Tak jakoś miał ochotę.
***
Wtulił się mocniej w ciało chłopaka i jęknął cichutko, czując ręce na tyłku. Jęknął nieco głośniej, czując, co wyprawia Łapa. Pokręcił bezwiednie biodrami, ocierając się o niego.
***
 Sapnął cicho i to go ocuciło. Odsunął się delikatnie i lekko zarumieniony westchnął.
- N-nie.... Przepraszam... nie powinniśmy tak szybko... - powiedział cicho i odwrócił wzrok.
***
Oddychał szybciej i schował nos w jego szyi.- W-w porządku..- wymamrotał, uspokajając się powoli. Mruknął cichutko, przymykając oczy i objął go w pasie.- Musimy się wzajemnie trzymać w ryzach...- wymamrotał.
***
 - Dokładnie. - uśmiechnął się i sapnął cicho.
- To wszystko... było łatwiejsze do zniesienia jak nie byliśmy razem, teraz... coraz trudniej mi się powstrzymać przed dotykaniem ciebie. - westchnął.
***
 -A ja nie jestem lepszy...- zaśmiał się cicho, kręcąc głową.- Z olbrzymią chęcią daję Ci pozwolenie na wszystko, czego tylko chcesz.- zaśmiał się wesoło, patrząc na niego.
***
 - Mmm... Ciekawe jak daleko musiałbym zabrnąć, żebyś powiedział nie... Może mam to sprawdzić? - wymruczał mu do ucha i przesunął palcami po wewnętrznej stronie uda Remusa.
***
 Zadrżał i odruchowo zacisnął lekko uda, patrząc na Syriusza.- Nie, może lepiej nie, to chyba nie jest dobry pomysł...- wyraźnie się wystraszył. Nie był jeszcze gotowy. Ale pewnie gdyby Łapie przyszło do głowy sprawdzić, to by mu pozwolił... A potem obydwoje by żałowali, że nie poczekali na jakiś lepszy moment, bardziej romantyczny czy coś.
***
 Cofnął natychmiast rękę.
- Nie miałem zamiaru... - spuścił głowę jakby się wstydził i w sumie tak było. Wstydził się, że to zrobił.
- Przepraszam Luniaczku. Nie chciałem cię wystraszyć. - szepnął i pocałował go lekko w czoło. Było mu wstyd, że o czymś takim pomyślał. W końcu to był jego Lupin. Nieśmiały i kruchy Luniaczek.
***
 Z wahaniem go objął i się przytulił. Delikatnie się uśmiechnął i pocałował go lekko w usta.- Nie gniewam się. Nic się nie stało. Ważne, że potrafisz się cofnąć.- patrzył na niego z nieukrywaną czułością w oczach. Teraz miał już stu procentową pewność, że chłopakowi na nim zależy. Wtulił go w siebie, delikatnie całując go w czubek głowy.
***
 Wtulił się w niego i uśmiechnął się delikatnie.
- Potrafię, póki mnie za bardzo nie prowokujesz.... To potrafię. - westchnął i pocałował go w policzek.
- A prowokujesz mnie samym swoim istnieniem, wierz mi... Twoje ciało... jest bardzo kuszące.
***
 -Ale ja Cię wcale nie prowokuję...- zaprotestował, czerwieniąc się ogniście. Po chwili zarumienił się znacznie.- Masz jakieś dziwne reakcje w takim razie.- zaburczał w odpowiedzi i zakrył się kołdrą, zasłaniając swoje ciało całkowicie.
***
 - Ja mam dziwne reakcje? A kto się rumieni za każdym razem, gdy coś powiem? - spytał ze śmiechem i zaczął go gilgotać, dobrze wiedział gdzie chłopak ma łaskotki.
- Wiesz... co mi się dziwisz... Jeszcze mi może powiesz, że ja w ogóle na ciebie nie działam?
***
 -Ej, to już nie moja wina!- zaprotestował ogniście, cały czerwony. Fuknął gniewnie na niego. Po chwili zaczął się śmiać i wić, próbując uniknąć łaskotania. Całe policzki miał czerwoniutkie.- Działasz, działasz...- powiedział odruchowo i zrobił się jeszcze czerwieńszy ze skrępowania.
***
 Przestał go łaskotać i uśmiechnął się.
- Dzięki. - szepnął i pocałował go delikatnie. Muśnięcie warg. - Miło to słyszeć.
***
 Oddychał szybko, skulony na łóżku, starając się pozasłaniać wszystkie wrażliwe na łaskotki miejsca.- Umm...- wymamrotał cichutko, uroczo czerwony na policzkach.
***
 Zaśmiał się cicho i poczochrał go.
- Wyglądasz jakbyś był podniecony. - zaśmiał się - A nie jakbym cię łaskotał. - parsknął śmiechem i zaraz się opanował.
- Przepraszam... przyzwyczajenie dokuczania innym.
***
 -Ej no!- zrobił się jeszcze bardziej czerwony i z wyrzutem spojrzał na Syriusza. To był cios poniżej pasa.- Yhy...- zakopał się pod kołdrę tak, że było mu widać jedynie oczy.
***
- Luniaczku.... - mruknął tykając go w biodro.
- Luniaczku naprawdę przepraszam.... - mruknął i przytulił go. Nie chciał, żeby chłopak był na niego zły.
- Przepraszam... - szepnął i przymknął oczy.
***
Bardziej był zawstydzony i skrępowany niż zły. Zafukał na niego i schował się mocno w jego ramionach, nadal owinięty kołdrą.- Uwielbiasz mnie zawstydzać.- zawarczał cicho. Ukrył twarz w jego szyi.
***
- Może tak odrobinkę. - zaśmiał się i westchnął w jego włosy.
- Jak to jest, że idealnie do mnie pasujesz. Twoje ciałko jest jakby stworzone dla mnie. Gdy się tak przytulamy, to nie ma między nami żadnej przerwy.
***
-Nie mam pojęcia... Ale nawet nie wiesz, jak miło jest się tak przytulać do Ciebie.- mruknął zadowolony.- Mogę Cię dotykać jak największą powierzchnią ciała.- zaśmiał się cicho i pocałował go w kącik ust.
***
- Mhm... dokładnie. - westchnął.
- Uwielbiam te twoje nieśmiałe pocałunki, uwielbiam jak ufnie się we mnie wtulasz. - westchnął i pocałował go śmielej.
***
Zarumienił się mocniej, odwzajemniając pocałunek i wtulił się w niego mocno.- A ja się lubię w Ciebie wtulać... A co do zaufania, zwyczajnie wiem, że mi nic nie zrobisz...
***
- I dobrze. Naprawdę nic bym ci nigdy złego nie zrobił. Chyba, że byłbym tego nieświadom. - westchnął i przytulił go do siebie.
- Boże jak ja cię mocno kocham. - zamruczał mu do ucha.
***
-Wiem o tym.- powiedział ciepło, gładząc go po głowie i wtulając się ufnie w niego. Zarumienił się delikatnie słysząc jego słowa, ale jednocześnie na jego ustach pojawił się pełen radości uśmiech.
***
Kilkanaście lat później…


- Remusie… - zaczęła cicho Tonks spoglądając na swojego męża. Westchnęła i zaraz wycofała się z pokoju gładząc swój dziewięcio miesięczny brzuch, wiedziała jakie relacje miał jej mąż i Syriusz Black. Wiedziała też, że Lupin tak naprawdę nigdy nie przestał go kochać. 
- Kochanie wychodzę… - usłyszała z hallu.
- Remus zaczekaj! – krzyknęła i szybko wzięła sakiewkę. Podbiegła do męża ignorując jego karcące spojrzenie i wyjęła parę złotych galeonów.
- Kup mu też bukiet kwiatów ode mnie, dobrze? I przy okazji jak będziesz wracał kup jakieś ciastka… mam ochotę na słodycze, o! Lody też. – uśmiechnęła się uroczo i pocałował męża w policzek.
- D-dobrze… - szepnął i uśmiechnął się wdzięczny żonie. Założył buty i płaszcz. Po czym ze spokojem wyszedł z domu.
- Co my z nim mamy… - westchnęła kobieta i poszła do salonu. Tymczasem Remus pojawił się przy grobie swojej pierwszej miłości i uśmiechnął się delikatnie. Położył dwa bukiety na marmurowej płycie i szepnął.
- Wróciłem… Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym cię teraz zobaczyć…. Syriuszu… zawsze ci mówiłem, że masz być ostrożniejszy… czemu mnie nie posłuchałeś? Dałeś się zabić tej… suce. – po jego policzkach po raz kolejny pociekły dwie stróżki łez.
- Dla ciebie… dla ciebie zaopiekuję się Harrym, dla ciebie, tylko dla ciebie postaram się byśmy wygrali tę wojnę. – dodał po chwili i wytarł rękawem łzy.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? Ja dorosły mężczyzna płaczę przez ciebie… A obiecywałeś mi, że nigdy nie będę przez ciebie płakał. I tak ci wybaczam… bo to ty Syriuszu. Ja… zawsze będę cię kochał, to uczucie nigdy nie zniknie, bo byłeś moim pierwszym… we wszystkim. Pamiętam jak byłeś z tego bardzo dumny. Pamiętam jak nie chciałeś mnie tknąć póki nie byłem gotowy. Pamiętam jak pocałowałeś mnie na meczu, przez co Regulus dostał tłuczkiem. Pamiętam… jak mnie w zemście zgwałcił. I pamiętam wszystko… jak się mną potem opiekowałeś, jak byłeś zazdrosny o Severusa, o Jamesa i o tego innego Ślizgona – zaśmiał się przez łzy. – Dobrze to wszystko pamiętam, bo uczestniczyłeś w tych wydarzeniach. Nawet nie wiesz jak byłem wściekły, że poszedłeś do mnie podczas pełni, nawet nie wiesz jak potem się bałem czy nic ci nie zrobiłem. Pamiętam wszystkie nasze randki, wszystkie wycieczki nad jeziorko… - głos Remusa załamał się, a mężczyzna niezdolny już nic powiedzieć schował twarz w dłoniach i pozwolił swoim łzom płynąć. Wzdrygnął się czując na ramieniu czyjąś dłoń. Oparł policzki i spojrzał na postać.
-Nie wiedziałem, że profesor tak cierpi… Dla pana Syriusz był najważniejszy, prawda? Ważniejszy od Tonks i waszego dziecka.
- Tak… głupie, co nie? Przepraszam… dużo słyszałaś? – spytał mężczyzna.
- Mniej więcej wszystko… - szepnęła dziewczyna.
- Och… tak… przepraszam… pewnie cię to obrzydziło…
- Ależ nie… po prostu jestem zaskoczona, że był pan z Syriuszem w takim związku. Myślałam, że jesteście przyjaciółmi.
- Nie… Może w początkach naszej nauki w Hogwarcie… Od końca piątej klasy… byliśmy parą. Byliśmy nią do… do jego śmierci.
- Och…przykro mi…
- Nie trzeba.. nie mów nikomu, że płakałem…dobrze?
- Ależ oczywiście. – pokiwała energicznie głową.
- Dziękuję Hermiono, jesteś naprawdę dobrą osobą. – uśmiechnął się i po chwili już go nie było. 

4 komentarze:

  1. Przepraszam jakkolwiek smutna ta końcówka by nie była czytałam ją 3 razy i za każdym pękałam ze śmiechu na "przez co Regulus dostał tłuczkiem" XD nie wiem czemu ale mnie to rozwaliło. Sama końcówka świetnie napisana i naprawdę robi się na niej smutno... ;-; Hermiona? Co ona tam robiła? Nie wnikam...
    Poza tym - najsłodsze zwierzątko na świecie twierdzi ze wcale nie jest słodziutkie *q* to chyba jeszcze słodsze XD
    A Syriusz taki niedobry, nie może się nawet od Lupina oderwać żeby randkę dla nich przygotować, tylko go maca... nieładnie =3=
    Strasznie się cieszę że jednak TEGO nie zrobili... to byłoby za wcześnie..tak jest... idealnie~!
    A i dzięki za powiadomienie o notce ^^ blogger mi się psuje chyba, bo ani nie wyświetla, że dodało nową ani nic :c
    Szkoda że to ostatnia część tego opko :c Spodobało mi się ^^ Liczę że niedługo będzie tu jakieś inne opko bo na serio fajnie piszecie ^^
    Weny~!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, płakałam pisząc tą końcówkę i miałam takie wycie ze śmiechu właśnie na tym momencie. Hermiona... no nie wiem... ale jako jedyna osoba mi tam pasowała xD
      No, nie? Ja tam zawałów z przesłodzenia dostawałam xD
      Oj tam... lubię macać mojego Luniaczka... to... Luniaczek :3
      Szczerze to ja też się cieszę, że wycięłyśmy tamten moment, on był taki... nie na miejscu, no... za szybko.
      Powiadamiać będę tak czy tak xD przy okazji czytania Shizayi xD
      Weny nawzajem, ah i niedługo pojawi się jakby prequel Smutnej historii :3
      I może masz na jakieś opowiadanie ochotę? Jakiś szczególny paring, nie będący Shizayą?

      Usuń
    2. o fajnie ^^ prequel dobra rzecz ^^
      Szczerze jak czytałam to takie "może masz na jakieś opowiadanie ochotę? Jakiś szczególny paring *Shizaya~*q** nie będący Shizayą *ale...ale... jak to? ;-; nie?*
      w "*" moje myśli xD
      Co do paringu to to zależy~! Nie wiem czy widziałyście jakieś konkretne anime/ czy widzicie w nim yaoi~! Choć ja osobiście mam ostatnio taką mini jazdę na Kuroshitsuji więc miło byłoby coś z nimi zobaczyć~! Ale nie naciskam~!

      Usuń
    3. Haha Kisarin-san xD
      Wybacz, ale na Shizayę to muszę mieć mega fazę xD A taka się pojawi jak mnie najdzie Izayowaty nastrój.. chociaż, jeśli nikt mnie nie potnie, to po prostu któregoś zabiję :3
      I skapnęłam się co jest twoimi myślami xD
      Kurosh? A jakieś konkretne, czy obojętnie jakie? Ja tam chętnie napiszę coś z "Kuroshita" <--- moja koleżanka tak to nazywa ;-;

      Usuń