___________________________________________________________________________
- Nawet
bardzo. - uśmiechnął się lekko i patrzył w jego oczka. Dotknął na czuja jego
policzka i szepnął pewnie.
- Rumienisz
się. - nachylił się i prawie już stykał ich wargi razem, gdy usłyszał.
- Łapa?!
Lunatyk?! Jesteście tu? - to był głos Jamesa. Syriusz szybko się odsunął i
poszedł ciągnąc za sobą Lupina.
***
Oddech miał taki delikatnie przyspieszony. W
sumie nie miał pojęcia, co się teraz z nim dzieje, ale było tak przyjemnie...-
Skąd wiesz, że się rumienię?- szepnął, rumieniąc się jeszcze mocniej. Czuł jego
oddech na swojej twarzy, czyli Łapa musiał być bardzo blisko... Podskoczył,
słysząc głos Jamesa. Atmosferę diabli wzięli, a speszony Remus posłusznie dał
się ciągnąć. Sam stąd przecież nie wylezie, skoro różdżka została na łóżku.
***
- Czuję to
Luniaczku. Twoje policzki wtedy wręcz parzą. - zaśmiał się i w końcu wziął go
po prostu na barana. Resztę drogi przebiegł, a przy drzwiach przyuważył
Rogacza. Postawił Remusa i przywitał się z kumplem.
- Chodź
Luniaczku. Ubierzemy się szybko.
***
- A wy co?
Kąpaliście się razem? Łapo czy ja o czymś nie wiem? Czyżbyś miał chłopaka i mi
o tym nie powiedział? - powiedział Potter niby matczynym głosem.
Syriusz
zarumienił się niezauważalnie i niczym przyłapana nastolatka powiedział cicho
jąkając się.
- T-tak mamo...
wybacz... z-zapomniałam ci powie-dzieć. - oczywiście żartował sobie. Po chwili
wybuchł śmiechem.
- A jak tam
"spotkanie" z Lily? - spytał już normalnie. Tym razem to Potter
spalił buraka.
- A dobrze. -
powiedział buńczucznie.
***
-Wcale nie.-
obruszył się urażony. Wzięty na barana westchnął tylko i zamknął oczy,
zamierzając się zdrzemnąć. Przynajmniej tak będzie można wytłumaczyć wszystko
Remusowi.- James, nie wymyślaj...- ziewnął.- Ja jestem okropnie śpiący, a
Syriuszowi nie chciało się czekać, aż skończę się kąpać i stwierdził, że
jeszcze zasnę mu w wannie...- prychnął Lupin.- I lepiej się spowiadaj, czy was
ktoś tam przyłapał.- wyszczerzył się lekko. Schował się za zasłonami łóżka i
szybko ubrał w piżamę. Wystawił głowę zza zasłonki.
***
- No dokładnie. Widzisz on tyle wkuwa, że aż
niedługo nam na jakiś zajęciach padnie. A jak nie na zajęciach to w wannie. -
zaśmiał się.
- Dobra
chłopcy. Nie wiem jak wy, ale ja jestem umówiony. Tym razem z wanną. I nie.
Nikt nas nie przyłapał. - zaśmiał się James. Pokiwał im wziął ciuchy i poszedł
się kąpać.
- Co za
casanova z naszego Rogacza. Najpierw Lily teraz wanna. - zaśmiał się i podszedł
do Lupina.
- Zgasić
światła i lecimy spać? - uśmiechnął się, czochrając go po włosach.
***
Przewrócił
oczami i się zarumienił.- Łapo, bo Ci nie pomogę.- zagroził, uśmiechając się
złośliwie. Z reguły jego groźby były bez pokrycia, ale kto to może wiedzieć...-
Nieładnie, Rogaczu, powiemy Lily, że zdradzasz ją z wanną!- krzyknął za nim
Remus, śmiejąc się głośno.- Ta jest... I sio od moich włosów.- skrzywił się,
zasłaniając głowę. Nie jego wina, że jest niższy od Łapy.- Dobranoc.- zapakował
się do łóżka i zasłonił kotary.
***
- Branoc
Luniaczku. - powiedział miękko, innym tonem niż zwykle. Po chwili w całym
pokoju było równie ciemno co w korytarzu. Podszedł do łóżka Lupina i odsłonił
kotary.
-
Luniaczku.... popatrz na mnie. - szepnął znów bardzo miękkim tonem.
***
Zarumienił się
lekko, słysząc ten miękki ton. Poczuł się tak bardzo przyjemnie wiedząc, że był
on skierowany do niego. Odwrócił się, zaskoczony, gdy Syriusz odsłonił kotary
jego łóżka.- Tak?- usiadł na łóżku, patrząc na Syriusza.
***
Usiadł obok
niego i nachylił się. Tak delikatnie. Położył mu dłoń na policzku i pogłaskał
go delikatnie. Po czym znów się zbliżył. Powoli bardzo powoli. W końcu
delikatnie musnął usta Lupina swoimi.
***
-Syriusz?-
szepnął, czując jak chłopak siada obok niego. Zmarszczył lekko brwi
zastanawiając się, o co chodzi i zaraz się zarumienił, czując to głaskanie na
policzku. Nie uciekał, chociaż Syriusz się zbliżał, nie rozumiał, o co może
chodzić. Westchnął miękko, zaskoczony czując to muśnięcie. Zasnął, prawda? A to
jest jeden z wielu podobnych snów, które już miał...- Łapo...- z wahaniem oparł
ręce na jego torsie, jednak ani się nie odsunął, ani go nie odepchnął.
***
- Tak Luniaczku? - spytał cicho i dotknął jego
dłoni swoją. Słysząc to westchnięcie miał ochotę na więcej.
- Nie mogłem
się powstrzymać przed tym. Wybacz. - szepnął i przytulił go do siebie. Nagle
zapaliło się światło. A w drzwiach stała czerwona Lily.
-
Przepraszam... ekhmm... szukałam Jamesa.. - pisnęła, a po chwili uciekła
wzrokiem na ścianę. To... ten... ekhmm.... Powodzenia? - mruknęła pod nosem i
zniknęła.
***
- Nie, nic...- przytulił się z wahaniem i
mruknął cicho.- Nie gniewam się przecież...- wręcz przeciwnie, on sam chciał
więcej. Podskoczył, gdy zapaliło się światło i jęknął z rozpaczy na widok Lily.
Zrobił się czerwony jak burak i schował twarz w rękach.- James jest w
łazience...- wymamrotał w jej stronę. Już sobie wyobrażał, co się będzie działo
jutro.
***
- Luniaczku?
Spokojnie... Ej... Skoro już nas przyłapała to chcę ci coś powiedzieć. -
powiedział cicho i nachylił się do jego ucha.
- Chyba cię
kocham. Nie mogę powiedzieć czy na pewno, bo nikogo wcześniej nie kochałem, ale
jeśli nieodparta chęć opieki nad tobą, dotykania cię i robienia z tobą innych
równie zawstydzających rzeczy to miłość... To jestem w tobie na zabój
zakochany. - szepnął.
***
-Jestem spokojny...- wymamrotał cicho, z
jękiem, w swoje dłonie. Uniósł głowę, gdy Syriusz nachylił sie nad jego uchem i
westchnął cichutko.- C-co?- otworzył szeroko oczy. Na jego twarzy malował się
czysty szok, pomieszany z głębokim zawstydzeniem.- Przecież...- zaczął, ale nie
dokończył, oszołomiony.
***
- Przecież co? - spytał cicho i uniósł jego
brodę.
- I tak.
Luniaczku... wiem, że ty też mnie kochasz. Zrozumiałem to dzisiaj. - szepnął i
znów się do niego zbliżył. Tym razem jednak pocałował go tak jak powinien. Namiętnie.
Przyciągnął go do siebie i całował żarliwie, jakby chciał tego nie od dziś. I w
sumie tak było. Od dawna inaczej traktował Luniaczka od innych. Delektował się
jego ustami, spokojnie czekając na odwzajemnienie pocałunku.
***
Zarumienił się głęboko, zerkając na niego.
Przygryzł lekko wargę, patrząc w oczy mężczyzny.- J-jak...? Skąd...?- szepnął
cicho, jednak jedyną odpowiedzią, jaką otrzymał, był namiętny pocałunek
Syriusza. Jęknął cichutko mu w usta, przytulając się i jakby z wahaniem
odwzajemniając pocałunek.- Uszczypnij mnie...- wymamrotał cicho.- To sen...-
szepnął cicho. Ktoś powinien zasłonić kotary, żeby znów im nie przerwano.
***
- To nie jest sen to tylko ja Remusie. -
uśmiechnął się i odsunął powoli. Zasłonił kotary, po czym nachylił się i znów
złączył ich wargi. Westchnął cicho i naparł na Lupina swoim ciałem, aż ten w
końcu się położył. Wpakował mu się pod kołdrę i polizał go powoli do dolnej
wardze. Wiedząc , że Luniaczek śpi w bokserkach i koszulce, przesunął chłodnymi
palcami od kolana, aż po zewnętrzną stronę ud. Nie miał zamiaru nic z nim
robić. Chciał się po prostu rozkoszować.
***
Ta chwila, gdy Syriusz się odsunął, pozwoliła
mu w miarę ogarnąć myśli. Patrzył na niego z zaskoczeniem, gdy zasłaniał
kotary. Czyżby Łapa coś planował. Poddał się jednak kolejnemu pocałunkowi i
nieśmiało go objął. Był zakochany, ale cała ta sytuacja naprawdę go peszyła.
Pod naporem ciała chłopaka położył się i drgnął, gdy ten wpakował się pod jego
kołdrę.- Chcesz tu spać?- szepnął cicho, czerwieniąc się jeszcze mocniej przez
to liźnięcie. Zadrżał gwałtownie, czując chłodne palce na swoim rozgrzanym
ciele, jednak przylgnął do ciała Syriusza. Było mu całkiem przyjemnie.
***
- Tak. A masz coś przeciwko? - spytał
głębokim, lekko zachrypniętym głosem. Nie manipulował głosem specjalnie. Jakoś
tak po prostu. Pogłaskał go delikatnie po udzie i zsunął się ustami na szyję
chłopaka. Zrobił tam małą malinkę i wrócił do ust. Pocałował go krótko i
uśmiechnął się.
- Czyli jak
Luniaczku.. chcesz być moim chłopakiem?
***
Zadrżał
słysząc ten głos. Zaraz zrobiło mu się gorąco. Domyślił się, że to nie było
specjalnie, bo przecież Syriusz nie mógł wiedzieć, że on w ten sposób reaguje
na jego głos. Jęknął mimowolnie, czując wargi Syriusza na szyi i mocno się
wtulił w niego, chcąc ukryć twarz w jego torsie.- Chcę...- wyszeptał bardzo
nieśmiałym głosem, znacznie zaczerwieniony. Delikatnie drżał w jego ramionach.-
Łapo... Skąd wiedziałeś, że ja...?- zerknął na niego niepewnie.
***
- W jaskini. Jak chciałem się dowiedzieć kim
jest ten twój ukochany. Jakoś nie dość, że miałem nadzieje, że to ty. To
jeszcze widziałem w twoich oczach smutek, gdy mówiłem, że jesteśmy
przyjaciółmi. Jesteś bardzo otwartym człowiekiem Lunatyku. - uśmiechnął się.
Pocałował go lekko w czoło i szepnął.
- Chodźmy spać
mój Luniaczku.
***
-Nic Ci wtedy przecież nie powiedziałem...-
zaprotestował cicho Remus.- Wcale nie jestem otwarty, całkiem dobrze ukrywam
wiele rzeczy....- protestował, jednak chętnie przytulał się do Łapy. W końcu
westchnął cicho i objął go w pasie, układając się wygodniej.- Dobranoc.-
mruknął sennie.
***
- Lunatyku kochany... Znam cię od pięciu lat.
Wiesz dobrze, że czytam z ciebie jak z otwartej księgi. - zaśmiał się i
przytulił go do siebie.
- Dobranoc. -
uśmiechnął się i po chwili już spał. Tulił chłopca do siebie, jakby chciał go
ochronić przed całym światem.
***
-Do dzisiaj się zastanawiam, jak Ty to
robisz.- wymamrotał niezadowolony. Mruknął miękko, schowany w ramionach
Syriusza. Bardzo przyjemnie mu było, tak się przytulać. Ktoś jednak go
chciał.... Nie minęło wiele czasu, jak zasnął, spokojnie i głęboko. I po raz
pierwszy zaspał na lekcje.
***
Dla Syriusza to była norma. Obudził się o
10... oj trochę dłużej niż zwykle i pewnie spałby dłużej gdyby nie James.
- Łapa! Wiem,
że fajne móc się przytulać z Lunatykiem, ale jest już 10! - krzyknął mu do
ucha. Syriusz zerwał się i jęknął.
- Rogacz
serio... Daj mi spać...- westchnął.
***
Remusa wrzask
Rogacza też obudził. Zamrugał oczami kompletnie zaspany i popatrzył na nich
półprzytomnym spojrzeniem wyrażającym pytanie "Ale o co chodzi?".
Naprawdę się zastanawiał, co się tutaj dzieje. I dlaczego James tak krzyczy....
***
Spojrzał na Lupina i uśmiechnął się
delikatnie.
- James odwróć
się na chwilę. - mruknął, a gdy ten to zrobił nachylił się i pocałował Remusa.
- Dzień dobry
Luniaczku. Już 10. - powiedział cicho.
- Śpij dalej
kochanie. - szepnął. Odsunął się po chwili i spojrzał na Pottera.
- No co? -
spytał, gdy ten patrzył jakby ducha zobaczył.
- Lily niby mi
mówiła... ale to jest jednak dziwne. - westchnął - No ni... Gratuluję i
powodzenia. - uśmiechnął się.
***
Chłopak
mruknął cicho i od razu oblał się rumieńcem. Pocałunek Syriusza jednak dobudził
go na tyle, żeby zaczął normalnie kontaktować.- C-co?! Tak późno?!- natychmiast
poderwał się do siadu lamentując, że zaspał na zajęcia. Po raz pierwszy w
życiu.
***
- Luniaczku idź spać... Lekcje kończymy
dzisiaj o 13 nie opłaca się iść. - westchnął . - James? Co powiedziałeś
nauczycielom?
- Że się nasz
Lupinek rozchorował, a ty się nim zajmujesz. - uśmiechnął się.
- No widzisz
Luniaczku? Możesz iść spać dalej.
***
Popatrzył na nich z nieukrywanym wyrzutem w
oczach.- Dwa kłamczuchy...- burknął, ale zarumieniony dał się położyć na łóżku.
Prychał coś tylko cicho pod nosem, ale nie tyle wyraźnie, żeby ktokolwiek mógł
to zrozumieć.
***
- James wyjdź. - poprosił, a gdy ten wyszedł,
przy okazji zamknął ich na klucz Syriusz nachylił się nad Remusem i szepnął.
- Jestem
kłamczuchem tak? Ale powinno się dla ciebie liczyć, że nie okłamałem cię
jeszcze ani razu. I nie mam zamiaru. A teraz liczę na to, że w końcu powiesz mi
te dwa słowa, których nie mówiłeś wczoraj.
***
Zamrugał oczami, gdy James wyszedł i zadrżał,
rumieniąc się znacznie, kiedy Syriusz pochylił się nad nim. Rozchylił lekko
wargi, kompletnie speszony i skrępowany sytuacją.- Ła-Łapo...?- szepnął cicho,
jak gdyby mocniej wbijając się w materac. Cóż, Black wyglądał na bardzo
seksownego w takiej chwili.
***
- No słucham Luniaczku.. Masz mi coś ważnego
do powiedzenia? - spytał cicho, bardzo seksownym głosem. Lekko zachrypnięty i
bardzo głęboki, wydający przyjemny pomruk. On nadal nie robił tego specjalnie.
Po prostu spytał Lupina o ważną rzecz, którą chciał wiedzieć.
***
Jęknął cicho, niekontrolowanie, kiedy Syriusz
odezwał się właśnie tym głosem. Spojrzał mu głęboko w oczy, przygryzając lekko
wargę, jednak zaraz uchylił usta. Łapa bardzo na niego działał, a zwłaszcza
odzywając się w taki sposób. Z wahaniem pogładził go po ramionach.- J-ja...
Kocham Cię...- wyszeptał bardzo cichutko, odwracając wzrok i czerwieniąc się
jak nigdy wcześniej.
***
Uśmiechnął się i zwrócił jego wzrok na siebie.
- Ja też cię
kocham Remusie Lupinie. - szepnął i polizał go za uchem. Odsunął się, spojrzał
mu w oczy i znów złączył ich usta. Pociągnął jego dolną wargę i wsunął powoli
język do jego ust. Dłoń wkradła się pod bluzkę chłopaka i delikatnie muskała
jego kość ogonową.
***
Jęknął cichutko, czując język za uchem.
Syriusz sprytnie wynajdywał jego wrażliwe miejsca. Odpowiedział nieśmiałym
spojrzeniem, po czym nieśmiało rozchylił wargi, wpuszczając jego język do
środka. Zadrżał i wtulił się mocniej w Łapę, jednocześnie przylegając ściśle do
jego ciała.
***
Zapamiętał każde jego wrażliwe miejsce.
Przymknął oczy i z przyjemnością badał jego usta. Po chwili zaczepił jego język
i czując drenie drobnego ciała pod sobą, zaczął gładzić go po udzie. W końcu
odsunął się od niego i przygryzł płatek jego ucha, po chwili je liżąc.
***
Lupin oddawał mu kontrolę i dominację nad tym
wszystkim bez żadnego wahania. Nie obawiał się, ufał mu. Poruszył się lekko i
tym samym otarł się o Syriusza, po czym z jego ust wydobył się rozedrgany jęk,
gdy ten dobrał się do ucha.
***
Sapnął cicho, czując otarcie i zsunął się z
pocałunkami do szyi chłopaka. Ugryzł ją lekko, po czym zrobił w tym miejscu
malinkę i polizał swoje dzieło.
- Jesteś mój.
- szepnął i całował obojczyki chłopaka. - Tylko i wyłącznie mój. - dodał po
chwili i pocałował go krótko w usta.
- To co?
Idziemy do kuchni po śniadanie? - spytał nie chcąc brnąć w to dalej. Nie chciał
tego robić tak szybko, a wiedział, że jeśli posunąłby się dalej to już by się
nie powstrzymał.
***
Wygiął się lekko, podsuwając mu swoją szyję i
delikatnie oparł ręce o jego ramiona. Cichutko pojękiwał pod wpływem pocałunków
i ugryzień. Oprzytomniał przy pocałunku w usta i zamrugał lekko oczami, słodko
czerwony.- Twój.- zgodził się cicho, speszony.- Taaak, idziemy... Ale ja chyba
nie powinienem ruszać nosa poza Dormitorium, bo jeszcze McGonagall nas
złapie...
***
- To ubiorę się i pójdę po śniadanko, a ty leż
i udawaj chorobę. - uśmiechnął się i zdjął z siebie koszulkę. Nachylił się nad
swoim kufrem i ubrał na siebie białą koszulę. Zapiął ją tylko do połowy i
zgarnął jakiś jeansy. Ubrał się szybko i za pomocą zaklęcia otworzył drzwi.
Zaraz wrócił się i pocałował jeszcze szybko Remusa.
- No to lecę.
- uśmiechnął się.
***
-Doooobra.- zaśmiał się, zerkając na Syriusza.
Obserwował jego tors, gdy ten się ubierał i zachichotał, widząc że nie zapiął
koszuli do końca.- Leć, leć.- odwzajemnił krótko pocałunek i zaśmiał się. W
sumie miło było tak poleżeć w łóżku.
***
Pędem poleciał do kuchni i używając uroku,
wyłudził pyszne śniadanie. Rogaliki z masłem i dżemem, oraz gofry z bitą
śmietaną, owocami w dodatku oblane czekoladą. Do tego dzbanek kawy i herbaty.
Obładowany jedzeniem wrócił do pokoju i wszedł do środka z uśmiechem.
- Luniaczku...
Jedzonko. - wyszczerzył się i postawił wszystko na stoliku.
***
-Rozpieszczasz mnie.- zaśmiał się głośno,
zerkając na niego. Usiadł wygodnie, nadal w koszulce i bokserkach. Wyciągnął
łapki po rogaliki.- Syriuszu, jesteś cudowny.- mruknął szczerze i zabrał się do
jedzenia. Przymknął oczy, zachwycony posiłkiem. Miło było, że ktoś go tak
rozpieszczał.
***
- Wcale nie. Ja po prostu o ciebie dbam. -
uśmiechnął się.
- A co do
mojej cudowności.. Nie zaprzeczę. Balansowanie z tym to była męczarnia. -
zaśmiał się.
- A...
Remusie... najedz się, bo mam zamiar zabrać cię na rankę. Tyle, że dopiero
wieczorem. W końcu jutro sobota, więc mamy ciszę nocną dopiero o 23. - mruknął.
***
Parsknął głośnym śmiechem i pokręcił głową.-
Oh Syriuszu, Twoje wielkie ego przerasta ten zamek.- zaczął się śmiać z niego.-
Randkę?- zarumienił się od razu.- Dokąd chcesz mnie zabrać?- szepnął nieśmiałym
głosem.
***
- A to już moja słodka tajemnica. Ale zniknę
niedługo na trochę. Będziesz mnie krył? Muszę wszystko przygotować, a wiesz...
nie chcę, żeby ta randka była niewypałem. - uśmiechnął się i pocałował go
delikatnie w czoło.
***
Pocałował go w policzek.- A co innego robię od
5 lat? Jasne, że będę Cię krył...- pokręcił głową ze śmiechem. Przeciągnął się
i wrócił do pożerania śniadania. Bardziej może obiadu, ale i tak Remus był
głodny i szybko zajadał.
***
Uśmiechnął się i również jadł śniadanio-obiad.
Westchnął cicho i po pół godzinnym posiłku wstał od stołu.
- Dzięki.
Jeszcze trochę z tobą posiedzę. - uśmiechnął się i pocałował chłopaka w czoło.
- Ale za dwie
godzinki się zmywam.
***
Taka mała chudzinka, a tyle je... To chyba ma
coś wspólnego z metabolizmem wilkołaków, bowiem Remus wcinał całkiem sporo, a
wcale nie tył. Zerknął spokojnie na Syriusza i zamruczał.- Dobrze, zostań, ile
chcesz... Co mam powiedzieć innym, jak znikniesz?- spytał wesoło.
***
- Wymyślisz coś. W końcu jesteś moim
Luniaczkiem. Najmądrzejszym i najukochańszym człowiekiem na ziemi. - wymruczał
mu na ucho i przytulił go od tył.
***
Zarumienił się ogniście i oparł plecami o jego
tors. Widać było, że odrobinkę go to wszystko krępuje, ale starał się
przezwyciężać zawstydzenie.- No dobrze, coś wymyślę...
***
- Dziękuję Luniaczku. - wymruczał mu na ucho i
polizał go po karku.
- Uwielbiam
twoje ciało wiesz Remusie? Zawsze traktowałem cię specjalnie. Szkoda, że tek
późno to do mnie dotarło. - przyznał.
***
Bez słowa, a za to z cichym jękiem pochylił
głowę, odsłaniając więcej skóry na karku. Nie mógł się powstrzymać, za bardzo
uwielbiał pocałunki Syriusza we wrażliwych miejscach.- Specjalnie? To znaczy?-
zerknął na niego.- I w moim ciele nie ma nic do uwielbiania...- wzruszył
ramionami.
***
- Jak to? - zdziwił się. - Masz
najdelikatniejszą i najmilszą w dotyku skórę. Piękne długie i gęste rzęsy.
Prześliczne zielone oczy. Miękkie włosy. Drobne ciałko. I czego tutaj nie
kochać? - wyrzucił z siebie i ugryzł delikatnie jego kark.
- Traktuję cię
specjalnie. Tylko ja mówię ci Luniaczku. Inni mówią Lunatyku. Tylko tobie tak
mało dokuczam. No i tylko o ciebie martwię się tak bardzo.
***
Zamrugał oczkami i słuchał go z otwartymi
ustami, będąc w niezłym szoku. Policzki miał coraz bardziej czerwone. Jęknął po
chwili, czując ugryzienie i odwrócił się, chowając twarz w szyi Syriusza. Czuł
się bardzo zawstydzony.- Nie musisz się martwić...- wymruczał mu w szyję,
obejmując go nieśmiało.
***
- No i co się dziwisz Luniaczku? A martwić się
o ciebie i tak będę. - mruczał mu do ucha i objął go delikatnie. Po chwili
podniósł go i przeniósł na łóżko.
- Luniaczku...
jeśli kiedyś TO będziemy chcieli zrobić... to powiedz mi jak będziesz się
czegoś bał, albo jak będzie bolało dobrze? Nie chcę cię skrzywdzić...
***
-No dziwię się, dziwię... To zaskakujące, że
dla kogoś tak wiele znaczę...- szepnął, speszony. Dał się przenieść na łóżko,
nadal nie odrywając od Łapy.- P-powiem...- zaczerwienił się jeszcze mocniej.- I
nie skrzywdzisz mnie, znam Cię....- zamruczał.
***
- Mógłbym cię nawet nieświadomie skrzywdzić. A
nie chcę tego. Nie chcę, żebyś kiedyś przeze mnie płakał. Nie chcę widzieć
smutku spowodowanego przeze mnie na twojej twarzy. Chcę sprawiać ci radość.
Chcę żeby było ci ze mną dobrze. - powiedział nieznacznie się czerwieniąc i
położył się obok niego.
***
Mimowolnie na
jego wargi zaczął wpływać uśmiech. Nie sądził, że Syriusz aż tak... Ułożył się
obok niego i pocałował go mocno w usta, po czym na powrót skrył twarz w jego
szyi.- Ufam Ci, Łapo. I jeśli chcesz, to powiem Ci wszystko, co będziesz chciał
wiedzieć.- mruknął mu do ucha.
***
- Co się uśmiechasz...? Powiedziałem coś
zabawnego? - spytał z lekkim żalem. Wyglądał teraz jak pies który zrobił coś
złego. Przytulił chłopaka do siebie i przykrył ich kołdrą.
- Wybaczysz mi
jeśli jednak tej randki dzisiaj nie będzie? Wolę ten czas spędzić z tobą.
***
-Nie śmieję się z Ciebie. Po prostu... jestem
szczęśliwy.- przyznał, speszony troszkę. Wtulił się mocno w jego ciało i
mruknął, okryty kołdrą. Wcale mu to nie przeszkadzało.- Wybaczę.... Lubię
spędzać czas w Twoim towarzystwie.
***
- Skoro tak. - uśmiechnął się i pocałował go
delikatnie w usta.
- Uwielbiam
cię. Ciebie, twoje ciało, twoje usta najbardziej. Twoją uroczą osobowość.
***
-Właśnie tak.- zamruczał miękko i odwzajemnił
pocałunek.- Łapo, przesadzasz i mnie zawstydzasz...- wymamrotał speszony.-
Wcale nie jestem uroczy.
***
- Jesteś. I nie zaprzeczaj. - uśmiechnął się i
wsunął mu palce pod bluzkę. Delikatnie gładził go po boku i zaczął maltretować
uszko chłopaka. Gryzł je delikatnie, lizał i całował.
***
-Będę zaprzeczał...- zaprotestował i
westchnął, czując jego palce na nagiej skórze. Jęknął cicho i zagryzł wargę, by
stłumić kolejne jęki. Za to ciągle wzdychał z przyjemności.
***
- Przyjemnie, gdy tak robię? - spytał cicho i
polizał go po małżowinie. Palcami muskał skórę na jego brzuchu i na boku. Usta
zaś błądziły po jego uchu i szczęce.
***
-Przy-przyjemnie...- sapnął, czując jego
wszędobylski język i palce. Czuł przyjemne ciepełko płynące od jego dotyku. Z
wahaniem zaczął dotykać ciała chłopaka, chcąc również dać mu przyjemność.
***
Zamruczał z przyjemności czując jego drobne
paluszki. W końcu po dobrych parunastu minutach odsunął się od chłopaka i
pocałował go jeszcze krótko. Westchnął i położył się po prostu obok niego.
***
Remus był nieco rozpalony. Jednak pozwolił
Syriuszowi się odsunąć, nie był gotowy na coś więcej. Z wahaniem przytulił się
do boku Łapy i ułożył głowę na jego torsie zastanawiając się, czy ten nie
będzie miał nic przeciwko.
***
- Mm... Jak fajnie. - uśmiechnął się
delikatnie i objął go delikatnie w pasie.
- Będziesz
chciał, żebym cię odprowadził razem z nauczycielami do domu na wzgórzu?
Wiesz... w czasie pełni. - szepnął.
***
-Nie, Łapo.... To zbyt niebezpieczne.- pokręcił
głową, wtulając się w niego.- Jestem nieobliczalny i niebezpieczny wtedy.
Zobaczymy się, jak pełnia minie.- mruknął cicho, ułożony wygodnie na jego
piersi.
***
- Niech będzie. - westchnął i przytulił go
mocno do siebie.
- Ale licz na
to, że przyjdę cię odebrać. - mruknął.
- I nie chcę
słyszeć, żadnego sprzeciwu. Jasne?
***
Otworzył usta,
żeby zaprotestować, ale się powstrzymał.- No dobrze.... Ale wiesz, że ja wtedy
okropnie wyglądam....- nie chciał, żeby Syriusz widział go w tym stanie. Miał nadzieję,
że nauczyciele mu nie pozwolą.
***
- Wiem. I masz potem wolne przez jeden dzień,
żeby wypocząć. A ja mam zamiar się tobą zająć. Nie pozwolę ci być wtedy sam. -
westchnął i pocałował go lekko w usta. Ot, muśnięcie.
***
Zarumienił się
znacznie, zerkając niepewnie na Blacka.- Umm, to chyba nie jest jednak zbyt
dobry pomysł... Syriuszu, nie chciałbym, żebyś mnie oglądał w tak bardzo złym
stanie...- szepnął.
***
- Remusie wstydzisz się mnie? - spytał
poważnie. Nie widział innego wyjścia. Chociaż... jeszcze jedno było.
- Bo albo się
mnie wstydzisz, albo się boisz, że zmienię o tobie zdanie. I oba stwierdzenia
trochę mnie denerwują...
***
Zrobił się
jeszcze mocniej czerwony i przygryzł wargę.- Nie chcę, żebyś mnie widział tuż
po pełni...- szepnął cichutko.- Wyglądam wtedy naprawdę okropnie, Syriuszu...-
pocałował go szybko w policzek.
***
- Widziałem
cię już raz w tym stanie... Byłem dwa lata temu wtedy w tunelu.... to była
styczniowa pełnia... - przyznał.
- Luniaczku...
nie powstrzymasz mnie przed tym, bym za tobą poszedł. To jesteś ty Luniaczku.
***
-Zwariowałeś?!- krzyknął z przerażeniem w
głosie.- Mogłem Ci coś zrobić! Nie waż się nigdy więcej tego robić!- wyraźnie
był wystraszony i zmartwiony jego brawurą.
***
- Było po pełni. Wątpię byś wtedy mi coś
zrobił. Luniaczku nie martw się. Robiłem już gorsze rzeczy. W końcu kto bawił
się z bijącą wierzbą? No kto? - zaśmiał się i przytulił go.
***
-Jesteś nienormalny, tak się narażać...!-
protestował gniewnie, jednak wtulony powoli się uspokajał i tylko cichutko
pofukiwał na niego ze złością.- Nigdy więcej tego nie rób.
***
- Nie będę ci tego obiecywać. Wiesz, że to
niemożliwe bym dotrzymał tego słowa. Znasz mnie Luniaczku. - szepnął i przytulił
go delikatnie do siebie.
***
-Obiecaj mi!- fuknął na niego gniewnie, dźgając
go w tors.- Proszę Cię, obiecaj mi, że nigdy więcej tam nie pójdziesz, jeżeli
ja będę w środku...- powiedział błagalnie.
***
- Ja... niech będzie... Obiecuję, że nie wejdę
do tego przeklętego domu jak ty tam będziesz. Oczywiście tylko podczas pełni. -
powiedział szczerze i uśmiechnął się do niego delikatnie.
***
-No o tym
właśnie mówiłem.- uspokoił się i uśmiechnął do niego.- Dziękuję.- pocałował go
miękko w policzek i zamruczał cichutko, z zadowoleniem w oczach. Wtulił się
mocno w Syriusza.
***
- Co w
policzek. Ja chcę w usta. - zaśmiał się i zrobił z ust dzióbek, żeby tylko
dostać całusa.
***
Roześmiał się
cicho i zarumieniony nieśmiało pocałował go w usta. Miło było go oglądać, kiedy
był taki słodko speszony.
***
Dlatego też
Syriusz uśmiechał się szeroko widząc jego urocze rumieńce. Zaraz położył dłoń
na karku Luniaczka i nie pozwalając mu się odsunąć pogłębił pocałunek.
***
Otworzył
szerzej oczy, rumieniąc się jeszcze mocniej, ale nie próbował się odsunąć.
Odwzajemnił pocałunek, gładząc delikatnie plecy Syriusza.
***
Przesunął dłoń na jago plecy, a po chwili
sunął nią dalej, aż jego ciekawska dłoń zawędrowała na pośladki Remusa. Zaczął
je delikatnie ściskać i masować, nie wiedząc czemu to robi. Tak jakoś miał
ochotę.
***
Wtulił się
mocniej w ciało chłopaka i jęknął cichutko, czując ręce na tyłku. Jęknął nieco
głośniej, czując, co wyprawia Łapa. Pokręcił bezwiednie biodrami, ocierając się
o niego.
***
Sapnął cicho i to go ocuciło. Odsunął się
delikatnie i lekko zarumieniony westchnął.
- N-nie....
Przepraszam... nie powinniśmy tak szybko... - powiedział cicho i odwrócił
wzrok.
***
Oddychał
szybciej i schował nos w jego szyi.- W-w porządku..- wymamrotał, uspokajając
się powoli. Mruknął cichutko, przymykając oczy i objął go w pasie.- Musimy się
wzajemnie trzymać w ryzach...- wymamrotał.
***
- Dokładnie. - uśmiechnął się i sapnął cicho.
- To
wszystko... było łatwiejsze do zniesienia jak nie byliśmy razem, teraz... coraz
trudniej mi się powstrzymać przed dotykaniem ciebie. - westchnął.
***
-A ja nie jestem lepszy...- zaśmiał się cicho,
kręcąc głową.- Z olbrzymią chęcią daję Ci pozwolenie na wszystko, czego tylko
chcesz.- zaśmiał się wesoło, patrząc na niego.
***
- Mmm... Ciekawe jak daleko musiałbym zabrnąć,
żebyś powiedział nie... Może mam to sprawdzić? - wymruczał mu do ucha i
przesunął palcami po wewnętrznej stronie uda Remusa.
***
Zadrżał i odruchowo zacisnął lekko uda,
patrząc na Syriusza.- Nie, może lepiej nie, to chyba nie jest dobry pomysł...-
wyraźnie się wystraszył. Nie był jeszcze gotowy. Ale pewnie gdyby Łapie
przyszło do głowy sprawdzić, to by mu pozwolił... A potem obydwoje by żałowali,
że nie poczekali na jakiś lepszy moment, bardziej romantyczny czy coś.
***
Cofnął natychmiast rękę.
- Nie miałem
zamiaru... - spuścił głowę jakby się wstydził i w sumie tak było. Wstydził się,
że to zrobił.
- Przepraszam
Luniaczku. Nie chciałem cię wystraszyć. - szepnął i pocałował go lekko w czoło.
Było mu wstyd, że o czymś takim pomyślał. W końcu to był jego Lupin. Nieśmiały
i kruchy Luniaczek.
***
Z wahaniem go objął i się przytulił.
Delikatnie się uśmiechnął i pocałował go lekko w usta.- Nie gniewam się. Nic
się nie stało. Ważne, że potrafisz się cofnąć.- patrzył na niego z nieukrywaną
czułością w oczach. Teraz miał już stu procentową pewność, że chłopakowi na nim
zależy. Wtulił go w siebie, delikatnie całując go w czubek głowy.
***
Wtulił się w niego i uśmiechnął się
delikatnie.
- Potrafię,
póki mnie za bardzo nie prowokujesz.... To potrafię. - westchnął i pocałował go
w policzek.
- A
prowokujesz mnie samym swoim istnieniem, wierz mi... Twoje ciało... jest bardzo
kuszące.
***
-Ale ja Cię wcale nie prowokuję...-
zaprotestował, czerwieniąc się ogniście. Po chwili zarumienił się znacznie.-
Masz jakieś dziwne reakcje w takim razie.- zaburczał w odpowiedzi i zakrył się
kołdrą, zasłaniając swoje ciało całkowicie.
***
- Ja mam dziwne reakcje? A kto się rumieni za
każdym razem, gdy coś powiem? - spytał ze śmiechem i zaczął go gilgotać, dobrze
wiedział gdzie chłopak ma łaskotki.
- Wiesz... co
mi się dziwisz... Jeszcze mi może powiesz, że ja w ogóle na ciebie nie działam?
***
-Ej, to już nie moja wina!- zaprotestował
ogniście, cały czerwony. Fuknął gniewnie na niego. Po chwili zaczął się śmiać i
wić, próbując uniknąć łaskotania. Całe policzki miał czerwoniutkie.- Działasz,
działasz...- powiedział odruchowo i zrobił się jeszcze czerwieńszy ze skrępowania.
***
Przestał go łaskotać i uśmiechnął się.
- Dzięki. -
szepnął i pocałował go delikatnie. Muśnięcie warg. - Miło to słyszeć.
***
Oddychał szybko, skulony na łóżku, starając
się pozasłaniać wszystkie wrażliwe na łaskotki miejsca.- Umm...- wymamrotał
cichutko, uroczo czerwony na policzkach.
***
Zaśmiał się cicho i poczochrał go.
- Wyglądasz
jakbyś był podniecony. - zaśmiał się - A nie jakbym cię łaskotał. - parsknął
śmiechem i zaraz się opanował.
-
Przepraszam... przyzwyczajenie dokuczania innym.
***
-Ej no!- zrobił się jeszcze bardziej czerwony
i z wyrzutem spojrzał na Syriusza. To był cios poniżej pasa.- Yhy...- zakopał
się pod kołdrę tak, że było mu widać jedynie oczy.
***
-
Luniaczku.... - mruknął tykając go w biodro.
- Luniaczku
naprawdę przepraszam.... - mruknął i przytulił go. Nie chciał, żeby chłopak był
na niego zły.
-
Przepraszam... - szepnął i przymknął oczy.
***
Bardziej był
zawstydzony i skrępowany niż zły. Zafukał na niego i schował się mocno w jego
ramionach, nadal owinięty kołdrą.- Uwielbiasz mnie zawstydzać.- zawarczał
cicho. Ukrył twarz w jego szyi.
***
- Może tak
odrobinkę. - zaśmiał się i westchnął w jego włosy.
- Jak to jest,
że idealnie do mnie pasujesz. Twoje ciałko jest jakby stworzone dla mnie. Gdy
się tak przytulamy, to nie ma między nami żadnej przerwy.
***
-Nie mam
pojęcia... Ale nawet nie wiesz, jak miło jest się tak przytulać do Ciebie.-
mruknął zadowolony.- Mogę Cię dotykać jak największą powierzchnią ciała.-
zaśmiał się cicho i pocałował go w kącik ust.
***
- Mhm...
dokładnie. - westchnął.
- Uwielbiam te
twoje nieśmiałe pocałunki, uwielbiam jak ufnie się we mnie wtulasz. - westchnął
i pocałował go śmielej.
***
Zarumienił się
mocniej, odwzajemniając pocałunek i wtulił się w niego mocno.- A ja się lubię w
Ciebie wtulać... A co do zaufania, zwyczajnie wiem, że mi nic nie zrobisz...
***
- I dobrze. Naprawdę nic bym ci nigdy złego nie zrobił.
Chyba, że byłbym tego nieświadom. - westchnął i przytulił go do siebie.
- Boże jak ja
cię mocno kocham. - zamruczał mu do ucha.
***
-Wiem o tym.-
powiedział ciepło, gładząc go po głowie i wtulając się ufnie w niego.
Zarumienił się delikatnie słysząc jego słowa, ale jednocześnie na jego ustach
pojawił się pełen radości uśmiech.
***
Kilkanaście lat później…
Kilkanaście lat później…
- Remusie… -
zaczęła cicho Tonks spoglądając na swojego męża. Westchnęła i zaraz wycofała
się z pokoju gładząc swój dziewięcio miesięczny brzuch, wiedziała jakie relacje
miał jej mąż i Syriusz Black. Wiedziała też, że Lupin tak naprawdę nigdy nie
przestał go kochać.
- Kochanie wychodzę… - usłyszała z hallu.
- Remus zaczekaj! – krzyknęła i szybko wzięła sakiewkę. Podbiegła do męża ignorując jego karcące spojrzenie i wyjęła parę złotych galeonów.
- Kup mu też bukiet kwiatów ode mnie, dobrze? I przy okazji jak będziesz wracał kup jakieś ciastka… mam ochotę na słodycze, o! Lody też. – uśmiechnęła się uroczo i pocałował męża w policzek.
- D-dobrze… - szepnął i uśmiechnął się wdzięczny żonie. Założył buty i płaszcz. Po czym ze spokojem wyszedł z domu.
- Co my z nim mamy… - westchnęła kobieta i poszła do salonu. Tymczasem Remus pojawił się przy grobie swojej pierwszej miłości i uśmiechnął się delikatnie. Położył dwa bukiety na marmurowej płycie i szepnął.
- Wróciłem… Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym cię teraz zobaczyć…. Syriuszu… zawsze ci mówiłem, że masz być ostrożniejszy… czemu mnie nie posłuchałeś? Dałeś się zabić tej… suce. – po jego policzkach po raz kolejny pociekły dwie stróżki łez.
- Dla ciebie… dla ciebie zaopiekuję się Harrym, dla ciebie, tylko dla ciebie postaram się byśmy wygrali tę wojnę. – dodał po chwili i wytarł rękawem łzy.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? Ja dorosły mężczyzna płaczę przez ciebie… A obiecywałeś mi, że nigdy nie będę przez ciebie płakał. I tak ci wybaczam… bo to ty Syriuszu. Ja… zawsze będę cię kochał, to uczucie nigdy nie zniknie, bo byłeś moim pierwszym… we wszystkim. Pamiętam jak byłeś z tego bardzo dumny. Pamiętam jak nie chciałeś mnie tknąć póki nie byłem gotowy. Pamiętam jak pocałowałeś mnie na meczu, przez co Regulus dostał tłuczkiem. Pamiętam… jak mnie w zemście zgwałcił. I pamiętam wszystko… jak się mną potem opiekowałeś, jak byłeś zazdrosny o Severusa, o Jamesa i o tego innego Ślizgona – zaśmiał się przez łzy. – Dobrze to wszystko pamiętam, bo uczestniczyłeś w tych wydarzeniach. Nawet nie wiesz jak byłem wściekły, że poszedłeś do mnie podczas pełni, nawet nie wiesz jak potem się bałem czy nic ci nie zrobiłem. Pamiętam wszystkie nasze randki, wszystkie wycieczki nad jeziorko… - głos Remusa załamał się, a mężczyzna niezdolny już nic powiedzieć schował twarz w dłoniach i pozwolił swoim łzom płynąć. Wzdrygnął się czując na ramieniu czyjąś dłoń. Oparł policzki i spojrzał na postać.
-Nie wiedziałem, że profesor tak cierpi… Dla pana Syriusz był najważniejszy, prawda? Ważniejszy od Tonks i waszego dziecka.
- Tak… głupie, co nie? Przepraszam… dużo słyszałaś? – spytał mężczyzna.
- Mniej więcej wszystko… - szepnęła dziewczyna.
- Och… tak… przepraszam… pewnie cię to obrzydziło…
- Ależ nie… po prostu jestem zaskoczona, że był pan z Syriuszem w takim związku. Myślałam, że jesteście przyjaciółmi.
- Nie… Może w początkach naszej nauki w Hogwarcie… Od końca piątej klasy… byliśmy parą. Byliśmy nią do… do jego śmierci.
- Och…przykro mi…
- Nie trzeba.. nie mów nikomu, że płakałem…dobrze?
- Ależ oczywiście. – pokiwała energicznie głową.
- Dziękuję Hermiono, jesteś naprawdę dobrą osobą. – uśmiechnął się i po chwili już go nie było.
- Kochanie wychodzę… - usłyszała z hallu.
- Remus zaczekaj! – krzyknęła i szybko wzięła sakiewkę. Podbiegła do męża ignorując jego karcące spojrzenie i wyjęła parę złotych galeonów.
- Kup mu też bukiet kwiatów ode mnie, dobrze? I przy okazji jak będziesz wracał kup jakieś ciastka… mam ochotę na słodycze, o! Lody też. – uśmiechnęła się uroczo i pocałował męża w policzek.
- D-dobrze… - szepnął i uśmiechnął się wdzięczny żonie. Założył buty i płaszcz. Po czym ze spokojem wyszedł z domu.
- Co my z nim mamy… - westchnęła kobieta i poszła do salonu. Tymczasem Remus pojawił się przy grobie swojej pierwszej miłości i uśmiechnął się delikatnie. Położył dwa bukiety na marmurowej płycie i szepnął.
- Wróciłem… Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym cię teraz zobaczyć…. Syriuszu… zawsze ci mówiłem, że masz być ostrożniejszy… czemu mnie nie posłuchałeś? Dałeś się zabić tej… suce. – po jego policzkach po raz kolejny pociekły dwie stróżki łez.
- Dla ciebie… dla ciebie zaopiekuję się Harrym, dla ciebie, tylko dla ciebie postaram się byśmy wygrali tę wojnę. – dodał po chwili i wytarł rękawem łzy.
- Widzisz do czego doprowadziłeś? Ja dorosły mężczyzna płaczę przez ciebie… A obiecywałeś mi, że nigdy nie będę przez ciebie płakał. I tak ci wybaczam… bo to ty Syriuszu. Ja… zawsze będę cię kochał, to uczucie nigdy nie zniknie, bo byłeś moim pierwszym… we wszystkim. Pamiętam jak byłeś z tego bardzo dumny. Pamiętam jak nie chciałeś mnie tknąć póki nie byłem gotowy. Pamiętam jak pocałowałeś mnie na meczu, przez co Regulus dostał tłuczkiem. Pamiętam… jak mnie w zemście zgwałcił. I pamiętam wszystko… jak się mną potem opiekowałeś, jak byłeś zazdrosny o Severusa, o Jamesa i o tego innego Ślizgona – zaśmiał się przez łzy. – Dobrze to wszystko pamiętam, bo uczestniczyłeś w tych wydarzeniach. Nawet nie wiesz jak byłem wściekły, że poszedłeś do mnie podczas pełni, nawet nie wiesz jak potem się bałem czy nic ci nie zrobiłem. Pamiętam wszystkie nasze randki, wszystkie wycieczki nad jeziorko… - głos Remusa załamał się, a mężczyzna niezdolny już nic powiedzieć schował twarz w dłoniach i pozwolił swoim łzom płynąć. Wzdrygnął się czując na ramieniu czyjąś dłoń. Oparł policzki i spojrzał na postać.
-Nie wiedziałem, że profesor tak cierpi… Dla pana Syriusz był najważniejszy, prawda? Ważniejszy od Tonks i waszego dziecka.
- Tak… głupie, co nie? Przepraszam… dużo słyszałaś? – spytał mężczyzna.
- Mniej więcej wszystko… - szepnęła dziewczyna.
- Och… tak… przepraszam… pewnie cię to obrzydziło…
- Ależ nie… po prostu jestem zaskoczona, że był pan z Syriuszem w takim związku. Myślałam, że jesteście przyjaciółmi.
- Nie… Może w początkach naszej nauki w Hogwarcie… Od końca piątej klasy… byliśmy parą. Byliśmy nią do… do jego śmierci.
- Och…przykro mi…
- Nie trzeba.. nie mów nikomu, że płakałem…dobrze?
- Ależ oczywiście. – pokiwała energicznie głową.
- Dziękuję Hermiono, jesteś naprawdę dobrą osobą. – uśmiechnął się i po chwili już go nie było.
Przepraszam jakkolwiek smutna ta końcówka by nie była czytałam ją 3 razy i za każdym pękałam ze śmiechu na "przez co Regulus dostał tłuczkiem" XD nie wiem czemu ale mnie to rozwaliło. Sama końcówka świetnie napisana i naprawdę robi się na niej smutno... ;-; Hermiona? Co ona tam robiła? Nie wnikam...
OdpowiedzUsuńPoza tym - najsłodsze zwierzątko na świecie twierdzi ze wcale nie jest słodziutkie *q* to chyba jeszcze słodsze XD
A Syriusz taki niedobry, nie może się nawet od Lupina oderwać żeby randkę dla nich przygotować, tylko go maca... nieładnie =3=
Strasznie się cieszę że jednak TEGO nie zrobili... to byłoby za wcześnie..tak jest... idealnie~!
A i dzięki za powiadomienie o notce ^^ blogger mi się psuje chyba, bo ani nie wyświetla, że dodało nową ani nic :c
Szkoda że to ostatnia część tego opko :c Spodobało mi się ^^ Liczę że niedługo będzie tu jakieś inne opko bo na serio fajnie piszecie ^^
Weny~!!!
Nie martw się, płakałam pisząc tą końcówkę i miałam takie wycie ze śmiechu właśnie na tym momencie. Hermiona... no nie wiem... ale jako jedyna osoba mi tam pasowała xD
UsuńNo, nie? Ja tam zawałów z przesłodzenia dostawałam xD
Oj tam... lubię macać mojego Luniaczka... to... Luniaczek :3
Szczerze to ja też się cieszę, że wycięłyśmy tamten moment, on był taki... nie na miejscu, no... za szybko.
Powiadamiać będę tak czy tak xD przy okazji czytania Shizayi xD
Weny nawzajem, ah i niedługo pojawi się jakby prequel Smutnej historii :3
I może masz na jakieś opowiadanie ochotę? Jakiś szczególny paring, nie będący Shizayą?
o fajnie ^^ prequel dobra rzecz ^^
UsuńSzczerze jak czytałam to takie "może masz na jakieś opowiadanie ochotę? Jakiś szczególny paring *Shizaya~*q** nie będący Shizayą *ale...ale... jak to? ;-; nie?*
w "*" moje myśli xD
Co do paringu to to zależy~! Nie wiem czy widziałyście jakieś konkretne anime/ czy widzicie w nim yaoi~! Choć ja osobiście mam ostatnio taką mini jazdę na Kuroshitsuji więc miło byłoby coś z nimi zobaczyć~! Ale nie naciskam~!
Haha Kisarin-san xD
UsuńWybacz, ale na Shizayę to muszę mieć mega fazę xD A taka się pojawi jak mnie najdzie Izayowaty nastrój.. chociaż, jeśli nikt mnie nie potnie, to po prostu któregoś zabiję :3
I skapnęłam się co jest twoimi myślami xD
Kurosh? A jakieś konkretne, czy obojętnie jakie? Ja tam chętnie napiszę coś z "Kuroshita" <--- moja koleżanka tak to nazywa ;-;